Gracze zostają na lodzie, gdy fizyczne gry są wyrzucane
Technologia cyfrowa z pewnością ma swoje zalety, ale zanim zaczniemy mówić o w pełni cyfrowej przyszłości, istnieje kilka kwestii, które trzeba wyjaśnić...
Lubię gry cyfrowe i zawsze je lubiłem. Wygoda jest nie do pobicia (zarówno pod względem kupna, jak i używania), a obecnie rzadko kupuję coś w formie fizycznej. Na dodatek jest czynnik środowiskowy.
Wiem, że niektórzy próbują sugerować, że serwery mają koszt środowiskowy – co jest prawdą – ale nigdy nie można tego porównać z prasowaniem płyty, produkcją plastikowej obudowy, drukowaniem papierowej okładki, owinięciem wszystkiego kolejną warstwą plastiku, wysyłką do portu, załadowaniem na statek, żeglowaniem na pół świata, rozładowanie jej ze statku i przewożenie gry ciężarówką po całej Europie, by dotrzeć do centralnych magazynów, a potem do sklepów. Tam gra leży w magazynie lub na półce sklepowej – podczas gdy ty zamawiasz grę (która znów będzie musiała zostać przepakowana i przetransportowana ciężarówką) lub sam pójdziesz do sklepu, by ją kupić.
To nawet nie zbliża się do opłacalności – zwłaszcza że gra i tak łączy się z internetem, a w niektórych przypadkach pobiera całą grę lub co najmniej dziesięć gigabajtów poprawek. Krótko mówiąc, lubię gry cyfrowe. To wygląda jak przyszłość.
Mimo to są problemy. Jeśli fizyczne gry znikną, nie będzie już żadnej konkurencji cenowej. Jeśli nie chcesz płacić ceny w PS Store za 007 First Light (używam PlayStation jako przykładu, bo potwierdzili koniec dla gier fizycznych – podejrzewam, że to samo dotyczy Microsoftu), możesz zamówić ją u innych sprzedawców taniej. Będziesz też mieć fizyczną kopię, którą łatwo pożyczysz kumplowi i po jego skończeniu sprzedasz dalej.
I tu czuję, że tkwi główny problem. Gry wkrótce staną się absurdalnie drogie i będą musiały być grane na absurdalnie drogich konsolach. Mówimy o luksusowym hobby, gdzie konsole kosztują około 1000 dolarów, a gry kosztują prawie 100 dolarów za sztukę. Do tego będziesz potrzebować jakiejś subskrypcji, a do tego dochodzą wszystkie usługi na żywo, na które musisz wydać, żeby móc korzystać z gry zgodnie z przeznaczeniem.
Nie wydaje się to naprawdę wykonalne. Gry wideo zawsze definiowały się prostotą, niskim poziomem wejścia i stosunkowo zaawansowanym sprzętem, który deweloperzy optymalizują pod kątem ad absurdu. Kupujesz gry, a potem możesz je pożyczyć kumplom lub komuś sprzedać. Ale nic z tego raczej nie zdefiniuje kolejnego pokolenia.
Jednym z argumentów przeciwko grom cyfrowym zawsze było to, że są one drogie, czego trudno zaprzeczyć. Mimo że wszyscy pośrednicy są wyeliminowani – a koszty materiałów, produkcji i transportu są wyeliminowane, nie wspominając o tym, że sprzedawca naturalnie chce zarobić na sprzedaży – te gry są tańsze niż ich cyfrowe odpowiedniki. Co więcej, ich ceny zwykle spadają jeszcze bardziej, jeśli gry nie odniosły wielkich sukcesów. Można rozsądnie założyć, że gry cyfrowe nie mogą być tańsze niż każdy fizyczny sklep na świecie, ale niestety nie były tańsze od żadnego z nich – i to oczywiście trudniej uzasadnić.
Ale jest jeszcze gorzej, bo, jak mówiłem, nie można odsprzedawać gier cyfrowych, co jest rozsądne, biorąc pod uwagę, że w ogóle ich nie posiadamy. Płacimy pełną cenę, ale firmy mogą zabierać nam gry, kiedy tylko zechcą. Sami się na to zgodziliśmy, gdy kupujemy cyfrowo. I to nie jest tylko najgorszy scenariusz; To bardzo realna rzeczywistość – już się dzieje, że tracimy dostęp do gier i filmów, które kupiliśmy cyfrowo. Bardzo prawdopodobne jest, że wiele z twoich gier nie będzie grywalnych za dwadzieścia lat z powodu sporów o prawa, zamknięcia serwerów, które uniemożliwiają pobieranie gier, i podobnych problemów.
GOG w szczególności, ale także Steam, oferują doskonałe opcje, które pozwalają ci kontynuować grę nawet po zamknięciu platform, ale na konsolach nie ma nic takiego. Dla graczy Sony problem całkowicie cyfrowej przyszłości jest największy, ponieważ Microsoft przynajmniej podjął pewne kroki, by go złagodzić, a Xbox Series S/X może grać w gry ze wszystkich poprzednich generacji, nawet jeśli jest to dalekie od kompleksu. Co więcej, wkrótce będzie można przekonwertować swoje płyty na wersje cyfrowe, abyś mógł je kontynuować w przyszłości. Jednak jeśli serwery Xboxa zostaną wyłączone, gracze Xboxa prawdopodobnie i tak będą w niezłym stanie.
Jeśli grasz na PlayStation 5, to oczywiście jest wsparcie dla gier na PlayStation 4, ale na tym się kończy. Musisz po prostu zapomnieć o wszystkim, co posiadasz z PlayStation, PlayStation 2 i PlayStation 3. Bez napędu te gry i tak nie będą działać, a nie ma kompatybilności wstecznej. W pełni cyfrowe PlayStation 6 skróciłoby więc żywotność PlayStation o połowę, z tymi samymi problemami co Xbox, czyli słabą ochroną przed wyłączeniem serwerów (to nie jest tylko straszenie – spójrzmy, co stało się z Nintendo 3DS, PS Vita, PlayStation 3 czy Xbox 360). Ponadto istnieje zjawisko, że niektóre gry po prostu nie działają bez regularnego połączenia z internetem, choć to raczej dygresja i nie jest bezpośrednio powiązane z grami cyfrowymi.
Krótko mówiąc, cyfrowość to przyszłość, ale wcale nie jestem przekonany, że to przyszłość w obecnej formie. Microsoft, a przede wszystkim Sony, naciskają na niezwykle drogie gry z gorszymi warunkami i poczuciem, że po prostu wypożyczamy nasze gry za pełną cenę. Zanim zaczną mówić o usunięciu jedynej możliwej opcji, powinni wyjaśnić, jak zamierzają złagodzić ten cios. Czy będziemy mogli sprzedawać nasze gry (co jest możliwe dzięki często krytykowanym kartom kluczowym Nintendo do gry, które są niesamowicie lepszą opcją niż nic), pożyczyć je komu tylko chcemy, czy znacznie wyższy zysk z każdej cyfrowej sprzedaży gry przełoży się na niższe ceny i jakie są gwarancje, że będą działać w przyszłości?
Najpierw dobrze to wyjaśnij. Wtedy możemy zacząć rozmawiać o stopniowym wycofywaniu gier fizycznych, a krytyka będzie znacznie łagodniejsza. Obecnie wszyscy jesteśmy zepychani z przepaści i jestem bardzo wdzięczny, że społeczność graczy zareagowała tak silnie.





