Ferrari i Mercedes kłócą się o zasadę pięciu sekund przed startem w Formule 1: "Dość tego"
Czy FIA wprowadzi jeszcze więcej zmian w zasadach Formuły 1?
Mercedes i Ferrari to jak dotąd dwa najbardziej utytułowane zespoły w Formule 1 po dwóch wyścigach. Mercedes wyraźnie wygrywa z 98 punktami, wyprzedzając Ferrari z 67 punktami (McLaren jest bardzo daleko za nim z 18 punktami). Oba wyścigi w Australii i Chinach zakończyły się dwoma Mercedesami (George Russell i Andrea Kimi Antonelli), a następnie dwoma Ferrari (Charles Leclerc i Lewis Hamilton).
Nowe przepisy Formuły 1 spowodowały podziały między kierowcami, zespołami a kibicami. Mercedes i Ferrari w większości akceptują je (Hamilton mówi, że uwielbia z nimi jeździć), ale nie zgadzają się co do nowej zasady – pięciosekundowego opóźnienia przed startem, które pomaga kierowcom z końca stawki uruchomić silniki przed samym wyścigiem.
Mercedes uważa, że Ferrari skorzystało na tej zasadzie w dwóch pierwszych wyścigach i było "samolubne i trochę głupie", blokując zmiany w przepisach. Szef zespołu Ferrari, Fred Vasseur, odpowiedział na zarzuty Mercedesa i wyjaśnił, dlaczego "dość tego" i nie poprze dalszych zmian w tej regulacji (według Sky Sports).
"Już bardzo zmieniliśmy zasadę startu z pięciosekundową historią. Rok temu poszedłem do FIA. Podniosłem rękę na rozpoczęcie procedury, mówiąc: 'ludzie, to będzie trudne'. Odpowiedź była jasna, że musimy zaprojektować samochód dopasowany do przepisów, a nie zmieniać dopasowania przepisów do samochodu.
"Zaprojektowaliśmy dopasowanie samochodu zgodnie z regulaminem, zmiana pięciu sekund, historia o niebieskim świetle wcale nam nie pomogła, ale myślę, że w pewnym momencie wystarczy – dodał Vasseur, mówiąc, że dla niego sprawa jest zamknięta.

