Code Vein II
Conny zmagał się z trudnymi bossami w tej samodzielnej kontynuacji. Czy jest zadowolony, czy raczej sfrustrowany? Dowiesz się w tej recenzji...
Czasem pojawiają się gry, które są niezwykle trudne do recenzowania. Code Vein II zaczyna się niesamowicie bez inspiracji, granicząc z wręcz nudą – i tak naprawdę tylko dlatego, że muszę, żeby napisać tę recenzję, dzielnie się zmagam. W pewnym sensie to szczęście – bo gdy miną pierwsze godziny, wyjaśnię dość nudną historię o podróżach w czasie i pierwsze nudne środowiska są już za mną, zaczyna się to rozwijać w coś, co zaczynam lubić. Przynajmniej trochę.
Jako doświadczony gracz wiem też, że japońskie gry fabularne zwykle potrzebują trochę czasu, by naprawdę "zabłysnąć". Jednocześnie na początku nie powinno być wręcz nudne – a niestety w większości przypadków jest. Nie bardzo rozumiem, po co zaczynać od tak nudnych środowisk, jak tu nam się przedstawia. Ale tak, jak mówiłem – robi się dużo lepiej.
Code Vein II opowiada historię o podróżach w czasie, by zapobiec ponurej przyszłości. Stajemy twarzą w twarz z rozpadającym się postapokaliptycznym światem, a zmieniając wydarzenia z przeszłości, nasz bohater może go uratować. Nie ma nic zasadniczo złego w fabule, a większość postaci związanych z losem świata dostaje kilka scen, które są bardziej szczegółowe. Jednak oniryczne, stylizowane sekwencje wyjaśniające to, co się wydarzyło, są dość nudne i próbują skompresować wydarzenia do małych, nieciekawych streszczeń. Wszystko jest ciekawsze jako koncepcja niż w wykonaniu, a nasz niemy protagonista – którego wygląd można dostosować – niewiele robi, by uczynić to ciekawszym. Code Vein II jest też całkowicie niezależna od poprzednika, więc możesz wskoczyć do niej bez wcześniejszej znajomości pierwszej części.
Koncepcja podróży w czasie okazuje się nieco ciekawsza w kontekście środowisk gry. Po tych pierwszych nudnych godzinach, gdy w końcu opuszczasz pierwszy obszar gry i przenosisz się na ciekawszy ląd, spotykasz zatopione miasto. Kilka godzin później odwiedzasz to samo środowisko – ale w przeszłości, i dopiero tutaj po raz pierwszy mam wrażenie, że ta gra jednak ma swoje cechy. Grafika zyskuje na lepszej jakości, eksploracja staje się dużo przyjemniejsza, a choć sam świat nie jest zbyt ekscytujący, to od początku jest tak duży, że zaczynam się trochę bawić. To gra z otwartym światem, która jest ograniczona przez brak zawartości poza kilkoma patrolującymi przeciwnikami. Nie ma tu dynamiki, nic ciekawego – ale przynajmniej w niektórych miejscach jest całkiem przyjemnie.
Wizualnie jest dość mroczna i ponura. Czuć to jak grę z poprzedniej generacji jako całości, a pod względem designu mocno skłania się ku mieszance Souls/Anime. Poza imponującymi widokami stojąc na wysokim terenie, wszystko – od kolorystyki po projekt – wydaje się dość obojętne. Dodatkowo zdarza się, że liczba klatek na sekundę wypada niestabilnie, a czasem robi się ona bardzo szarpana.
Code Vein II jest co najmniej tak samo souls-like, jak japońską grą fabularną. W rzeczywistości, być może nawet bardziej to pierwsze. Punkty doświadczenia, zwane Haze, które zbierasz, są wykorzystywane na punktach odpoczynku gry, zwanych mistelami, aby zdobywać poziomy i stać się silniejszymi. Jeśli zginiesz, zebrana mgła znika, ale możesz wrócić do miejsca, gdzie zginąłeś, by ją ponownie podnieść. Jednak trochę frustrujące jest to, że jeśli zginiesz na bossie, utracona esencja trafia do zamkniętego obszaru, gdzie się znajduje. Na przykład w The First Berserker: Khazan można było na szczęście podnieść go na zewnątrz, więc w Code Vein II trzeba go używać, a raczej pokonać bossa, jeśli nie chcesz go całkowicie stracić.
Mówiąc o bossach, to obszar, w którym Code Vein II pokazuje zarówno swoje mocne, jak i słabe strony. Celowo unikam wspomnienia o jednym z gigantów gatunku z ostatnich lat, mianowicie Elden Ring. Ale teraz nadszedł czas. Przez rodzaj mgły podobnej do tej z arcydzieła FromSoftware wdzierasz się do obszaru, w którym znajduje się jeden z wielu bossów w grze. Choć system walki w Code Vein II już pokazał, jak działa przeciwko wcześniejszym, łatwiejszym do opanowania przeciwnikom, to dopiero gdy stajesz naprzeciw bossów, naprawdę stajesz wystawiony na próbę. Jest tu sporo rzeczy do zagłębienia, a ponieważ bossowie są tak ważną częścią gry, właśnie to zamierzam zrobić.
Po pierwsze, jak można się spodziewać, mogą przyjąć wiele obrażeń. Ważne jest też, by zrozumieć, że klasyczny system "unikaj i przewracaj się" to coś, z czym będziesz musiał często pracować. Uderzają też mocno, a kilka trafień jest całkowicie niszczących dla twojego paska zdrowia. Ale są dwie rzeczy, które moim zdaniem naprawdę umniejszają wartość rozrywki tutaj. Pierwszym jest problem "jednorazowych" hitów. Doceniam trudne doświadczenie. I wiem, że pisanie, że coś wydaje się "niesprawiedliwe", może oczywiście spotkać się z odpowiedzią, że istnieje poważny "problem z umiejętnościami".
Ale projektując bossów, musi się wydawać, że jest jakaś szansa na naukę wzorców i poprawę. Grałem i ukończyłem Elden Ring i choć oddani fani Souls z pewnością twierdzą, że to stosunkowo łatwa gra w porównaniu do gigantów gatunku, to dla mnie była wystarczająco wymagająca. Wielu bossów w Code Vein II jest naprawdę trudnych, zdecydowanie, ale niestety są też rzeczy, które działają przeciwko tobie poza tym, że zabijają cię jednym ciosem. Sterowanie po prostu nie jest tak precyzyjne, jak powinno, odzyskiwanie życia wymaga krótkiej animacji, w której jesteś całkowicie bezbronny, a wzorce ataków są takie, że wielu bossów po prostu za dużo się kołysze bez powodu, moim zdaniem.
Ale myślę, że większość sprowadza się do tego, że nie jest szczególnie zabawna ani dobrze zaprojektowana. Nie czuję żadnego efektu WOW, nie czuję żadnej (wielkiej) potrzeby nauki i próby opanowania tego, żeby iść dalej. To bardziej jak frustrująca przeszkoda niż cokolwiek innego. Dodatkowo poziom trudności jest bardzo nierówny. Jeden z pierwszych bossów zajął mi kilka prób, ale wciąż czułem, że mam szansę – jeśli tylko zagram trochę lepiej. Potem pojawiły się dwa bossy, których łatwo pokonałem za pierwszym razem. Tylko po to, by spotkać takiego, który trwał wieczność. Wiele zależy od ich wzorców ataku, a trochę za dużo od przypadku. Bo czasem, gdy cię powalają, wykonują atak, który całkowicie cię zabija. Dodatkowo, gdy masz wykonać specjalne ataki, nadal jesteś podatny na ataki w animacjach, które się przeciągają.
Jeśli twoje życie zniknie, dostajesz kolejną szansę. Masz towarzysza, który cię wskrzesza, ale musisz przeżyć, zanim wróci. To oznaczało, że głównie biegałem i unikałem ataków, aż do momentu – bo gdy wracają do walki, powtarza się to samo; Jeśli umrzesz, zostajesz wskrzeszony. Jednak czas powrotu towarzysza za każdym razem się wydłuża.
Code Vein II przesuwa swój system walki w bardzo znane elementy. Ciężkie bronie zadają większe obrażenia. Oczywiście poruszasz się wolniej, podczas gdy broń lekka pozwala na skuteczniejszą walkę, ale kosztem mniejszego obrażeń. Używasz czegoś, co nazywa się "Blood Codes", by tworzyć różne buildy, i choć liczby i statystyki, podobnie jak wiele przedmiotów, które podnosisz i do czego służą, są dość mylące, uczysz się ich na bieżąco i nabierasz pojęcia. Ulepszanie przedmiotów wymaga znalezienia lub zakupu przedmiotów. Jednak nie podoba mi się system polegający na zdobywaniu doświadczenia do awansowania, kupowania rzeczy czy ulepszania broni. Wolałbym jakąś walutę niezależną od tego.
Wspomniałem na początku, że Code Vein II to jedna z tych gier, które trudno recenzować. Więc trochę to rozwinę. W tej grze jest wiele solidnych elementów. Im więcej czasu mu poświęcałem, tym bardziej podobały mi się fragmenty, które początkowo wydawały mi się dość frustrujące. Największym problemem jest chyba brak dopracowania. Gra często wrzuca cię w dość nudne środowiska – lochy często sprawiają wrażenie czystego wyciątania i wklejania. Otwarty świat jest również niezwykle pusty i nieciekawy, a ścieżka dźwiękowa gry jest zupełnie nijaka.
System walki ma swoją finezję, ale jednocześnie jest dość niedopracowany, a sterowanie nie wydaje się tak responsywne, jak powinno. Bossowie są wymagający, a uczucie pokonania jednego bywa satysfakcjonujące. Ale brakuje im finezji, którą mają najlepsi w gatunku. Czas więc wspomnieć o najważniejszym punkcie; Code Vein II blednie w porównaniu z wieloma innymi. Jeśli doświadczyłeś najlepszych w gatunku, to po prostu wydaje się kilka poziomów niżej. Nie chodzi tylko o ogromne zalety tych gier, ale niestety bardziej o słabości tej gry i fakt, że obszary, które wymagały bardziej dopracowania, niestety nie są dopracowane.









