Animal Well
Jeden człowiek może zrobić w gatunku indie więcej, niż pozwala nam w to uwierzyć nasza najśmielsza wyobraźnia. Petter uległ urokowi Animal Well...
Mam prawdziwą słabość do gatunkowych mash-upów, zwłaszcza jeśli z góry nie spodziewałem się, że zostanę wrzucony w mieszankę gatunków, manieryzmów i winiet, które normalnie nie byłyby ze sobą połączone. Oczywiście pamiętam, jak bardzo byłem podekscytowany The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay, kiedy stało się jasne, że szwedzkie studio Starbreeze połączyło akcję pierwszoosobową ze skradaniem się z oczywistymi elementami RPG i stworzyło coś, co nadal jest najlepszą szwedzką grą wszech czasów. Animal Well, stworzony przez niezależnego dewelopera Billy'ego Basso, nie jest szwedzki. Nie ma też absolutnie nic wspólnego z Riddickiem czy grami RPG, ale jest to dość wyjątkowa mieszanka gatunków, której tak naprawdę nie mogę teraz zrozumieć, ponieważ nikt wcześniej tego nie wymyślił.
Animal Well to na pierwszy rzut oka dość typowa Metroidvania, przesiąknięta atmosferą opartą na pikselach i z dużą precyzją skakania, ale jest to również gra pełna ekscytującej eksploracji i bardzo dobra gra logiczna. Wszystkie te różne schematy są wymieszane ze sobą w sposób, który sprawia, że oczywiste ukłony w stronę Castlevanii, Metroida i Braid wydają się urocze w sposób, którego wcześniej się nie spodziewałem.
W grze Animal Well wcielasz się w rolę najlepszego odkrywcy na świecie, który w tej grze jest bezimienną, bezkształtną kupką gówna. Twoim zadaniem jest eksploracja dziesiątek podziemnych jaskiń, w których musisz skakać, wspinać się, huśtać i przeskakiwać przez wszelkiego rodzaju przeszkody oraz rozwiązywać mnóstwo skomplikowanych mechanicznie łamigłówek platformowych, aby uniknąć wszystkich zwierząt się w podziemiach i dotrzeć do zaskakującego, zaskakującego zakończenia. Ścieżka jest kapryśna i zróżnicowana, a w tej uroczej małej przygodzie nie ma rzeczy, które nie rzucałyby we mnie jako gracza rzeczy, których bym się spodziewał. Naprawdę rozumiem, że prace nad grą trwały prawie siedem lat (!), częściowo dlatego, że niezależny facet Billy Basso (który tworzy jednoosobowe studio Shared Memory) nie miał żadnej realnej pomocy w żadnej części gry, ale także dlatego, że naprawdę zauważalne jest, że każdy mały fragment otoczenia, każda łamigłówka i każde spotkanie z wrogiem jest zaprojektowane z dbałością, myśli i doskonałej zręczności.
Być może najlepszą częścią, oprócz uroku projektu i mieszanki typów gier i manier, jest bez wątpienia sterowanie grą i jej mechanika, gdzie Basso kilkakrotnie opowiadał w różnych filmach deweloperskich o tym, jak stworzył swój własny silnik gry właśnie po to, aby móc skrócić opóźnienie wejściowe między tym, co jest wciskane w postaci poleceń przycisków, a tym, co faktycznie dzieje się na ekran i to pokazuje. Jasno. Rzadko zdarza mi się grać w grę 2D zawierającą tysiące precyzyjnych skoków, która jest tak płynna i zawiera tyle precyzji, co Animal Well, wymazując wszelką oczekiwaną frustrację, gdy zdarzy mi się przegapić półkę lub jedną z wielu bąbelków, które nadmuchuję, aby móc użyć ich jako półki
Grafika też jest super fajna, we właściwy sposób. Piksele mają rozmiar 8-bitowy, a kolorystyka jest ciemna z naciskiem na matowe fioletowe odcienie i wiele ciemnozielonych szczegółów, co bardzo mi się podoba. Jedyne, co może mi się nie podobać, to brak muzyki. Początkowo buduje atmosferę, nie tylko dlatego, że dźwięki otoczenia są genialne w swoim projekcie, ale po kilku godzinach naprawdę zaczyna się czuć, że tej grze przydałaby się bardziej klimatyczna muzyka, przez dłuższy czas. Poza tym nie mam żadnych skarg na tę uroczą perełkę indie.








