Gamereactor Close White
zaloguj się






Nie pamiętasz hasła?
Nie jestem członkiem, ale chcę dołączyć

Zaloguj się przez konto na Facebooku
Gamereactor Polska
recenzje
Battlefield V

Battlefield V

Nasz fan, nasz Pan.

  • Tekst: Tadeusz Kubica
Facebook
TwitterReddit
Battlefield V

„Jeżeli nasz fan bojkotuje pomysł konkurencji o bitwach w kosmosie, to czas powrócić do światowych wojen na Ziemi, których nota bene odmawialiśmy mu zbyt długo. Jeżeli nasz fan, zamiast wzdychać na ten powrót radosną nostalgią, bojkotuje nas jeszcze bardziej, to znak, że mamy urojenia, myląc prawdziwą wojnę z post-apokaliptycznym szajsem i kolorowym efekciarstwem." - dev. anonim A.D. 2018.

DICE wespół z Electronic Arts mocno nadszarpnęli zaufanie wielbicieli marki Battlefield, prezentując im za pośrednictwem debiutanckiego zwiastuna wizję nowej części (tak delikatnie stwierdziwszy) nie do końca zgodną z realiami drugiej wojny światowej, na dodatek argumentując i tłumacząc swoje decyzje w kompletnie głupi i niezasadny sposób. Pomimo iż nigdzie oficjalnie do marketingowej porażki się nie przyznano, tak z każdym nowo opublikowanym materiałem V stopniowo zmieniała się pod względem tonacji, warstwy wizualnej, a także tempa rozgrywki, zrzucając tym samym błazeńskie szaty i przybierając formę pełnoprawnej odsłony. Nadszedł więc czas, aby ocenić, czy fani dostali takiego Battlefielda, o jakiego walczyli.

Battlefield V
Battlefield V

Brednie wojenne

Podczas gdy rasowy żołnierz po ukończeniu (przepięknego swoją drogą) fabularnego wprowadzenia niemal natychmiast wyruszy w podbój online'owych statystyk, tak osoby z lekko introwertycznymi skłonnościami prześledzą jeszcze przez chwilę kampanię dla pojedynczego gracza. I wspomnianą „chwilę" należy tutaj rozumieć dosadnie, jako iż ukończenie całości zajmie maksymalnie cztery godzinny. Jest to metraż porównywalny do Battlefielda 1, z tym wyjątkiem, że tu można paść z nudów jeszcze przed wjazdem napisów końcowych. Każdy z trzech rozdziałów „Opowieści Wojennych" dostępny jest na starcie (poza jednym, który zostanie udostępniony na początku grudnia) i możemy przejść go w dowolnej kolejności, nie przejmując się chronologią. Nie ma to tak naprawdę znaczenia, ponieważ czy to wcielając się w żołnierza „brytyjskiego legionu samobójców", członkinię norweskiego ruchu oporu, czy francuskiego imigranta, schemat realizacji ich misji wygląda identycznie - szturmuj/zakradnij się, podłóż ładunek, uciekaj.

Nudna rozgrywka podyktowana sporym naciskiem na cichą eliminację w quasi-otwartym świecie nie jest szczytem marzeń zwolenników produkcji wojennych. Tym gorzej, jeśli sami protagoniści są mało wyraziści, a ich historie bardziej nielogiczne niż numeracja odsłon recenzowanej serii. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że segmenty fabularne nigdy wyznacznikiem Battlefieldów nie były, aczkolwiek przed wejściem do Sieci zawsze lubiłem zanurzyć się w dobrze zrealizowanej, oskryptowanej i relaksującej rozgrywce solowej. To jak z wypadem do kina na wysokobudżetowy blockbuster przed spotkaniem ze znajomymi w knajpie na kilka partyjek bilarda - z tym wyjątkiem, że w przypadku BFV najlepiej darować sobie poprawny politycznie film i od razu pójść na bilarda. Kul wbijemy przy nim naprawdę sporo.

Battlefield V

Jeśli umierać, to z klasą (a najlepiej czterema)

W rozgrywkach wieloosobowych nie przoduję zbyt często na tablicach wynikowych, toteż stwierdziłem, że jeśli mam wystawić swój łeb zza okopu, to niech on przynajmniej jakoś z tą dziurą w czole wygląda. Pomóc miał mi w tym kreator żołnierza, z którego po wielkiej wrzawie wyleciały różnej maści akcesoria dzielnic czerwonych latarni w postaci kolorowych kamuflaży i robotycznych protez. Zamiast tego zawartość garderoby przekłada się na normalne umundurowanie, maskowanie twarzy oraz sprzęt, jakie zabierze ze sobą wybrana przez nas klasa postaci. Tych ponownie mamy do dyspozycji cztery rodzaje - Szturmowiec, Medyk, Wsparcie i Zwiadowca - a ich różnorodność i znaczenie przekładają się na sposób przeprowadzanych potyczek bardziej niż kiedykolwiek. Liczba niesionej amunicji i apteczek (źródła gleby już nas magicznie nie uleczą) jest ograniczona, co zmusza nas do bardziej strategicznego i rozważnego działania. Sama współpraca jest kluczem do zwycięstwa, dlatego też żeby je osiągnąć, nagradzani jesteśmy nie tylko poprzez eliminację przeciwnika, ale także udzielając pomocy towarzyszom za pośrednictwem podrzucania zapasów, oznaczenia wrogich pozycji czy ustalania punktów zbornych. Oprócz preferowanej profesji opowiemy się, rzecz jasna, po jednej z dwóch stron konfliktu. Co ciekawe, po stronie sił niemieckich nie dano nam, jak w przypadku Aliantów, możliwości wyboru koloru skóry dla naszej postaci, ograniczając personalizację wyłącznie do zmiany płci.

Meritum nie stanowią rzecz jasna koszary, lecz tytułowe pole walki, które od lat imponuje rozmachem i spektakularnością Nowicjusze, którzy postawią na nim swoje pierwsze kroki, oniemieją na widok olbrzymich połaci terenu i gęstego chaosu na nich panującym. Weterani serii zaś będą doszukiwać się zmian i usprawnień względem rozgrywki poprzednich produkcji oraz niedawnych testów beta „piątki". Ku ich uciesze, parę takowych rzuca się już od pierwszych chwil. Wymiana ognia jest o wiele dynamiczniejsza, odrzut i balistyka bardziej intuicyjne, a same bronie zdają się wypluwać śrut jeszcze szybciej. Przebieg potyczek sprawia zresztą wrażenie bardziej spójnego, nie narzucając nam jednocześnie jedynego słusznego stylu rozgrywki. Każde działanie ma tutaj znaczenie, nie bacząc na to, czy jest to bezpośrednia szarża na główny cel, czy rola wsparcia dla kolegów z drużyny w dowolnej formie. Przekłada się to pozytywnie zarówno na czas wdrożeniowy początkujących graczy, jak i śrubowanie umiejętności tych bardziej zaawansowanych. Nowością dla jednych i drugich jest funkcja budowania fortyfikacji, mająca za zadanie wzmocnienia kluczowych dla nas punktów na mapie. Okopać możemy się za pośrednictwem zasiek, ścian, worków z piaskiem tudzież skrzynek z zapasami. Skromnie? Być może, aczkolwiek zawsze dostajemy do rąk jakiś atut przeciwko drużynie przeciwnej, a w trybach nastawionych na przejmowanie poszczególnych baz może okazać się wręcz kluczowy.

Battlefield V
Battlefield V
Battlefield V
Battlefield V