Gamereactor Close White
zaloguj się






Nie pamiętasz hasła?
Nie jestem członkiem, ale chcę dołączyć

Zaloguj się przez konto na Facebooku

Życie w cieniu Reaktora

Cześć!

Od dłuższego czasu pracujemy w pocie czoła nad rodzimą wersją GameReactora. Najpewniej gdy piszę ten tekst, strona jest już online. Jak ze wszystkim, codziennie pojawiają się nowe błędy i problemy. Problemy, z którymi nauczyliśmy się walczyć w nieco inny, niż do tej pory, sposób. Głównie za sprawą kolegów z redakcji, którzy od wielu lat dbają o swoje własne "reaktorki" w poszczególnych krajach.

Dla mnie możliwość tworzenia takiej marki to kolejna duża szansa robienia tego, co naprawdę kocham, bo zawsze pomiędzy dziennikarstwem a tworzeniem gier chciałem zbudować coś własnego i dużego. Zawsze też w obu przypadkach pozostawałem w strefie pisania, nieważne, czy był to scenariusz do gry, czy felieton na stronę internetową. Przede wszystkim jednak GameReactor to gigantyczna lekcja pokory, to dla mnie całkowita zmiana myślenia w kwestii bycia dziennikarzem growym, to codziennie uczenie się nowego podejścia w sprawach prowadzenia strony, bycia częścią większego projektu.

Do tej pory przez myśl mi nie przechodziło, Wam zapewne też, by niektóre teksty tłumaczyć - bo przecież jak to? W końcu piszemy w Polsce, więc powinniśmy dostarczać wyłącznie swoje treści. Tak, o ile jest to całkowicie polska redakcja. GameReactor pokazał mi jednak, że można ową kwestię rozpatrywać zupełnie inaczej. Musicie wiedzieć, a jest to rzecz najbardziej istotna, która rozwieje wszelkie wątpliwości w czasie czytania naszej strony, że jako "redaktorzy" jesteśmy częścią wielkiej, wielokulturowej redakcji z 13 (obecnie) krajów. Osobiście był to dla mnie szok, ale w praktyce tak to właśnie wygląda. Co ciekawe, przyzwyczajony do pisania na rodzimych stronach dopiero po czasie zacząłem tak o sobie myśleć. Pojawiła się również myśl: "Hej! przecież pozostałe strony często również po prostu tłumaczą". Jest to szczera prawda i normalna praktyka dla wielu dziennikarzy, nie tylko z Polski. Informacje pojawiają się zwykle u jakiegoś źródła, z którego po chwili czerpie cały świat. I nie mówię w tym miejscu, że dziennikarze nie dodają niczego od siebie, nic z tych rzeczy. Co strona to obyczaj, poznałem to na własnej skórze. Najważniejsze to robić swoje, robić to dobrze i wkładać całe serce w swoją pracę.

Wracając jednak do GameReactora. Jak zauważyliście, pojawia się sporo newsów podpisanych przez naszych zagranicznych kolegów. Pomimo przełożenia nie odbieramy im możliwości podpisania się pod treścią, bo byłoby to naszym zdaniem zagranie nie fair. Zwłaszcza, że jak już wyżej wspomniałem, jesteśmy jedną załogą. Natomiast nie ukrywamy faktu, że w niedalekiej przyszłości coraz więcej informacji będzie wychodziło bezpośrednio od nas. Początki są zawsze trudne, w chwili obecnej nie wiemy tak naprawdę, w co mamy ręce włożyć. Pracy nie brakuje, ale rąk - owszem. Inna sprawa, że sprawia nam to nieopisaną frajdę i po prostu musimy się nieco ze wszystkiego odkopać.

Na stronę przenieśliśmy kilka starszych tekstów, które kiedyś udało nam się "popełnić", a uważamy, że są warte zachowania. Od startu serwisu będziemy również dostarczali najnowsze recenzje zarówno wielkich, jak i tych małych gier - w tym miejscu chciałbym podziękować wydawcom i deweloperom, którzy okazali się jak zwykle bardzo pomocni, a co najważniejsze - otwarci na współpracę. Pierwsze efekty są już widoczne, a będzie tylko lepiej i więcej.

Nie ukrywam, że jak zwykle robimy to dla Was - czytelników. Zatem będzie nam niezmiernie miło widzieć Waszą aktywność. Posiadamy system blogowy, możecie również zakładać grupy dotyczące Waszych ulubionych gier. Uważamy, że na rodzimej scenie jest nadal miejsce na nową stronę i, co ważniejsze - NOWĄ SPOŁECZNOŚĆ graczy, którymi, mamy nadzieję, zostaniecie. Pozostaje mi jedynie zaprosić Was oficjalnie na GameReactora. Będziemy wkładali całe serca i umiejętności, by nie wybuchł Wam w twarz.

Miłego korzystania ze strony i czytania! Zapraszam również do dialogu, wiecie, gdzie nas odnaleźć. Jeśli macie pytania, śmiało walcie do Oli lub do mojej skromnej osoby. Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia "w cieniu Polskiego Reaktora".

Facebook
TwitterReddit