Po nocy antyimigracyjnych zamieszek w Belfaście rodzina ofiary domaga się zakończenia niepokojów
"Mamy wielu migrantów, którzy wnoszą ogromny wkład w nasz kraj, także w system opieki zdrowotnej", powiedziała rodzina ofiary ataku w Belfaście.
Po nocy chaosu, przemocy i zniszczenia w Belfaście, wywołanej ruchami antyimigracyjnymi po brutalnym ataku na Sudanczyka, który w poniedziałek wieczorem próbował zabić mężczyznę, rodzina ofiary zaapelowała o zaprzestanie protestów. "Nie chcemy, aby ta straszna tragedia została wykorzystana do dzielenia ludzi lub podsycania wrogości" – powiedziała rodzina w oświadczeniu.
Stephen Ogilvie, 40-letni mężczyzna pracujący jako technik radiologii w Narodowej Służbie Zdrowia, został zaatakowany w poniedziałek przez Hadiego Alodida, 30-letniego Sudanczyka, który próbował go ściąć. Osoby w pobliżu mu pomogły i uratowały mu życie, ale Ogilvie nadal doznał skaleczenia na twarzy, szyi, plecach oraz stracił prawe oko. Napastnik został aresztowany.
Następnej nocy zorganizowane grupy ultra przeszukały domy i zakłady psychiatryczne, gdzie mieszkali imigranci (lub po prostu osoby z mniejszości etnicznych), paląc domy, samochody, autobusy, śmietniki i zablokowane drogi w Belfaście i innych miastach Irlandii Północnej, wywołując kolejny kryzys polityczny, gdy prawicowe grupy wezwały do ogólnokrajowej mobilizacji przeciwko imigrantom. Elon Musk pomagał szerzyć ruchy i protesty.
Te wydarzenia są bardzo podobne do wydarzeń, które miały miejsce dokładnie rok temu, kiedy rzekoma próba gwałtu przez dwóch rumuńskich nastolatków wywołała zamieszki trwające dwa tygodnie, w wyniku których rannych zostało 107 policjantów i aresztowanych 56 osób.
Oświadczenie rodziny Stephena Ogilviego dotyczące protestów antyimigracyjnych
Wśród reakcji polityków proszących o spokój, rodzina Ogilviego wysłała w środę oświadczenie (za pośrednictwem Sky News), dziękując lokalnym mieszkańcom, którzy pomogli Stephenowi i służbom ratunkowym, prosząc media i społeczeństwo o oddanie im przestrzeni, ale także mówiąc o "napięciach i rozmowach o protestach po tym incydencie".
"Chcemy jasno powiedzieć, że niepokoje z dnia na dzień nie są mile widziane, a pokojowe protesty są jedyną drogą naprzód.
"Mamy wielu migrantów, którzy wnoszą ogromny wkład w nasz kraj, w tym w system opieki zdrowotnej i sektor hotelarski, i polegamy na nich, aby nasz kraj działał. Nie chcemy, aby ta straszna tragedia została wykorzystana do dzielenia ludzi lub podsycania wrogości."
