2XKO
Trójka wielkich bijatyk może mieć nowego rywala, pochodzącego od nikogo innego jak Riot Games.
Zawsze uważałem, że free-to-play i gatunek bijatyki rzadko się ze sobą łączą. Jest jeden dobry przykład, który przychodzi mi do głowy – czyli Brawlhalla – ale w przypadku tytułów takich jak MultiVersus można zrozumieć, dlaczego wojownicy często wybierają doświadczenie premium. Na przykład jest wiele osób, które lubią bijatyki nie tylko z powodu komponentów online, a w modelu free-to-play rzadko pojawiają się dobre tryby dla jednego gracza. Mimo to zawsze chętnie się mylę, a deweloper League of Legends, Riot, najwyraźniej złapał błyskawice w butelce dla swojej gry tag fighter 2XKO.
Błyskawica w butelce to właściwie dobre określenie uroku 2XKO. Jest szybki, efektowny i jak dotąd istnieje dopiero od niedawna, więc jego trwałość na dłuższą metę jest nieznana. Na razie mogę śmiało powiedzieć, że naprawdę, naprawdę lubię tę szybką i zapierającą dech w napięciu wersję walki bernków. Minęło zbyt wiele czasu, odkąd mieliśmy naprawdę dobrą bijatykę tagową, która przebiła się do mainstreamu, a choć Mortal Kombat 1 wprowadził swoją niedopracowaną mechanikę tagów z Kameos, to jest prawdziwa bijatyka 2v2, gdzie możesz łączyć się z przyjacielem lub korzystać z obu swoich postaci samodzielnie.
Chociaż w mojej zapowiedzi gry omówiłem wiele rzeczy, które sprawiają, że 2XKO jest świetny, warto tu podkreślić, że synergia między twoimi dwoma Championami jest świetna, niezależnie od tego, kogo wybierzesz. Nie tworzysz składu drużyny, wybierając swoich bohaterów; Wybierasz dwie postacie, które lubisz, wiedząc, że będą ze sobą grać w unikalny i pomocny sposób, niezależnie od twojej decyzji. Przełączając się między postaciami, wykorzystując ich asysty w neutralnym polu lub między kombosami – wszystko po prostu działa, a nawet po krótkim odstawieniu gry po wczesnym dostępie, szybko i łatwo było ją odzyskać.
Mimo to, 2XKO nie jest przyjazną dla początkujących zawodników. Oczywiście, możesz włączać pulsowe kombosy i mashować do woli, ale łatwo zostaniesz skontrowany i poturbowany przez kogoś, kto wie, co robi. Na pierwszy rzut oka jest to gra pozornie prosta, z warstwami głębi, które naprawdę zaskakują jak na grę rozdawaną za darmo. Dla fana bijatyk to wystarczy, by wracać i wytrzymać jeszcze jedną walkę, aż przez okno pojawi się ponury poranek zimowego poranka. Dla osób, które chcą bardziej casualowego doświadczenia, może to szybko zniechęcić do gry.
Z drugiej strony, stylizacja postaci i efektowne efekty na ekranie mogą wystarczyć, by cię zatrzymać. Wyraźnie widać, skąd biorą się wizualne inspiracje 2XKO, ale trudno powiedzieć, że naprawdę kopiuje którąkolwiek z nich. Gra wygląda tak unikalnie, jak się czuje, co jest ogromną korzyścią w utrzymaniu graczy. Owszem, awatary w grze mogą wyglądać trochę osłabiono, jeśli nie podoba ci się styl Chibi, ale główny skład jest wspaniale szczegółowy, wygląda inaczej niż w League of Legends i Arcane, a jednocześnie zachowuje wystarczająco dużo szczegółów postaci, które od razu rozpoznajesz. W gatunku, gdzie wyglądanie fajnie często jest równie ważne jak dobra gra, by utrzymać graczy, to ogromny sukces na korzyść 2XKO.
Gra ma też świetne brzmienie. Ciosy uderzają mocnym hukiem, ścieżka dźwiękowa oferuje genialne elektryczne tryle, które nakręcają cię na kolejną walkę, a inne piknięcia i dźwięki słyszane podczas matchmakingu przypominają o czekaniu na kolej na pobicie przez dużego chłopaka w salonie gier (oczywiście w Street Fighterze). Osobiście uwielbiam dbałość o szczegóły w dźwięku Blitzcranka. Tak, to moja ulubiona postać, ale uwielbiałbym jego małe gwizdy pociągów, elektryczne wstrząsy i przyjazne kwestie, gdy rzuca przeciwnika na podłogę, bez względu na wszystko. Każda postać naprawdę wydaje się wyjątkowa w 2XKO, a wiele z tego zasługuje na ich brzmienie.
Mimo to mam trochę zastrzeżenia do składu, bo jest on niewielki jak na zawodnika, zwłaszcza na tag team. W chwili pisania mamy 12 wojowników na pełną premierę gry, co oznacza, że zobaczycie sporo powtarzalności w walce z drużyną. To jednak w dużej mierze kwestia do zignorowania, bo nie mogę nie docenić ogromu wysiłku, jaki Riot włożył, by każda postać była wyjątkowa do grania, wykraczającą poza podstawową mechanikę i wygląd. Nie możesz po prostu przeciągnąć i upuścić każdego Championa do kategorii zoner, brawler, grappler czy inne, bo zamiast tego każdy Champ wydaje się klasą w wielu aspektach. Na przykład Teemo i Caitlyn grają w grę z kryjówką na zupełnie inny sposób, i choć możesz chcieć zbliżyć się do Dariusa, Warwicka i Blitzcranka, ich podejścia do tego celu są zupełnie odmienne.
Uwielbiam skład, naprawdę, ale nie jestem pewien, czy podoba mi się pomysł opcji personalizacji. Monetyzacja oczywiście jest bardzo ważna w 2XKO, bo gra jest na końcu darmowa, więc Riot musi gdzieś na tym zarobić. Jednak w dobie battle passów i skórek za 20 funtów, niestety 2XKO będzie podążać za trendami, zamiast się od nich odłączyć. To nie wpływa na samą grę i oczywiście można tego uniknąć, jeśli chcesz, ale wrzucenie na graczy opłaty 85 funtów za trzy skórki Arcane to policzek, który zostawia ślad nawet po kilku miesiącach.
Poza tym, że gra nie jest zbyt przyjazna dla zupełnych początkujących (zwłaszcza po usunięciu pulse combo), ma mały skład, kilka przewartościowanych skórek i kilka drobnych problemów sieciowych w trybie multiplayer, mogę z całego serca polecić 2XKO. W czasach, gdy wydaje się, że mainstreamowe bijatyki potknęły się na miejscu, błyskotliwie szybka i wciągająca bijatyka tagowa 2XKO jest serdecznie mile widziana w gatunku, który potrzebuje więcej nowych i świetnych tytułów. Miejmy nadzieję, że rok 2026 nadal będzie znakomitym rokiem dla wojowników, ale nawet jeśli Marvel Tokon: Fighting Souls nie spełni celu, przynajmniej rozpoczęliśmy rok od prawdziwego bijatykowego hitu.






