Gamereactor Close White
zaloguj się






Nie pamiętasz hasła?
Nie jestem członkiem, ale chcę dołączyć

Zaloguj się przez konto na Facebooku
Gamereactor Polska
recenzje
Red Dead Redemption 2

Red Dead Redemption 2

Czas wyruszyć na zachód, by odkryć najnowszą epicką przygodę Rockstara.


Facebook
TwitterReddit
Red Dead Redemption 2

Raz na jakiś czas zmienia się to, jak postrzegamy sposób opowiadania historii, a sztuka nigdy nie jest już taka sama. Wszyscy wspominamy te momenty z przyjemnością, podlegamy wtedy pewnej szczególnej transformacji, czy to słuchając The Wall Pink Floyd, oglądając, jak miasto zagina się i składa w Incepcji, czy też po raz pierwszy przybywając do pełnego neonów Vice City. Te momenty są dla nas cenne i potrzeba prawdziwych mistrzów, aby je stworzyć. To właśnie dlatego Rockstar zajmuje w branży tak szczególne miejsce, bo prawie każdy z nas zawdzięcza przynajmniej jeden taki moment którejś z ich produkcji, czy to napad na bank w GTA V, ostrzelanie baru Saint Mark w San Andreas, czy też ocalenie zespołu Love Fist w Vice City.

Jednak dla wielu graczy ucieczka przed pewną śmiercią na wiernym wierzchowcu przez granice USA z Meksykiem, z milionem gwiazd nad głową, przy wtórze „Far Away" José Gonzáleza, który to utwór akompaniuje poczynaniom naszego protagonisty Johna Marstona, jest jednym z najpotężniejszych momentów, jakie medium ma do zaoferowania, a z całą pewnością jest jednym z tych doświadczeń, które zmieniają to, w jaki sposób myślimy o prowadzeniu historii, o bohaterze, o tym, jaką moc te ukochane przez nas cyfrowe produkcje mają.

To właśnie z powodu takich momentów Rockstar chciał powrócić do świata westernu z kontynuacją, używając tego konkretnego momentu jako fundamentu, na którym zbudowane zostało Red Dead Redempition 2. Ich quest, by stać się lepszym, żeby zrobić więcej, by nas oczarować, wciągnąć bez reszty. Teraz w końcu możemy wam powiedzieć, czy udało się zrealizować ten ambitny cel, który postawił sobie Rockstar przed laty, czy udało im się po raz kolejny wykreować doświadczenie, stworzyć moment, który zapamiętamy i który zmieni nasze pojmowanie możliwości danego medium.

Red Dead Redemption 2

Red Dead Redemption 2 ma wprawdzie wiele wspólnego z Grand Theft Auto oraz z oryginalnym Red Dead Redemption wydanym w 2010 roku, ale od razu wyraźnie widać, że wiele z mechanicznych podstaw poprzednich tytułów zostało porzuconych na rzecz czegoś nowszego i cięższego. To jest dla studia początek czegoś zupełnie nowego, ale początek wykuty z czegoś nieskończenie znajomego.

Dziki Zachód, jaki znamy, umiera nieubłaganie. Płomienie przemysłu zmieniają to, jak wykorzystywana jest ziemia, zostaje przekuta, przekształcona, by służyć potrzebom nowoczesnej populacji. Teraz zamiast ofiar mamy przedsiębiorców, zamiast myślicieli - działaczy. Zmodernizowany sposób myślenia otwiera drzwi państwu, ciału ustawodawczemu i prawu, Wujkowi Samowi, strukturze społeczeństwa, które dają poczucie porządku i bezpieczeństwa, ale kosztem wolności europejskich osadników. Taki sposób myślenia nie odpowiada Dutchowi Van der Linde. Chce uciec przed naciskiem rządu, zasad, urzędów, a czyni to fizycznie ich unikając, co prowadzi gromadę podobnie myślących ludzi w stronę niezasiedlonych jeszcze terenów, chroniąc ich tym samym przed nowoczesnym sposobem myślenia. To jest moment, w którym zaczynamy naszą przygodę, jako Arthur Morgan, prawa ręka Dutcha, zaufany ochroniarz oraz wierny członek gangu. Dutch znalazł Morgana jako małego chłopca i wychował zaszczepiając swoje ideały, dlatego lojalność Arthura nie zna granic, jego determinacja jest niezachwiana i pomimo że gang żyje kosztem innych, mniej szczęśliwych dusz, Morgan nie ma potrzeby kwestionowania motywów Dutcha. Koniec końców dla tych ideałów poświęcił małżeństwo, dzieci oraz własność. Ideałów, w które Morgan też wierzy.

Ale jak już mogliście się domyślić, to nie jest bajka o ludziach odnajdujących szczęście i spokój na emeryturze. To jest tragedia, tak jak powinno być. To jest opowieść o marzeniach, których spełnienie jest na wyciągniecie ręki, a jednak pozostaje nieosiągalne, tak jak to bywa w przypadku tragicznie przegranych istnień, porywających napadów, oraz zerwanych więzi w grach Rockstara. Po pierwsze, gra naprawdę dobrze przedstawia nam bohaterów tych starych, jak i tych nowych, którzy nie tylko mają coś interesującego do powiedzenia, ale także sami wchodzą w interakcje z Arthurem i tworzą samodzielne wątki fabularne. W samym centrum mamy Arthura, krzepkiego, lojalnego, praktycznego ochroniarza, który docenia, kiedy ludzie nie marnują czasu na pierdoły. Czuje się odpowiedzialny za grupę, tak jak ojciec, jak Dutch, i nie ma znaczenia, czy chodzi o pijanego Billa Williamsona, bezczelną Sadie Adler, mądrego Hose'a Matthewsa, czy cichego Charlesa Smitha, troszczy się o nich wszystkich tak samo, jak oni troszczą się o niego. W miarę jak rozwija się historia, klną siebie nawzajem, przeżywają chwile intymności przy ognisku, dopuszczają się ohydnej przemocy wobec innych, po czym razem piją piwo. Tak naprawdę nie są bohaterami, ale grupa powoli staje się jedną postacią, o którą troszczy się gracz, a kolejni członkowie tej grupy są różnymi obliczami naszej zbiorowej postaci.

Red Dead Redemption 2

Gry rzadko zmuszają nas do tego, byśmy dbali o społeczność złożoną z różnych osobowości, kiedy tak łatwo jest wytknąć słabe i mocne strony poszczególnych postaci, a jednak natychmiast gracz czuje się odpowiedzialny za nich wszystkich. Zawdzięczamy to naprawdę dobrze napisanej fabule, scenariusz regularnie przypomina nam o momentach z przeszłości, tak jak i o ważnych punktach bieżącej opowieści. Taka dbałość o szczegóły fabularne jest naprawdę rzadko spotykana i z pewnością nie mieliśmy okazji zetknąć się z nią w innych grach Rockstara.

W miarę postępowania fabuły obóz migruje poprzez świat gry. Historia płynie od jednego aktu do drugiego, dając nam wrażenie, że opowieść postępuje nieustannie do przodu od pierwszej chwili, aż po ostatnią scenę. Gdy miejsce obozu zostanie ustalone, możemy wykorzystać rozmaite systemy, które nam ten obóz oferuje. Wcześniejsze tytuły Rockstara zapewniały nam bazę, akomodację, a przynajmniej dom, w którym mógł zamieszkać nasz bohater, nie było to nic tak rozwiniętego, jak obóz w Read Dead Redemption 2. Możemy tu wchodzić w interakcje z każdą postacią i każda ma swoją wyjątkową historię i coś nowego do powiedzenia za każdym razem, gdy do niej wrócimy. Możemy ustalić swój wyjątkowy wygląd Arthura od butów, poprzez ubrania, po stan zarostu. Broda i włosy Arthura rosną tak, jak to ma miejsce w rzeczywistości, więc pod dwóch dniach widać już będzie szczecinę na policzkach. Co więcej, w obozie możemy też grać w mini-gry, takie jak domino czy karty, opanowując je do mistrzostwa. Obóz będzie się rozwijał i kwitł im więcej włożymy weń wysiłku, dostarczymy kilka zwierząt, rzucimy kilka dolarów tu czy tam. Kucharz będzie mógł gotować lepsze posiłki, dzięki czemu jedzenie da nam więcej wytrzymałości, a mieszkańcy obozu będą mogli zaoferować nam więcej typów amunicji do kupienia. Na tym jednak nie koniec, dziennik obozu pozawala nam ulepszać namiot każdej z naszych postaci, tak jak i leki, amunicje i jedzenie. Możesz nawet zużyć skóry, by spersonalizować wygląd obozu.

Obóz pełni niezwykle istotną funkcję i jeszcze mocniej osadza Arthura w świecie gry poprzez bardzo namacalne funkcje, takie jak golenie, jedzenie, spanie, rąbanie drewna i pozyskiwanie nowych zadań. Ale, co więcej, wzmacnia więzi kreowane z grupą banitów. Staje się bliski naszemu sercu i staje się domem w sposób, jakiego dotąd Rockstar nie osiągnął.

Red Dead Redemption 2

Ale raz na jakiś czas nawet największy domator musi opuścić gniazdo, by zbadać otoczenie, i kiedy już to zrobisz, oszołomi cię świat taki, jak żaden inny, przestrzeń tak niesamowicie magiczna i wciągająca, że z trudem pozbierasz szczękę z podłogi. Scenografia jest doskonale realistyczna i zaskakująco zgodna z okresem historycznym, który obrazuje Rockstar. Został przy tym zaprojektowany tak, by dostarczać całej gamy doznań estetycznych: od rwących rzek po ośnieżone szczyty gór, od pylistych pustyń po pełne aligatorów bagna. W różnych środowiskach żyją różne rodzaje flory i fauny, wszystkie mają odrębne zachowania i cechy charakterystyczne. Wszystkie stanowią też część wyzwań myśliwskich. Ich skóry mogą być sprzedane w rozmaitych miastach, mięso oddane w obozie. Dzikie życie jest tu obfite i bujne, stada bizonów ciągle jeszcze pasą się na prerii, w górach polują grizzli, a jelenie przemykają między drzewami. Możemy polować z łukiem na rozmaitą zwierzynę, złapać na lasso i ujeździć nowego rumaka, łowić ryby w rzekach i jeziorach. Świat Red Dead Redemption ma swój charakter, ale najbardziej zaskakujące jest to uczucie, jakie budzi się w tobie, gdy wędrujesz razem z Arthurem i kompanią. Świat jest naprawdę ogromny, ale większość pozostaje dzika i niezaludniona, a to znaczy, że będziesz polował, zbierał zioła i łowił ryby na bezludziu. Wszystko to poza granicami cywilizacji, przynajmniej przez jakiś czas, ale z pewnością żaden gracz nie poczuje się tak, jakby był w całkowicie pustym miejscu. A coś takiego może powstać jedynie w wyniku starannego planowania i ogromnego talentu.

Red Dead Redemption 2
Red Dead Redemption 2
Red Dead Redemption 2