Dosa Divas
Niezależna przygoda Outerloop polega na odnawianiu utraconych więzi dzięki mocy jedzenia.
Patrząc na to z makro perspektywy, jest wiele powodów, by docenić Dosa Divas Outerloop. Emocjonalna opowieść o odnawianiu więzi rodzinnych, kuchenny zestaw wpleciony w rozgrywkę poprzez szereg minigier, turowa strategia walki wymagająca skupienia i kontroli, ale nigdy nie sprawia wrażenia przytłaczającej. Są tu świetne filary, które podtrzymują tę niezależną przygodę, zwłaszcza styl graficzny, który dodatkowo oddaje hołd południowoazjatyckiej inspiracji projektu. Mimo to Dosa Divas sprawia wrażenie również produktu własnego potencjału, ponieważ każdy z tych kluczowych i zazwyczaj obiecujących obszarów nie ma wystarczającej finezji i głębi, by wynieść szerszy projekt na wyższy poziom. Dosa Divas to, mówiąc wprost, interesująca gra indie z wielkimi pomysłami, które być może nie zostały do końca zrealizowane.
Założeniem gry jest śledzenie dwóch sióstr, które wracają do domu po latach nieobecności, by na nowo nawiązać kontakt z rodziną i naprawić dawne krzywdy. Narracja będąca sercem gry działa i stanowi solidną podstawę do budowania szerszego doświadczenia, a rodzinna miłość do gotowania i jedzenia jest spoiwem łączącym wszystko. Podróżujesz po kilku różnych miejscach, pomagasz kilku miejscowym, spotykasz byłego sojusznika i pracujesz nad naprawą relacji, a wszystko to walcząc z anonimowymi prawnikami i menedżerami zatrudnionymi przez głównego złoczyńcę historii. Krótko mówiąc, trzecia siostra z tej szerszej rodziny, Lina, stworzyła pozbawione osobowości imperium kulinarne, które wyciąga serce i duszę z kuchni, skupiając się na marżach zysku. Jej ekspansja i rozwój korporacyjny obciążyły środowisko, a to od ciebie, głównej duety siostr Samary i Amani, zależy, by zburzyć to imperium fast foodu i ponownie pokazać Linie, dlaczego ludzie powinni żyć, by jeść, a nie tylko jeść, by żyć.
Wszystko to z perspektywy narracyjnej działa skutecznie, nawet jeśli momentami jest to trochę dosłowne. Jako narzędzie do napędzania fabuły do przodu działa, nawet jeśli niektóre dziwaczne elementy, w tym boskie mechy kuchenne, są mniej skuteczne, ponieważ narracja brakuje nieco finezji w ich wyjaśnieniu. Chwalę narrację z dubbingiem i to, że historia nie ciągnie się w niepotrzebnych zbędnych elementach, ale mogłaby skorzystać na bardziej angażującej formie opowiadania historii poza prostymi wyskakującymi grafikami postaci z dialogiem z dubbingiem poniżej, na przykład.
Patrząc na rozgrywkę, to właśnie tutaj pojawia się większość niedopracowanych wielkich pomysłów, bo Dosa Divas zazwyczaj nie robi nic słabego, po prostu brakuje jej tego genialnego pomysłu zrealizowanego w sposób, który nie sposób nie podziwiać. Walka opiera się na turowym systemie strategicznym, gdzie w każdej turze zarówno twoja trzyosobowa drużyna, jak i do trzech wrogów atakują po jednym etapie. Istnieje podstawowy system typowania, powiązany z "smakami" w mechanice gotowania, gdzie przeciwnicy mają określony zestaw typów, a dopasowując ataki o tym samym typie, możesz "wypełnić" przeciwnika i praktycznie ogłuszyć go na kilka tur. Na koniec jest mechanika parowania podobna do Clair Obscur: Expedition 33, gdzie możesz zneutralizować trafienia przeciwnika, odpowiednio wyczuwając bloki. Na papierze jest więc całkiem sporo pomysłów, które wiemy, że mogą ze sobą harmonijnie współgrać, jednak w Dosa Divas każdy z nich jest oferowany być może w najbardziej prymitywnej formie. Znów, to nie jest zły wybór, po prostu oznacza, że różne mechaniczne pomysły nie mają siły i żaden z nich nie wyróżnia się i nie robi wrażenia. Kończysz na tym, że wykonujesz ruch, nie zastanawiając się nad tym, jak podejdziesz do każdej walki, bo wiesz, że gra nigdy nie ukarze cię za złą decyzję czy nietrafioną akcję.
A potem jest system gotowania. Opiera się na elemencie zbierania surowców, gdzie eksplorujesz cztery małe poziomy, zdobywasz składniki znalezione w wyznaczonych miejscach lub kupujesz bardziej egzotyczne przedmioty od handlarza, a następnie używasz ich do tworzenia określonych przepisów. Gotowanie to tak proste, jak dodanie odpowiednich składników do przepisu, wykonanie szybkich minigier w stylu WarioWare, których jest tylko około pięciu, a następnie użycie dań do wykonywania zamówień (zadań pobocznych) lub jako przedmiotów leczniczych w walce. Ponownie, z ogólnego punktu widzenia, wszystko to działa, ale jest to zaimplementowane w tak prymitywny i przejrzysty sposób, że nigdy nie robi wrażenia ani nie wyróżnia się żadnej kluczowej mechaniki czy decyzji projektowej jako element definiujący rozgrywkę.
Dla mnie to cała historia Dosa Divas. Jest tu gra, której momenty wysokiej jakości są zepsute przez proste wplecione pomysły. Jest system poziomowania i ulepszania atrybutów, który nie musi być obecny, są małe poziomy do eksploracji, które nie oferują nic interesującego poza główną fabułą, drzewko umiejętności i postępów, które bardziej przypomina przeanalizowanie niż kluczowy element projektowy... Rozumiesz, o co chodzi.
Jeśli chodzi o pełną grę, Dosa Divas nigdzie nie zawodzi. Wszystkie funkcje, które Outerloop wprowadził, działają zgodnie z zamierzeniem, i choć ruch i eksploracja są nieco nieporadne, to ogólnie jest to dobrze dopracowana gra. Ale wydaje się też, że mogło tu być znacznie więcej, a raczej większy nacisk na kilka elementów designowych i wyeliminowanie innych, by stworzyć bardziej dopracowaną wizję twórczą. W obecnej formie Dosa Divas to całkowicie akceptowalna gra, ale miała potencjał, by być znacznie lepszą.









