Pierwsze wrażenia z Masters of the Universe są zaskakująco pozytywne
Negatywnych głosów jest bardzo niewiele, a większość uważa, że to zabawny film, który oddaje ducha lat 80.
5 czerwca Mistrz Wszechświata trafi do kin na całym świecie, a teraz zaczynają napływać pierwsze recenzje (dzięki, GeekTyrant), i na szczęście są pozytywne, niektóre nawet bardzo chwalące.
Fabuła filmu jest taka, że książę Adam został wysłany na Ziemię, by chronić się przed hordami Skeletora. Jako dorosły jednak wraca, trzymając miecz w ręku i w towarzystwie kolorowych przyjaciół, by zmierzyć się z równie żywymi przeciwnikami. Jak można się domyślić, biorąc pod uwagę materiał źródłowy, to nie jest bardzo poważna historia i dokładnie taki rodzaj komercyjnej narracji, który zwykle trudno jest zaakceptować przez sekcje kultury w mediach.
To nie powstrzymuje Petera Graya z AU Review przed napisaniem, że Nicholas Galitzine (który gra księcia Adama/He-Mana) "komediowy timing kradnie show", a jednocześnie podkreśla, że film jest "pełen klimatu lat 80." Chwali też rolę Jareda Leto jako Skeletora
Scenarzystka Collider, Perri Nemiroff, również wydaje się bardzo zadowolona, choć He-Man najwyraźniej nie jest jej wielkim ulubieńcem. Pisze, że "została całkowicie porwana" i kontynuuje: "To wręcz absurdalne, ale absurdalne działa, gdy obsada i ekipa doskonale rozumieją, jaki film tworzą i są entuzjastycznie nastawieni na to, by ożywić go na całość."
Wśród tych, którzy widzieli i ocenili film, znajduje się także wspomniana koleżanka z Collider, Maggie Lovitt, która mówi, że to "film pełen życia i zabawy, że naprawdę nie chciałbyś go zakończyć", po czym sugeruje, że zakończenie jest czymś naprawdę wyjątkowym.
Kenzie Vanunu z Offscreen Central również wydaje się przekonany i wyciąga ciężką artylerię, gdy stwierdza, że "Masters of the Universe, będąc jednym z najlepszych filmów, jakie widziałem w tym roku, nie było na mojej karcie bingo, ale oto jesteśmy."
Inną osobą, która jest bardzo przekonana, jest recenzent ComicBook.com Chris Killian, który uważa, że to ciepły i przytulny film, który jest w rzeczywistości dość nieprawdopodobny: "To szalone, że ten film istnieje, ale cieszę się, że istnieje. Przez cały czas miałem na twarzy największy uśmiech."
Niezależny dziennikarz Scott Menzel jest równie przekonany, pisząc, że "Masters of the Universe może okazać się największą niespodzianką lata", a film uznał za rozrywkowy od początku do końca: "Masters of the Universe to wszystko, czego ten dzieciak z lat 80. chciał i jeszcze więcej. Jest wspaniale kampowy, niesamowicie rozrywkowy i nieustannie zabawny od początku do końca."
Jest wielu innych, którzy widzieli ten film, a konsensus jest taki, że Travis Knight zdołał stworzyć naprawdę rozrywkowy film oparty na starych figurkach akcji Mattela, który dodatkowo przywrócił pozytywny klimat z lat 80. Wielu z nich podkreśla także ścieżkę dźwiękową filmu, która wydaje się być czymś naprawdę wyjątkowym.
Czy sam będziesz oglądać Masters of the Universe w kinach?







