Polski
Gamereactor
artykuły

Decyzje obsadowe, które zmieniły historię kina

Niewiele z najbardziej kultowych i oczywistych ról filmowych jest granych przez pierwszy wybór reżyserów, a historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej...

HQ

Jest oczywiście wiele rzeczy, które muszą się ułożyć, aby film czy serial telewizyjny stał się ponadczasowym klasykiem i popkulturowym fenomenem. Jedną z takich rzeczy są oczywiście aktorzy. Trudno wyobrazić sobie kogokolwiek innego niż Sylvester Stallone jako Rambo, Harrison Ford jako Indiana Jones czy Sigourney Weaver jako Ellen Ripley. Od razu stałoby się to czymś zupełnie innym, a najprawdopodobniej także gorszym.

Oczywiście uzyskanie tych idealnych odlewów jest trudne, a faktem jest, że rzeczy mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Niezliczona ilość ról, które teraz uważamy za oczywiste, w rzeczywistości nie jest pierwszym wyborem, ale od początku miała na myśli kogoś zupełnie innego. Na szczęście tak się nie stało, ale oto kilka przykładów, jak to mogło się potoczyć

Decyzje obsadowe, które zmieniły historię kina

Eric Stoltz jako Marty McFly (Powrót do przyszłości)


Michael J. Fox grający Marty'ego McFly'a jest teraz tak oczywisty, jak okrągła ziemia, ale faktem jest, że nie dostał roli, zamiast niej dostał ją Eric Stoltz i rozpoczęły się zdjęcia. Stoltzowi brakowało jednak komicznego wyczucia czasu i po miesiącu produkcja zdała sobie sprawę, że to nie do końca działa. Michael J. Fox został w obsadzie zamiast niego, a reszta to już historia.

Frank Sinatra jako John McClane (Szklana pułapka)


Jak być może wiesz, film Szklana pułapka jest oparty na powieści Nic nie trwa wiecznie, w której Gruber przejmuje kontrolę nad wieżowcem w Los Angeles w okresie Bożego Narodzenia. Był to jednak drugi tom serii, z których pierwsza nosiła tytuł Detektyw. Został nakręcony dużo wcześniej z Frankiem Sinatrą w roli głównej, a kiedy przyszedł czas na Szklaną pułapkę, Sinatra został zapytany, czy chciałby zagrać główną rolę również tutaj. Nie zrobił tego, a produkcja szukała kogoś bardziej twardego do tej roli, takiego jak Al Pacino, James Caan czy Paul Newman. Willis, najbardziej znany ze swojej komedii romantycznej Moonlighting, był daleko na końcu listy - ale i tak ostatecznie dostał tę rolę - i to dobrze, ponieważ są szanse, że w przeciwnym razie nigdy nie nauczylibyśmy się kochać wyrażenia Yippee ki-yaya.

Decyzje obsadowe, które zmieniły historię kina
To jest reklama:

Brad Pitt, Leonardo DiCaprio lub Will Smith jako Neo (Matrix)


Gdyby ekipa filmowa postawiła na swoim, Brad Pitt lub Leonardo DiCaprio zagraliby Neo w Matrixie. I prawie do tego doszło, bo obaj aktorzy początkowo się zgodzili. Ale z różnych powodów odpadli (Brad był zmęczony po klapie "Siedmiu lat w Tybecie", a Leo nie chciał robić kolejnego festiwalu efektów specjalnych po Titanicu). Will Smith również otrzymał propozycję zagrania Neo, ale odrzucił ją, a Keanu Reeves na szczęście dostał szansę zapisania się w historii kina.

Tom Selleck jako Indiana Jones (Poszukiwacze zaginionej Arki)


Być może najbardziej kultowe nazwisko na liście, Harrison Ford jako Indiana Jones, nie było w rzeczywistości pierwszym wyborem, gdy Stephen Spielberg zaczął kręcić Poszukiwaczy zaginionej Arki. Zamiast tego był to Tom "Magnum P.I." Selleck, który również był zainteresowany. Był jednak zajęty swoim udanym serialem telewizyjnym, którego nie mógł porzucić, a konfliktów w harmonogramie nie można było rozwiązać. Zamiast tego przyszła kolej na Forda i chyba nikt tego w ogóle nie opłakuje.

Decyzje obsadowe, które zmieniły historię kina

Al Pacino jako Han Solo ("Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja")


George Lucas pracował już wcześniej z Harrisonem Fordem, ale w przypadku roli Hana Solo to nie Forda miał na myśli. Początkowo rola przypadła Alowi Pacino, który później mówił w wywiadach, że dostał tyle pieniędzy, ale nie rozumiał scenariusza. Powiedział również, że w ten sposób dał Fordowi karierę. Wszyscy możemy się zgodzić, że Pacino jest fenomenalnym aktorem, ale czy "Gwiezdne Wojny" byłyby tym, czym są dzisiaj, gdyby nie niechętnie życzliwy przemytnik grany przez Harrisona Forda? To dyskusyjne...

Nicolas Cage lub Russell Crowe jako Aragorn (Władca Pierścieni)


Viggo Mortensen z pewnością wydawał się stworzony do roli Aragorna, ale faktem było, że Peter Jackson i jego ekipa mieli wcześniej na myśli kilku innych zawodników wagi ciężkiej. Jednym z nich był Nicolas Cage, ale z powodów osobistych przez kilka lat trudno mu było wyjechać do Nowej Zelandii, więc odmówił. Russell Crowe również został o to poproszony, ale Crowe od tego czasu powiedział, że nie czuł się całkowicie przekonany do tego ze strony Jacksona, więc również odmówił.

Decyzje obsadowe, które zmieniły historię kina
To jest reklama:

John Travolta jako Forrest Gump (Forrest Gump)


Możemy podziękować Quentinowi Tarantino za to, że dał Tomowi Hanksowi szansę na prawdziwe przejście do historii kina z Forrestem Gumpem w 1994 roku, ponieważ reżyser Robert Zemeckis chciał, aby Travolta zagrał główną rolę, ale był zbyt zajęty kręceniem Pulp Fiction. Rolę dostał więc Tom Hanks. Jak na ironię, zarówno Travolta, jak i Hanks zostali nominowani do tegorocznego Oscara dla najlepszego aktora, przy czym ten drugi wygrał za rolę, którą Travolta odrzucił.

Sean Connery jako Gandalf (Władca Pierścieni)


Być może najlepszą kreacją aktorską w całej trylogii Władcy Pierścieni okazał Ian McKellen jako Gandalf. Ale zanim to zrozumiał, pomysł był taki, aby Sean Connery zagrał czarodzieja fantasy. Stary agent Mi5 z prawem do zabijania nie do końca to rozumiał i odrzucił propozycję, nie wydawał się być z tego powodu rozgoryczony. W typowy brytyjski sposób, nieżyjący już pan Connery powiedział, że wciąż nie byłby w stanie przebić fantastycznego występu McKellena.

Decyzje obsadowe, które zmieniły historię kina

Mel Gibson jako Maximus (Gladiator)


Jednym z najbardziej kultowych występów wszech czasów jest dla mnie Russell Crowe jako gladiator Maximus Decimus Meridius, co sprawiło, że film stał się jednym z moich ulubionych. Ale Ridley Scott pierwotnie chciał, aby główną rolę zagrał Mel Gibson i rozpoczęły się rozmowy. Jednak Gibson miał wtedy 43 lata i uważał, że jest za stary, co jest w porządku. Nowozelandczyk Crowe zagrał więc Maximusa i tak narodziła się historia filmu.



Wczytywanie następnej zawartości