HP OmniBook Ultra Flip
HP dostarcza solidnego laptopa pod każdym względem.
Większość ludzi ma bardzo konkretne wymagania dotyczące tego, co kiedyś nazywano "ultrabookem". A jeśli się nad tym zastanowić, te wymagania są już dość wysokie. Bardzo smukłe podwozie wykonane z wysokiej jakości materiałów, o długim czasie pracy na baterii, najlepiej bez nadmiernego nagrzewania lub hałasu przez maszynę. Nie powinien być w stanie przesuwać gór, ale powinien służyć do retuszu w Photoshopie, a może nawet do prostej edycji wideo w Premiere. Dobra, responsywna klawiatura, wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości, najlepiej OLED, duży touchpad, ale bez zbyt dużej wagi całego pakietu.
Auć – to całkiem spora lista kontrolna. Ale zwłaszcza odkąd Apple ponownie wprowadziło model Air i różni producenci Windows nadgonili zaległości, ta lista kontrolna wydaje się znacznie mniej "nietypowa" niż zaledwie kilka lat temu. Weźmy na przykład OmniBook Ultra Flip od HP, laptop o dość nieatrakcyjnej nazwie, który z odrobiną dobrej woli może stać się ulubionym wyborem miłośników ultrabooków.
Całe podwozie jest anodowane z aluminium, waży zaledwie 1,3 kilograma i nie jest większe niż panel 14" wewnątrz. Mimo to jest to "flip", czyli cały ekran można obracać i używać go jako panelu dotykowego z dołączonym rysikiem. Wymaga bardziej wytrzymałego zawiasu, ale ma tylko 1,49 centymetra grubości. Jedyną ofiarą są porty, bo są tylko dwa porty Thunderbolt i podnośnik, z czego niektórzy mogą się śmiać.
Mały, kompaktowy, pięknie wykonany – dobry początek, prawda? W środku jest jeszcze lepiej. HP zmieściło tu zaskakująco dobrze zaprojektowaną klawiaturę, niemal przypominającą niemal legendarne z linii Microsoft Surface. Są miękkie, responsywne, mają ładny układ, a w połączeniu z ostrym czytnikiem linii papilarnych i solidnym touchpadem sprawiają, że codzienne korzystanie z nich to prawdziwa przyjemność. Dodatkowo wyposażony jest w panel OLED o profilu 14" w skali 16:10. Działa w rozdzielczości 2880x1800, czyli 3K przy 120Hz, i ma zmienną częstotliwość odświeżania, którą można zmniejszyć do 48Hz, aby w razie potrzeby oszczędzać energię. Wyświetlacz jest dobrze skalibrowany kolorystycznie, a nasz sprzęt wykazał odchylenie Delta-E wynoszący zaledwie 1,2, co powinno być korzystne dla profesjonalnej, krytycznej pracy kolorystyczniej.
Przelatujemy przez listę kontrolną z wcześniejszej chwili, a dobre wieści ciągle napływają. HP obiecuje ponad 20 godzin pracy na baterii, i choć nie udało nam się tego powtórzyć, uzyskaliśmy 16,5 godziny dzięki pracy w przeglądarce Arc, muzyce przez Spotify, szybkiemu Photoshopie i innym – co czyni go prawdopodobnie jednym z najlepszych smukłych laptopów, jakie testowaliśmy, co zawstydziło większość ThinkPadów, które są grubsze i cięższe, ale nie wytrzymują aż tak długo na ładowaniu.
Nie można oszczędzać na specyfikacjach samych, choć trzeba zadowolić się zintegrowaną grafiką, więc nawet ten kompromis łatwiej zaakceptować w 2025 roku. Dostajesz Intel Core Ultra 7 258 V z 8 rdzeniami i 8 wątkami, który może działać do 4,8 GHz, zintegrowaną grafikę Intel Arc, 32GB LPDDRX RAM (niestety lutowany – o rany) oraz 2TB NVMe SSD.
Tym razem nie mieliśmy okazji zrobić zbyt wielu indywidualnych testów, ale w GeekBench 6 uzyskaliśmy dość wysoki wynik – około 2740 w jednordzeniowym i 10 995 w wielordzeniowym – wcale nieźle. Przeglądanie, multimedia, pakiet Adobe w ograniczonym stopniu – jest mistrzem w tym zadaniu.
Szczerze mówiąc, to jeden z bardziej kompletnych, smukłych laptopów, które testowaliśmy w tym roku, i choć obudowa Lenovo ThinkPad wydaje się miększa i przyjemniejsza, a certyfikaty MIL-STD tych maszyn zapewniają szerszą funkcjonalność w trudniejszych warunkach, HP może się tu łatwo pochwalić.



