Gamereactor Close White
zaloguj się






Nie pamiętasz hasła?
Nie jestem członkiem, ale chcę dołączyć

Zaloguj się przez konto na Facebooku
Gamereactor Polska
recenzje
Kingdom Hearts III

Kingdom Hearts III

Finał radujący serca.

Facebook
TwitterReddit

...i patrzaj w serce.

Bo i naprawdę jest za co dziękować. Łatwiej wymienić w tym miejscu, czego Kingdom Hearts III brakuje. Każdy odwiedzony świat rządzi się swoimi prawami, a liczne mechaniki i mini-gry sprawiają, że żadne z miejsc nie jest takie samo. Przykładowo, Piraci z Karaibów to miniaturowy Black Flag, w którym swobodnie będziecie podróżować statkiem i toczyć morskie bitwy. W świecie Toy Story wielokrotnie wskoczycie za stery zabawkowego mecha i doświadczycie strzelaniny z pierwszej osoby, a zaraz potem wspólnie z Roszpunką zatańczycie w pięknym festiwalu lub będziecie zjeżdżać na tarczy Goofy'ego w Krainie Lodu. Przejście każdego ze światów zajmuje około trzech godzin, więc biorąc pod uwagę, jak wiele ich jest, oraz fakt, że każdy skrywa mnóstwo znajdek i sekretów, czas spędzony w Kingdom Hearts III do najkrótszych nie należy. Po przejściu wątku głównego, który w moim przypadku trwał trzydzieści sześć godzin, nadal nie mam dość i z przyjemnością po raz kolejny odwiedzam przyjaciół z różnych światów, wspólnie szukając rzeczy, które ominąłem. Czar, który przyciąga do gry, jest naprawdę potężny i trudno mu się oprzeć.

Zwłaszcza że gra wygląda jak wygląda, a i brzmi przepięknie. Już od pierwszej minuty nie mogłem nadziwić się, jak wspaniale prezentuje się Kingdom Hearts III, nie mogłem przestać słuchać utworu Utady i Skrillexa. To śliczny tytuł, który w wielu miejscach nie odstaje od tworów Pixara. Często nie potrafiłem już odróżnić, czy mam do czynienia z silnikiem gry, czy przerywnikiem filmowym. Jest po prostu ślicznie i aż łezka w oku kręci się na samą myśl, jak daleko zawędrowaliśmy. Wielokrotnie rozczula także muzyka, która od pierwszych nut z openingu wprowadza nas w nostalgiczny i pełen wspomnień nastrój. Finał sagi pod względem estetycznym to prawdziwy majstersztyk i aż chciałoby się zobaczyć kolejne Final Fantasy w takiej oprawie.

Kingdom Hearts III
San Fransokyo jest otwartą piaskownicą.
Kingdom Hearts III
A Piraci z Karaibów mini-wersją Black Flag.

Niestety, nie ma róży bez kolców. Chwilami miałem wrażenie, że angielski dubbing od lat nie ruszył się z miejsca i choć od pierwszej części grałem w serię w tym języku, cały czas żałowałem, że nie mogę spróbować japońskiej wersji gry. Oczywiście do głosów bardzo szybko się przyzwyczajamy, więc nie jest to gigantyczny problem. Problematyczna może okazać się jednak walka, a mówiąc precyzyjnie - niektóre potężne ataki specjalne. W czasie ich używania pole walki potrafi zmienić się w jedną, wielką chaotyczną papkę i choć z czasem jesteśmy w stanie nad nią zapanować, tak wirująca bez ładu kamera nadal potrafi być irytująca. Tyle dobrego, że walka w Kingdom Hearts III jest naprawdę płynna i intuicyjna, odnajdą się w niej więc nawet osoby, które nie grały w poprzednie części. Niektórym nie spodobają się również korytarzowe lokacje, których uświadczymy w większości światów gry. Co jakiś czas twórcy raczą nas większymi obszarami, ale nie są one na tyle duże, by się w nich zgubić. Tu można dyskutować, czy jest to tak naprawdę wada.

Osobiście mi to nie przeszkadzało, bo dzięki temu byłem w stanie poznać każdy zakamarek zwiedzanej lokacji i w spokoju podziwiać jej piękno. Największą bolączką, która mi doskwierała, było całkowite położenie nacisku gry na produkcje Disneya. Bo choć kocham miszmasz, który przed laty stworzyło Square, tak w finale zabrakło mi moich ulubionych postaci ze światów Final Fantasy. Zdaję sobie sprawę, że przy tylu bohaterach byłoby to nie lada wyzwanie, ale w kilku miejscach miałem wrażenie, że ich obecność jest wręcz wskazana, by tryby tej wielkiej maszyny jeszcze lepiej się kręciły.

Kingdom Hearts III
Gra dostarcza sporo uśmiechu i emocji.
Kingdom Hearts III
Sora, Goofy, Donald... mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

Ostateczna fantazja?

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że jednak nie, i kolejna część na pewno powstanie. Niejednoznaczne zakończenie sugeruje też, że w serii mogą nastąpić spore zmiany. Mam nadzieję, że tym razem nie przyjdzie nam czekać tak wiele lat, bo nie chciałbym ponownie spotkać Sory mając na karku pięćdziesiątkę. Tymczasem nie pozostaje nic innego, jak celebrować trzecią część, bo jest z czego się cieszyć. Powroty do domu nie zawsze należą do udanych, choć z natury powinny. Square zachowało się jednak tym razem niczym kochający rodzic i przywitało swoje dzieci w należyty sposób, obdarowując je troską i miłością, na jakie zasłużyły. Kingdom Hearts III ma kilka pomniejszych wad, jednak nie przyćmiewają one przesłania, nie umniejszają emocji, które czujemy w każdej chwili podróży. Uśmiech sam pojawia się na twarzy i tylko łzy szczęścia czasami drażnią w oczy. To wielka gra, wielkie „zakończenie" i powrót Square, na jaki wszyscy liczyliśmy. Dajcie się więc ponieść i wypuścicie z siebie drzemiące dziecko. Zbyt wiele lat spało zamknięte w Waszych sercach.

09 Gamereactor Polska
9 / 10
+
Piękna oprawa audiowizualna, zamknięcie wspaniałej historii, nowe ciekawe światy, liczne urozmaicenia w rozgrywce, dynamiczne i intuicyjne starcia, WIELKIE pokłady emocji.
-
Wirująca kamera podczas walk, nierówne pod względem historii światy, sporadyczne chrupnięcia animacji, czasem angielski dubbing, dla niektórych osób korytarzowe lokacje, brak polskiej wersji językowej.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju
Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.