BrokenLore: Unfollow
Serafini powraca z kolejną grą horrorową z serii BrokenLore, a Claus przyjrzał się jej bliżej.
Czy lubisz być ścigany przez groteskowe stworzenia, które mogą, ale nie muszą być twoją matką albo osobą, która cię prześladowała w szkole? Bieganie między ogromnymi, wysokimi regałami w zagmatwanym domu albo między szafkami w pustej szkole? To BrokenLore: Unfollow to właśnie to, co ci odpowiada. Osobiście nie jestem pewien, na ile podobało mi się to doświadczenie, skoro kurz opadł, więc szybko to wyjaśnijmy.
BrokenLore: Unfollow zaczyna się od tego, że budzisz się w nieznanym domu w nieznany dzień, nie mając pojęcia, co się dzieje – klasyka. Grasz jako Anne, która musi zbadać pusty i upiorny dom i dowiedzieć się, co się dzieje. Po znalezieniu latarki i baterii, by zejść do zbyt ciemnej piwnicy, gra naprawdę się zaczyna. Tutaj poruszasz się między różnymi regałami i spotykasz upiorne stworzenie, które bardzo chce cię zdobyć. Dosłownie. Stworzenie chwyta cię i dezorientuje, po czym znów uciekasz. To dość głupie i niezdarne, ale to motyw, którego mimo pewnej mechanicznej nierówności obawiałem się każdej sekwencji z zamkniętymi półkami, bo wiedziałem, że czeka mnie sekwencja pościgu z mniej lub bardziej nieludzką istotą. Mimo to, i trzeba dodać, że gdy horror próbuje tego samego triku kilka razy, szybko się to nudzi i niemal od razu, gdy wszedłem do nowego obszaru, wiedziałem, czy będzie pościg. I spoilery: za każdym razem było tak.
Ogólnie rzecz biorąc, jest wiele powtórzeń. Na przykład jest kilka odcinków z rodzajem stworzenia z czaszką węża, co również odbiera grze skuteczność. Prawie gdziekolwiek się udasz w grze, powtarzają się te same mechaniki i struktury, i muszę przyznać, że ostatecznie robi się to trochę męczące. To stworzenie, będące mieszanką czaszki i węża, wpada niemal na każdy poziom i mówi, że chce coś zjeść. Dlatego musisz przebiec cały teren i znaleźć coś, co zje. Gra powtarza ten sam schemat w kółko, a ty bardzo szybko zaczynasz rozumieć, co wydarzy się za następnym zakrętem. Niektóre gry horrorowe wykorzystują tę lekko monotonną powtarzalność, by budować napięcie, ale tutaj tak nie jest.
Coś pozytywnego w fabule to jednak to, że porusza poważne tematy, takie jak prześladowanie, anoreksja czy rodzice, którzy nie potrafią być wsparciem dla swoich dzieci. Gra jest bardzo dziwna i pełna groteskowych potworów, które cię ścigają przez całą grę, ale jeśli zagłębisz się pod powierzchnię, wiele z tych motywów jest powiązanych z napotkanymi stworzeniami. Na przykład na początku gry ściga cię babcia, a później także matka, która wyraźnie zawiodła jako rodzic. Anne, postać, którą grasz, wyraźnie nie miała łatwego dzieciństwa. Twórcy starali się to pokazać poprzez potwory, przed którymi, wybaczcie za słowo, trzeba uciekać raz za razem. Uważam, że to fajny pomysł sam w sobie – tworzy połączenie między groteską a tym, co rozpoznawalne.
Ponadto istnieje wiele tajemnic, których nie da się w pełni wyjaśnić samą historią. Nagle, na przykład, spotykasz influencera o imieniu Aki, który tajemniczo utknął w twoim telewizorze, a później także na ekranie laptopa. Anne ma ambicje, by sama stać się kolejną wielką influencerką, a jej demony wiążą się z problemami, z którymi zmagała się przez całe dzieciństwo. Na przykład znajdziesz komiksy, w których jest prześladowana z powodu swojej wagi, a także retrospekcję z jej matką i dyrektorem szkoły, gdzie okazuje się, że waży za dużo. Kiedy próbujesz wszystko połączyć w jedną spójną narrację, myślę, że powstaje mieszanka dobrych i mniej dobrych pomysłów. Wszystko wydaje się pomieszane w jednym wielkim bałaganie, przez co gra jest pozbawiona skupienia. Szkoda, bo wyraźnie jest tu potencjał, ale dla mnie było po prostu zbyt wiele kul w powietrzu jednocześnie.
Muszę też przyznać, że niektóre fragmenty gry podobały mi się, podczas gdy innym razem niemal nie chciałem kontynuować. Szczególnie sekwencje pościgów między regałami, szafkami i dziwnymi korytarzami szybko stały się bardziej irytujące niż przerażające. Okazało się, że to coś, co trzeba było znieść, żeby móc posunąć się dalej w grze. Myślę, że twórcy chcieli, żeby było chaotyczne i stresujące, ale u mnie miało to odwrotny efekt.
Gra rozgrywa się z perspektywy pierwszej osoby, więc wszystko widzisz oczami Anne, co sprawia, że doświadczenie jest bardzo intymne. Dla mnie jednak problem polegał na tym, że sterowanie wydawało się nieprecyzyjne. Gdy sterujesz grą myszką, ruch ma opóźnienie, więc kamera sprawia wrażenie, jakby unosiła się lekko za nią. Nie jestem do końca pewien, jak inaczej to wyjaśnić, ale niemal miałem wrażenie, jakby kamera ślizgała się w oleistym ruchu. To było dość frustrujące, zwłaszcza gdy ktoś cię ścigał i musiałeś przeciskać wąskie przejścia między regałami i szafkami. To nie jest idealne i nie sądzę, żebym był jedynym, który ma dość tych sekwencji pościgów. Inspiracja wyraźnie pochodzi z Resident Evil 7 i 8, ale te gry po prostu robią to lepiej.
Graficznie gra jest bardzo przeciętna, powiedziałbym, i nie ma zbyt wielu ustawień graficznych, które można dostosować. Wszystko wygląda na trochę niskiej jakości, a gra też często się zacinała w najdziwniejszych miejscach. Gdy gra, która graficznie nie wygląda szczególnie ciężko, wciąż wymaga tak dużo, mogłaby być bardziej zoptymalizowana. Nie że wymagam ray tracingu we wszystkim, ale można by to zrobić lepiej niż BrokenLore Unfollow. Jednak nie będę zbytnio krytykował muzyki. Robi to, do czego powinna. Czasem słychać ciężką muzykę orkiestrową, zwłaszcza podczas pościgu, a gdy po prostu spacerujesz i eksplorujesz otoczenie, słychać głównie dźwięki atmosferyczne. Dubbing jest w porządku i nie mam tu na co narzekać.
Dlatego polecam BrokenLore Unfollow. Tak, jeśli masz ochotę na Resident Evil tu i teraz, możesz spędzić w BrokenLore Unfollow kilka zabawnych godzin. Ale osobiście wolałbym poczekać na premierę Resident Evil 9. BrokenLore Unfollow wydaje się raczej przeciętną kopią lepszych gier.


