Gamereactor Close White
zaloguj się






Nie pamiętasz hasła?
Nie jestem członkiem, ale chcę dołączyć

Zaloguj się przez konto na Facebooku
Gamereactor Polska
artykuły
Assassin's Creed II

Historie, które kupiły nas w kilka minut

Czyli moje ulubione prologi i openingi gier.


Facebook
TwitterReddit

Nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy - to jedno z tych powiedzeń, które raczej nie ma pokrycia w rzeczywistości świata gier wideo. Ile razy zdarzyło się Wam porzucić daną grę po zaledwie kilkunastu minutach, ponieważ uznaliście ją za nieciekawą? Mnie sporo, o czym świadczy ta „kupka wstydu", którą chowam pod biurkiem.

Właśnie te kilkanaście pierwszych minut to najważniejszy moment w grze - zaledwie kilka chwil, podczas których twórcy muszą zachęcić odbiorcę do dalszego poznania świata przedstawionego. Składa się na to cała masa różnych czynników - oryginalny projekt postaci, wpadająca w ucho muzyka, klimat czy chociażby naturalne wprowadzenie gracza w mechanikę rozgrywki (taki niezauważalny samouczek - produkcja niedosłownie uczy użytkownika nowych rzeczy, a on nawet nie zdaje sobie z tego sprawy).

Wystarczy tylko jeden taki element, by pokazać, że gra jest warta zachodu. Są jednak wyjątkowe studia deweloperskie, które opanowały sztukę tworzenia openingów do perfekcji i zapisały się dzięki nim na kartach growej historii. W tej liście chciałabym opisać piątkę prologów, które wywarły na mnie największe wrażenie i są również niezwykle rozpoznawalne w środowisku graczy.

Wybory, deszcz, deszcz, depresja, deszcz, więcej deszczu

Assassin's Creed II
Ethan już w pierwszych minutach gry pokazuje, że jest bardzo specyficzną postacią.

Choć z pozoru mogłoby się to wydawać banalne, nie każdej grze w ciągu pół godziny udaje się przedstawić całą istotę siebie i pokazać odbiorcy, czego może się po niej spodziewać. Heavy Rain spośród wszystkich produkcji studia Quantic Dream od początku pokazuje graczowi wszystkie swoje karty i nie udaje czegoś, czym nie jest - nie stara się dopasować większej grupie odbiorców.

Jeden z najbardziej klasycznych zabiegów - zwrot akcji i napisy otwierające z charakterystyczną muzyką - po tylu dekadach nadal działa.

Najpiękniejsze w rozpoczęciu tej gry są metafory napływające z każdej możliwej strony oraz ciężki, depresyjny klimat. Słowa Heavy Rain nie znalazły się w tytule bez powodu. Na pochwałę zasługuje również właśnie ten niezauważalny samouczek: bohater budzi się, zagląda do szafy, bierze prysznic, myje zęby, idzie popracować, wita się z żoną, bawi z dziećmi. W tle nieprzerwanie gra niepokojąca muzyka, dająca jasny sygnał - w tej historii nawet szczęśliwe momenty będą przesiąknięte patosem. A my w międzyczasie nauczyliśmy się sterowania, mechaniki i systemu decyzji na prostych, lecz dynamicznych czynnościach.

Początkowo to atmosfera i specyfika produkcji trzymają w napięciu najbardziej i kuszą, by odbiorca sięgnął po więcej. Czym byłby jednak dobry prolog, gdyby nie zawierał w sobie zaskakującego zwrotu akcji? Wszystko komplikuje się, gdy syn głównego bohatera ginie na jego oczach podczas kolejnej zwykłej czynności, czyli rodzinnego wypadu do galerii handlowej. O ile to nie było aż tak sporym szokiem, bo czyjąś śmierć zwiastowały właśnie te smutne utwory i sama postać dziecka nie została napisana wyraziście (ktoś uznał, że skoro i tak zginie za dziesięć minut, to nie zasługuje na dobry charakter), o tyle to, co dzieje się później, jest prawdziwym arcydziełem.

Ostatni z nas

The Last of Us w niemal każdym aspekcie przewyższa kultowe Heavy Rain - stosuje dokładnie te same zabiegi, ale wyraźnie je skraca. Joela i jego córkę Sarę poznajemy w codziennych okolicznościach i mimo że ich wspólne życie zakończy się za dziesięć minut, zdążymy tę
zadziorną dziewczynkę polubić.

Assassin's Creed II
Jeśli szkoda Ci postaci, którą widziałeś przez mniej niż kwadrans, to wiesz, że była dobrze napisana.

Produkcja studia Naughty Dog niczego nie stara się na siłę przeciągać ani skracać - emocje i czas na ich odpowiednie doświadczenie są w prologu The Last of Us wykonane tak perfekcyjnie, że łezka kręci się w oku podczas każdego przejścia, czego niestety zabrakło w Heavy Rain. W jednej scenie widzimy Joela i Sarę wspólnie oglądających telewizję, po zaledwie mrugnięciu jesteśmy świadkami początku apokalipsy, subtelnie uczymy się mechanik gry, a następnie dość drastycznie przekonujemy się, że będziemy mieć do czynienia z czymś niezwykle emocjonalnym. Prolog kształtuje i przedstawia nam złożony charakter Joela oraz sprawia, że możemy się z bohaterem utożsamić.

Piękno chaosu?

Po wszystkim The Last of Us również stosuje wcześniej wspomniany i niezawodny zabieg - timeskip, napisy, muzyka. Czas na przemyślenie.

Assassin's Creed II
Assassin's Creed II
Assassin's Creed II