Dania cicho spakowała worki z krwią i bomby na pas startowy na wypadek, gdyby Trump najechał Grenlandię
Tak podaje duński publiczny nadawca DR.
Jest zdanie, które osiemnaście miesięcy temu brzmiałoby jak satyra: Dania przetransportowała dostawy krwi do Grenlandii, by przygotować się na atak USA. A jednak tu jesteśmy.
Według duńskiego nadawcy publicznego DR (który rozmawiał ze źródłami z całego rządu Danii, służb wywiadowczych oraz urzędników we Francji i Niemczech) oraz za pośrednictwem The Guardian, Kopenhaga spędziła pierwsze tygodnie 2026 roku, cicho przygotowując te środki, by odeprzeć inwazję swojego najbliższego sojusznika od ośmiu dekad.
Scena, przystępnie: duńscy żołnierze wsiadają do wojskowego transportu do Grenlandii. W ich zestawie są materiały wybuchowe, które mają wysadzić pasy startowe w Nuuk i Kangerlussuaq, uniemożliwiając lądowanie amerykańskich samolotów. Dodatkowo: worki z krwią z duńskich banków krwi, na wypadek gdyby ktoś został postrzelony. Cel: wyspa, która technicznie rzecz biorąc wciąż jest częścią Danii. Potencjalnym agresorem: Stany Zjednoczone Ameryki.
Oczywiście wyzwalaczem były odnowione groźby Donalda Trumpa w styczniu, by "ciężką drogą" zdobył Grenlandię. Stolice europejskie były cicho zaniepokojone od wyborów w USA w 2024 roku, ale momentem, który rzekomo stwierdził kryzys, był atak USA na Wenezuelę 3 stycznia. Następnego dnia Trump oświadczył, że USA bardzo potrzebują Grenlandii. Dzień później duńska premier Mette Frederiksen powiedziała, że amerykański atak na sojusznika NATO oznaczałby koniec samego sojuszu i całego powojennego porządku bezpieczeństwa.
Reakcja Europy była szybka i, według standardów europejskiej koordynacji obronnej, niemal szokująco zdecydowana. Na Grenlandii wylądował oddział wysunięty z duńskiej, francuskiej, niemieckiej, norweskiej i szwedzkiej armii, a następnie główne siły składające się z elitarnych oddziałów. Duńskie myśliwce zostały wystrzelone. Francuski okręt wojenny skierował się w kierunku północnego Atlantyku. Cel, według źródeł DR, był celowy: umieścić jak najwięcej różnych flag narodowych na grenlandzkiej ziemi, tak aby każdy ruch USA w celu jej okupacji wymagał od Waszyngtonu jednoczesnego popełnienia wrogiego aktu przeciwko kilku sojusznikom NATO.
"Nie byliśmy w takiej sytuacji od kwietnia 1940 roku," mówi duńskie źródło obronne, odnosząc się do nazistowskiej okupacji Danii. Porównanie nie zostało zrobione lekko. Wśród tego wszystkiego wydarzyło się coś niezwykłego: Europa wzięła się w garść. Tajne rozmowy między europejskimi przywódcami (które, jak twierdzi DR, rozpoczęły się zaraz po wyborach w USA w 2024 roku) podobno wyniosły kontynent na nowy poziom strategicznej spójności. Anonimowy wysoki rangą francuski urzędnik powiedział nadawcy, że kryzys na Grenlandii był punktem zwrotnym: "Europa zrozumiała raz na zawsze, że musimy dbać o własne bezpieczeństwo."
