Krótka historia Defender of the Crown – pierwszego naprawdę dużego hitu na Amigę
Defender of the Crown to jedna z najbardziej ikonicznych i uwielbianych gier na Amidze. Rozwój był chaotyczny i w rzeczywistości gra prawie nigdy nie ujrzała światła dziennego.
Na Commodore Amigę z pewnością nie brakowało gier. W rzeczywistości na tę maszynę wydano ponad 3 900 gier. Jeśli zapytasz byłego właściciela Amigi, które trzy gry zapamięta najlepiej, jest duża szansa, że Defender of the Crown znajdzie się wśród tych trzech tytułów, o których wspomni, i to mimo że gra nie była szczególnie dobra. W rzeczywistości brakowało części gry i było to wyraźnie widać, ale dlaczego tak wiele osób patrzy na nią z uśmiechem na twarzy?
Defender of the Crown ukazał się w 1986 roku i był grą strategiczną, podobnie jak R.I.S.K. To także gra, w której trzeba było ratować księżniczki, strzelać ogromnymi katapultami do zamków na pięknych otwartych równinach, walczyć mieczami i z innymi rycerzami w różnych turniejach koparskich, to było naprawdę magiczne doświadczenie 40 lat temu. W porównaniu z innymi grami wydanymi w tamtym czasie, ta była niemal jak interaktywny film; Dzięki fantastycznej grafice wyraźnie kontrastowała z wizualnie prostszymi grami wydanymi w tym samym roku. Wystarczy spojrzeć na Marble Madness, Leader Board Golf i King's Quest, które były jednymi z najpopularniejszych tytułów tamtego roku. Defender of the Crown wyglądał wizualnie w zupełnie innej lidze, ale jako gra z tamtego roku pojawiło się wiele lepszych wydawnictw.
Aby zrozumieć, jak powstał Defender of the Crown, musimy cofnąć się o co najmniej dwa lub trzy kroki i rozpocząć krótką lekcję historii. Defender of the Crown była pierwszą grą od Cinemaware, firmy założonej przez przedsiębiorcę Roberta Jacoba. Po sprzedaży poprzedniego biznesu w Chicago przeprowadził się z żoną do Los Angeles i szybko zainteresował się grami oraz branżą gier w wyraźnie dynamicznej scenie kreatywnej Los Angeles.
Spędził trochę czasu w tym, co dziś nazywamy "sceną homebrew", ale wtedy była to raczej rozwijająca się branża gier wszędzie. Tutaj widział młodych programistów siedzących i kodujących gry, ale ci młodzi ludzie nie mieli pojęcia, jak je ukończyć i wprowadzić na rynek. Jacob pomyślał, że może im w tym pomóc, więc zaczął działać jako swego rodzaju agent lub pośrednik między tymi programistami a dużymi wydawcami gier, takimi jak Electronic Arts, Activision, Mindscape i Epyx. Zwróćcie uwagę na nazwę Mindscape, bo do niej wrócimy.
Dzięki pracy agenta Jacob odwiedził wiele różnych firm, a podczas wizyty w Island Graphics w związku z pracą, do której został zatrudniony, po raz pierwszy zetknął się z Commodore Amigą. Island Graphics miało na wystawie kilka prototypów, ponieważ w tym czasie zostało zatrudnione przez Commodore do stworzenia programu rysunkowego dla maszyny. Natychmiast zafascynowały go liczne możliwości maszyny i podjął decyzję, która zmieniła jego życie; Nie będzie już agentem innych twórców gier, sam chce być częścią tej akcji.
Jacob założył Cinemaware, ale nie był technicznie nastawiony i nie interesował się programowaniem, więc Cinemaware miało funkcjonować jako wydawca gier, które sam zaprojektował i zaprojektował, a rozwój miał odbywać się gdzie indziej. Nie chciał być tego częścią. W kolejnym okresie Jacob nawiązał różne współprace z różnymi osobami, w tym ze swoją przyjaciółką Kellyn Beeck, byłą menedżerką ds. pozyskiwania oprogramowania w Epyx. Razem zaprojektowali cztery gry, które chcieli mieć na rynku na czas lukratywnej sprzedaży świątecznej w 1986 roku, a także podpisano różne kontrakty z kilkoma zewnętrznymi deweloperami, którzy mieli być odpowiedzialni za rozwój tych gier.
Jedną z takich firm była Sculptured Software z Salt Lake City, która zdobyła renomę jako "programiści na zlecenie" i portując gry na różne platformy. Otrzymali dwa szczegółowe zadania projektowe do dwóch różnych gier, z których jedna to Defender of the Crown, w którą Jacob i Beeck, obaj miłośnicy kina, wierzyli przede wszystkim.
Sculptured Software miało zajmować się programowaniem gry, natomiast Jacob i Beeck mieli zajmować się projektowaniem. Jacob tak mocno wierzył w Defender of the Crown, że zatrudnił jednego z absolutnie najgorętszych dyrektorów artystycznych w kręgach Commodore tamtych czasów, mianowicie faceta o imieniu James D. Sachs (prawdopodobnie najbardziej znany w tych kręgach jako Jim Sachs).
Sachs był byłym pilotem Sił Powietrznych USA oraz samoukiem artystą cyfrowym i programistą, a w kręgach Commodore zdobył rozgłos dzięki bardzo realistycznym obrazom i pracom artystycznym, które były znacznie bardziej szczegółowe niż cokolwiek wcześniej widzianego. Jego prace, kilka przykładów można zobaczyć poniżej, wciąż wpływają na twórców retro gier, którzy badają jego techniki, by zrozumieć, jak udało mu się tworzyć tak szczegółowe obrazy o tak dużej głębi i przy użyciu tak niewielu kolorów, biorąc pod uwagę to, co było dostępne na komputerach 40 lat temu.
W poprzednim wywiadzie Sachs opowiadał, że gdy dołączył do projektu, Beeck już stworzył storyboardy do licznych scen gry i był mocno zainspirowany filmem "Ivanhoe" z początku lat 50. Sachs więc kupił film na VHS i oglądał go niezliczoną ilość razy, a także książki o zamkach i fortecach, które dokładnie studiował. Z czasem dołączyło więcej projektantów, ponieważ ręczne rysowanie wszystkich scen pikselami było ogromnym wyzwaniem, a Sachs pełnił funkcję dyrektora artystycznego projektu; każde dzieło sztuki przechodziło przez jego biurko, by zapewnić spójność i wysoką jakość, z których Sachs był znany.
Prace nad Defender of the Crown były w pełnym rozkwicie, a plotki o grze zaczęły krążyć wśród Commodore. Sam fakt, że Sachs był zaangażowany w projekt, wystarczył, by fani Amigi zwrócili na to uwagę. Cztery miesiące przed planowanym ukończeniem gry Sachs dostarczył dużą partię ilustracji do Sculptured Software, a Jacob poleciał do Salt Lake City, by sprawdzić, jak postępy nad pracą nad projektem. Ku swojemu przerażeniu odkrył, że twórcy praktycznie nie poczynili postępów, ani przy Defender of the Crown, ani przy drugim projekcie (SDI), nad którym zostali zatrudnieni dla Cinemaware.
Jacob zawarł umowę z Mindscape, którą znał z wcześniejszej pracy agenta, że do października tego roku zajmą się dystrybucją Defender of the Crown, ale ta umowa wisiała na włosku i byłoby katastrofalnym debiutem dla Cinemaware, gdyby nie dostarczyli gry na czas.
Jacob podjął decyzję, z czystej konieczności, która całkowicie była sprzeczna z koncepcją Cinemaware, by nie angażować się bezpośrednio w tworzenie gier. Skontaktował się z człowiekiem o imieniu Robert J. Mical, który wcześniej pracował nad grą arcade Sinistar, i zaoferował mu 26 000 dolarów (równowartość 76 400 dolarów w walucie z 2025 roku), jeśli w ciągu trzech miesięcy wykorzysta dokumenty projektowe Beeksa i Jacoba, grafikę Sachsa oraz muzykę, na którą Jacob uzyskał pozwolenie od kompozytora Jima Cuomo, przekształci ją w grę w ciągu trzech miesięcy. Mical podjął się zadania, decyzji, której później gorzko żałował.
Wczesna wersja Defender of the Crown została zaprezentowana po raz pierwszy na targach Commodore Show w Los Angeles we wrześniu 1986 roku i przyciągnęła ogromne tłumy ciekawskich graczy. Presja była ogromna, a po niemal całodobowej pracy Mical ledwo dokończyła zadanie. Jednak był tak niezadowolony z rezultatu, że usunął swoje nazwisko z napisów końcowych gry, a następnie w różnych wywiadach twierdził, że nie czuł, iż Jacob był wobec niego całkowicie szczery co do zakresu zadania. Sachs nie był też do końca zadowolony z Jacoba i powiedział, że opuścił projekt z "gorzkim posmakiem", dodając, że nawet pięć tygodni grafiki nigdy nie zostało wykorzystane, ponieważ Mical po prostu nie zdążył włączyć jej do gry w bardzo napiętym terminie.
Defender of the Crown ukazał się niemal na czas przez Mindscape w listopadzie 1986 roku. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy na rynku sprzedał się w liczbie 20 000 egzemplarzy, a następnie sprzedał się imponujące 250 000 egzemplarzy.
Wielu ludzi nie wiedziało, że znaczna część gry nigdy nie została ukończona, a ponieważ było to przed erą patchy pierwszego dnia, została wydana tak, jak była. Jeśli grałeś sam w Defender of the Crown, prawdopodobnie zauważyłeś, że niektóre elementy pod względem mechaniki rozgrywki wydawały się dość niedokończone. Możesz pamiętać, jak frustrujący był trudny turniej walki lancą na koniu, bo zupełnie niemożliwe było ustawienie lancy, by nie zostać zrzuconym z konia przez przeciwnika. Defender of the Crown nie był świetną grą, ale dokładnie na to czekali fani Amigi.
Pomimo stosunkowo słabego stanu rozgrywki, do dziś pozostaje jedną z najbardziej ukochanych gier na tej platformie. Jak to możliwe? Po pierwsze, prawdopodobnie dlatego, że to właśnie ta gra była potrzebna fanom Amigi. Amiga nie była tanim komputerem; kosztowała około 700 dolarów w USA (w 1986 roku, tak bardzo wiele osób potrzebowało TEJ GRY, że to uzasadniało ten zakup. Defender of the Crown właśnie to zrobił, pokazując światu, "do czego zdolna jest Commodore Amiga 500".
Innym powodem jest prawdopodobnie to, że była to pierwsza naprawdę wielka gra blockbusterowa, która pokazała światu, jak gry mogą naprawdę wyglądać. Pewnie trudno to zrozumieć tutaj, w 2026 roku, ale Defender of the Crown był czymś, czego nikt wcześniej nie widział. Ultra realistyczna grafika Sachsa była na własnej półce, a wciąż pamiętam, jak wielokrotnie zachwycałem się tymi fantastycznymi scenami, gdy stoisz za ogromną katapultą przed ogromnym zamkiem na wzgórzu w pięknej angielskiej okolicy. To było naprawdę coś zupełnie innego niż to, co było dostępne na komputerach domowych w tamtych czasach.
W kolejnych latach Cinemaware przeniosło Defender of the Crown na wiele różnych platform, z których wiele było lepszymi niż wersja na Amigę, ponieważ dodano kilka scen i naprawiono wiele problemów gry w portach. Jednak moim zdaniem wersja na Amigę wciąż wyróżnia się jako najpiękniejsza, z oryginalną i oszałamiającą grafiką Sachsa.
Dzięki Defender of the Crown Cinemaware zadebiutowało jako twórca gier, który był zarówno bardzo kontrowersyjny, jak i odnosząc duży sukces. Miłość Roberta Jacobsa do filmu ujawniła się także w kolejnych grach wyprodukowanych przez Cinemaware. Firma zawsze skupiała się na wysoko dopracowanych tytułach wizualnych, do których my, właściciele Amigi, wspominamy z sentymentem. Najbardziej znane, oprócz oczywiście Obrońcy Korony, to prawdopodobnie The King of Chicago (dramat gangsterski), It Came from the Desert (film klasy B z lat 50.) oraz Rocket Ranger (retro sci-fi z nazistami i plecakami odrzutowymi). Chociaż wiele gier dorównywało wysokiej jakości wizualnej Defender of the Crown, niemal wszystkie były lepszymi tytułami niż sam Defender of the Crown, jednak żadna z nich nie osiągnęła takiego sukcesu jak problematyczny debiut Cinemaware.
Cinemaware zbankrutowało w 1991 roku, a kilku osób zaangażowanych w projekt Defender of the Crown zaczęło pracować dla innych twórców gier, takich jak Disney Interactive, Microsoft i Electronic Arts. Mical, człowiek, który podjął się zadania stworzenia Defender of the Crown w trzy miesiące, przez lata pracował nad grami takimi jak Killzone 2, InFamous, Uncharted 2: Among Thieves, God of War III, Ratchet & Clank: A Crack in Time oraz MotorStorm: Apocalypse.
Po wydaniu Defender of the Crown Sachs pracował nad wieloma projektami poza branżą gier, ale także nad kolejnym klasykiem na Amigę, mianowicie grą strategiczną Ports of Call. Po zamknięciu Cinemaware, Commodore poprosił Sachsa o stworzenie Defender of the Crown II na Amigę CD32, która jednak została wydana tylko w Anglii, Niemczech, Francji, Hiszpanii i Włoszech. Sachs został również poproszony o stworzenie swego rodzaju Director's Cut oryginalnej gry na CDTV, co zajęło mu dwa lata na zaprogramowanie i skomponowanie muzyki, a także stworzył zupełnie nowy styl wizualny. Niestety, Commodore zbankrutowało zanim gra mogła zostać wydana.
W kolejnych latach ukazało się kilka wersji Defender of the Crown, bez udziału oryginalnych twórców. Między innymi Robin Hood: Defender of the Crown został wydany na PlayStation 2, Xbox i PC w 2003 roku, a w 2007 roku ukazał się remake zatytułowany Defender of the Crown: Heroes Live Forever. W marcu tego roku ogłoszono Defender of the Crown: The Legend Returns z okazji 40-lecia gry, a premiera pojawi się na Xbox Series X/S, PlayStation 5 i PC jeszcze w tym roku.
Możesz próbować robić tyle remake'ów, ile chcesz, ale nic nie dorówna pierwszej części, mimo wszystkich problemów, które miała. To w rzeczywistości znacznie więcej niż tylko gra; To produkt, który po raz pierwszy pokazał, jak można zaprezentować gry oparte na fabule, i wywarł tak ogromne wrażenie na wszystkich, którzy go doświadczyli, że zdecydowana większość z nich pamięta tę grę do dziś. Nie da się zrobić remake'u tego typu rzeczy, a może Defender of the Crown to właśnie taka gra, którą powinieneś zostawić taką, jaka jest.












