Gamereactor Close White
zaloguj się






Nie pamiętasz hasła?
Nie jestem członkiem, ale chcę dołączyć

Zaloguj się przez konto na Facebooku
Gamereactor Polska
recenzje
Fallout 76

Fallout 76

Wojna jednak się zmienia.

Facebook
TwitterReddit
Fallout 76

Dzień Powrotu nie okazał się najszczęśliwszym dniem w życiu. Przynajmniej nie dla fanów serii. Wielu z nich już przed premierą zbojkotowało grę, twierdząc, że nijak ma się ona do ich ukochanego uniwersum. Czuję się zobligowany, by pewną sprawę już na wstępie wyjaśnić. Jestem miłośnikiem serii od pierwszej części i, na domiar złego, nie gustuję w grach multiplayer. Co zatem mogło się udać w chwili, gdy uruchomiłem Fallouta 76? Prawdopodobnie niewiele. Podszedłem jednak do tematu na trzeźwo i postanowiłem spokojnie przeczekać pierwszy wybuch społeczności w schronie. Następnie napisać recenzję dopiero po wypuszczeniu wielkiej aktualizacji. Byście mieli świadomość tego, czym była, a czym jest w chwili obecnej gra, pozwoliłem sobie podzielić wrażenia na dwie części.

Czas apokalipsy

Oj, jaka piękna tragedia. Po premierze łatwiej byłoby mi wymienić rzeczy, które w grze w ogóle działały. Jeśli nie planowaliśmy samotnego poznawania świata, mogliśmy zapomnieć o dobrej zabawie czy wczuciu się w uniwersum gry. Trudno bowiem się wczuć, gdy nie działają nawet tak podstawowe mechaniki, jak odprawy przed poszczególnymi misjami - gra była pod tym względem praktycznie pozbawiona udźwiękowienia. Zatem niczym niemowlę wypuszczone na pole minowe próbowaliśmy pełzać po omacku w nadziei, że ten głupi pomysł skończy się dla nas pomyślnie. Byliśmy bez najmniejszych szans.

Fallout 76
Bez narracji nawet Krypta 76 traci klimat.
Fallout 76
Kartowy rozwój postaci z czasem nabiera większego sensu.

Skacząc od punktu do punktu rośliśmy w siłę, aż do momentu, w którym gra stwierdziła, że tak się bawić nie będziemy i z uporem maniaka sugerowała, że każda czynność, w tym sprzątanie mieszkania, jest od niej ciekawsza. Bo i jak można inaczej określić notoryczne spadki klatek, zawieszanie, a nawet wyrzucanie do pulpitu? Jedno jest pewne: jeśli celem Bethesdy było narobienie sobie jeszcze więcej wrogów, to możemy mówić o pełnym sukcesie. Choć sam jestem zwolennikiem dyskusji i łatwo nie poddaję się jakimkolwiek nagonkom, muszę przyznać, że jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie gracza wydającego na grę ciężko zapracowane, i to niemałe pieniądze. To po prostu boli jak diabli, a czy istnieje bezpieczniejsze miejsce na wylanie swojej złości niż internet?

Grając w pojedynkę nie byliśmy zatem w stanie cieszyć się dostatecznie opowiadaną historią, która już sama w sobie po przeczytaniu kilku dokumentów nie jest jakaś szczególnie wzniosła, ale też nie czarujmy się - nadal mamy do czynienia z grą multiplayer, więc siłą rzeczy, nastawiając się na samotne przemierzanie pustkowi, prędzej czy później musimy zmierzyć się z następstwami. Grając w grupie było znacznie lepiej. Choć zadania nadal borykały się z plagą robactwa, byliśmy chociaż w stanie wspólnie przemierzać świat, próbować coś ciekawego stworzyć i polować na większe maszkary przemierzające postapokaliptyczny świat. Czyli, w skrócie, robić wszystko, do czego gra tak naprawdę została stworzona. I pomimo narzekań tak naprawdę wielokrotnie byłem świadkiem tego, że ludzie potrafią z gry czerpać radość. Nie było też ani jednego momentu, by serwery świeciły pustkami. Już po niespełna dobie można było spotkać wojowników na wysokich poziomach. Można? Można. Choć mnie to w pełni nie satysfakcjonowało, przyznam, że przez pierwsze kilkanaście godzin bawiłem się, pomimo problemów, niezgorzej. W końcu nadszedł wyczekiwany Dzień Powrotu.

Fallout 76
Życie ratownika-menela w świecie Fallouta zawsze popłaca.
Fallout 76
Od tego momentu zaczyna się prawdziwa zabawa.
Fallout 76
Fallout 76
Fallout 76
Fallout 76
Fallout 76
Fallout 76