Polski
Gamereactor
artykuły

Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?

Gry stają się coraz droższe, a ich tworzenie zajmuje więcej czasu, podczas gdy sprzedaż konsol spada, a komputery PC stają się coraz bardziej popularne. Czy grozi nam katastrofa?

HQ

Jeśli cofniemy się do generacji, która rozpoczęła się od Dreamcasta, Wikipedia pokazuje, że sprzedano około 210 milionów konsol (Dreamcast, PlayStation 2, Gamecube i Xbox) - dodatkowo zwiększone o 235 milionów sprzedanych Nintendo DS i PSP. Następna generacja znacznie wzrosła do 273 milionów konsol (Xbox 360, PlayStation 3 i Wii), co jest największą generacją w historii pod względem sprzętu konsolowego. Być może nawet najlepsze pod względem gier, cen i tego, jak działał rynek - ale to już inna historia.

Ostatnia generacja (Wii U, PlayStation 4 i Xbox One) była jednak znacznie trudniejsza i sprzedano tylko 189 milionów konsol. Być może zbiegło się to z pojawieniem się PC jako niezwykle popularnego formatu, który pod koniec ery był standardem dla gier, który w szczególności Microsoft, ale także Sony stopniowo, zaczął wspierać swoimi ekskluzywnymi grami. Generacja była również trudna dla formatów przenośnych i PS Vita okazała się klapą, a Nintendo 3DS stało się najsłabiej sprzedającym się przenośnym formatem Nintendo w historii, nawet mniej niż Game Boy Advance, który został zastąpiony przez Nintendo DS po zaledwie trzech latach na rynku. Mimo to sprzedano około 90 milionów PS Vita i Nintendo 3DS.

Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?
Najlepsza generacja w historii? Całkiem możliwe, że tak.

Następna generacja, obecna, będzie jednak trudniejsza do oszacowania, ponieważ Switch to hybrydowa konsola, która zdobyła przenośną publiczność Nintendo, a jednocześnie działa jako konsola stacjonarna. Łącznie z nim sprzedano około 212 milionów konsol, podczas gdy PlayStation 5 i Xbox Series S/X bez wątpienia sprzedają się o wiele milionów więcej. Tak więc obecnie sprzedano około 22 milionów więcej konsol niż poprzednia generacja, ale jak powiedziałem, mieliśmy też 90 milionów przenośnych jednostek.

To jest reklama:

Chodzi mi o to, że trudno jest twierdzić, że sprzedaż sprzętu do gier wideo rośnie. Jeśli już, to wydaje się, że spada, a jeśli porównamy go tylko z PlayStation i Xboksem - oba dostają mniej więcej te same gry, podczas gdy Switch jest nieco na zewnątrz z w dużej mierze oddzielną ofertą - staje się jeszcze bardziej jasne, jak brakuje wzrostu. Następnie przechodzimy od 179 milionów (PS2/Xbox) do 172 milionów (PS3/X360) i 175 milionów w poprzedniej generacji do około 71 milionów dzisiaj, gdzie przede wszystkim Xbox Series S/X, ale także PlayStation 5 jest w tyle za swoim poprzednikiem.

Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?
Xbox Series X firmy Microsoft pozostaje daleko w tyle za swoim poprzednikiem pod względem sprzedaży, ale PlayStation 5 również pozostaje w tyle.

Teraz pojawia się coraz więcej doniesień z kilku części świata, że nie do końca dobrze jest ze sprzedażą konsol. Fakt, że Nintendo zwalnia, nie jest chyba taki dziwny, biorąc pod uwagę, że "każdy" ma Switcha, który również nie dostaje już żadnych nowych gier, podczas gdy nowe urządzenie oficjalnie czeka za rogiem. Ale wtyczka została w dużej mierze wyciągnięta ze sprzedaży Xboksów, podczas gdy Microsoft wydaje się mieć duże trudności z przekazaniem nowej, jasnej strategii i wyjaśnieniem, w jaki sposób przynosi to korzyści graczom, co wydaje się tym bardziej niepokojące. A Sony ogłaszające, że wstrzymuje produkcję PlayStation VR2 i gwałtownie obniżyło swoje oczekiwania dotyczące sprzedaży o cztery miliony sztuk w zeszłym miesiącu, a mimo to nieznacznie przekroczyło zmieniony cel, twierdząc, że spodziewają się dalszego spadku sprzedaży, również nie jest zdrowym znakiem. W połączeniu z rzeczywistymi doniesieniami o tym, jak bardzo sprzedaż zwolniła (ostatnio z Wielkiej Brytanii, gdzie PlayStation 5 spadło o ponad 25% od kwietnia 2023 roku, a Xbox o niecałe 25%), możemy faktycznie mówić o kryzysie dla świata gier wideo.

Ktoś mógłby zadrwić i wskazać, że PlayStation 5 sprzedało się prawie tyle samo, co PlayStation 4 w tym samym czasie, i miałby rację. Ale bycie najlepiej sprzedającym się formatem PlayStation nie jest tym, na co liczyło Sony, a faktem jest, że PlayStation i Xbox dzielą się grami i są bliżej spokrewnione, niż fani prawdopodobnie chcą wierzyć. Jeśli Xbox przegra, mniej opłacalne będzie robienie drogich gier głównie na konsole z tego segmentu, a jeśli PlayStation również odbije piłeczkę, będzie to naprawdę trudne.

To jest reklama:
Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?
W przeszłości cała trylogia dużych gier mogła zostać wydana na jednej konsoli, co obecnie jest uważane za niemożliwe poza Call of Duty.

Tworzenie gier staje się coraz droższe i bardziej skomplikowane. Jesteśmy już w sytuacji, w której stworzenie gry zajmuje praktycznie całe pokolenie, więc wiele studiów dąży do wydania tylko jednego tytułu tej generacji. Zebranie całej trylogii w jednym formacie, takim jak Gears of War, Mass Effect lub Resistance to coś, o czym możemy dziś po prostu zapomnieć. A w przypadku serii takich jak Grand Theft Auto i The Elder Scrolls wydaje się, że trwa to o wiele dłużej niż pokolenie, że prawdopodobnie możemy zapomnieć o The Elder Scrolls VII lub Grand Theft Auto VII pojawiających się na PlayStation 6 lub jakkolwiek będzie się nazywać odpowiednik Xboxa.

"W takim razie kup więcej studiów", ktoś mógłby pomyśleć. Mówiąc wprost, ale opracowanie i wprowadzenie na rynek dużych gier kosztuje dziś setki milionów. Tylko nieliczni wydawcy mają takie możliwości, a gry muszą być w pełni dostosowane, aby były minimalnie obraźliwe i testowane w grupach fokusowych. Nie podejmuje się żadnego ryzyka, a sposobów na zarabianie pieniędzy musi być więcej niż tylko sprzedaż gier. To po prostu nie wystarczy.

Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?
Czy będzie Grand Theft Auto VII na PlayStation 6, czy będziemy musieli poczekać do PlayStation 7? Pytanie to jest jak najbardziej uzasadnione.

Liczba potencjalnych nabywców konsol maleje, budżety rosną, a rozwój trwa coraz dłużej. Łatwo zauważyć, że jest to równanie, które nie do końca się zgadza. PC po prostu stał się absolutnie niezbędnym elementem układanki - a jednocześnie pozwala nam mieć format, który w pierwszej kolejności zawiera wszystko, co jest ekskluzywne dla PC, ale także wszystkie gry wieloformatowe w ich najlepszych wersjach, a także ekskluzywne gry od Microsoftu i Sony - ponownie w ich najlepszych wersjach.

Kolejną rzeczą, którą trudno zlekceważyć, jest cena konsol. Poprzednie generacje powoli, ale nieubłaganie traciły na wartości, a po pięciu lub sześciu latach można było kupić PlayStation 3 lub Xbox 360 za około 149 dolarów. Jednak w ostatniej generacji zaczęło się to wahać i chociaż zdarzały się tymczasowe promocje, PlayStation 4 i Xbox One generalnie osiągnęły najniższy poziom około 249 USD. Ale nawet to jest znacznie lepsze niż dzisiaj, gdzie ceny konsol wzrosły dość znacznie, zwłaszcza w Europie. Oznacza to, że po trzech latach w obecnej generacji zakup nowej konsoli jest o wiele droższy, a nie odwrotnie.

W tej chwili sprzedaż powinna być najwyższa, ale jak powiedziałem, zamiast tego spada. Gdyby konsole kosztowały maksymalnie o połowę mniej, sytuacja byłaby oczywiście inna. Należy jednak powiedzieć, że PlayStation 5 i Xbox Series X są w rzeczywistości dość potężnymi urządzeniami w sposób, w jaki nie były ani PlayStation 4, ani Xbox One, gdy się pojawiły (a kiedy wydano PlayStation 3 i Xbox 360, rynek PC nie był tak dojrzały i lepszy jak dzisiaj). Fakt, że są droższe, biorąc pod uwagę to, jak rozwinął się rynek, jest zatem logiczny, ale nie wydaje się, aby wyższa wydajność była czymś, co faktycznie się opłaca i być może sensowne byłoby wybranie czegoś mniejszego?

Czy stoimy w obliczu prawdziwego kryzysu konsolowego?
Obecnie istnieją przenośne konsole PC, na których można uruchomić zarówno God of War, jak i Halo.

Kiedy więc to się odwróci, czy też gry wideo, jakie znamy dzisiaj, są martwe? Niestety, nie mam na to dobrej odpowiedzi. Jasne jest, że coś będzie musiało ustąpić. Coraz droższe tworzenie gier wymaga oczywiście wyższej sprzedaży gier, a wyższa sprzedaż gier wymaga większej liczby sprzedanych konsol.

Niezbyt nierozsądnym przypuszczeniem jest to, że w krótszej perspektywie, niż mogłoby się wydawać, otrzymamy konsole od Microsoftu i Sony, które są znacznie bardziej podobne do komputerów PC niż są. Pozwoli im to oferować zarówno niższą, jak i wyższą wydajność, a być może nawet zobaczymy, jak uruchamiają własne usługi gier na PC. Microsoft już to ma, ale Microsoft Store jest dość podstawowy, poza służeniem jako dom Game Pass. Może Microsoft i Sony mogłyby wspólnie uruchomić sklep i przejąć Steam ? Myślę, że kontynuowanie tego, co jest dzisiaj, jest po prostu niemożliwe dla następnego pokolenia, coś będzie musiało się zmienić, ale co?



Wczytywanie następnej zawartości