Menedżer Liverpoolu wierzy, że dziś wieczorem mogą zrobić "bardzo specjalne rzeczy", by wrócić do gry przeciwko Paris Saint-Germain
Czy Liverpool uda się obronić dwubramkową stratę przeciwko Paris Saint-Germain u siebie?
Niestabilny sezon Liverpoolu zostanie dziś wieczorem wystawiony na maksymalną próbę na Anfield, w rewanżu ćwierćfinałów Ligi Mistrzów, gdzie muszą odrobić stratę 0-2, jeśli chcą awansować do półfinału rozgrywek. W zeszłym tygodniu na Stade des Princes Paris Saint-Germain zdominował niegroźny Liverpool, który nie strzelał celnie i miał tylko 26% posiadania piłki: najlepsze było to, że wynik nie był ostateczny, bo tylko Doué i Kvaratskhelia trafili do siatki.
Liverpool, niedawno rozbity przez Manchester City w Pucharze Anglii, wyeliminowany w czwartej rundzie z Crystal Palace i walczący o miejsce w pierwszej piątce ligi, może tylko marzyć o półfinale Ligi Mistrzów, który uratowałby sezon, a Arne Slot wierzy, że jego drużyna potrafi dokonać "wyjątkowych rzeczy".
A może nawet wyjątkowi: "Jest przekonanie, że możemy robić wyjątkowe rzeczy, ale musimy też być bardzo, bardzo, bardzo wyjątkowi, bo gramy przeciwko mistrzom Europy, co czyni zadanie bardziej skomplikowanym, ale nie niemożliwym", powiedział menedżer Liverpoolu.
"W ostatnich 50 meczach u siebie, które rozegraliśmy, 36 razy udało nam się zdobyć dwie lub więcej bramek", wyjaśnił Slot, który przyznał, że mieli szczęście z wynikiem w zeszłym tygodniu. "Tak, nie gramy z PSG we wszystkich tych meczach u siebie, ale przeciwnicy, których mieliśmy w Premier League i Lidze Mistrzów, są bardzo silni."
W zeszłym roku PSG wyeliminowało Liverpool w 1/8 finału po rzutach karnych, kilka miesięcy przed zdobyciem trofeum. W tym roku Liverpool był znacznie gorszy niż w zeszłym sezonie, ale PSG również nie obyło się bez trudności, w tym odpadnięcia z Pucharu Francji z sąsiadami Paris FC.

