Reigns: Wiedźmin
Nerial powraca z kolejnym rozdziałem swojej serii strategicznych gier przygodowych, tym razem opartą na kultowym uniwersum fantasy.
Trzeba oddać twórcy Nerial uznanie za stworzenie tak prostej i łatwej do zrozumienia formuły rozgrywki jak ta z Reigns. Ta krótka przygodowa gra strategiczna polega zasadniczo na dokonywaniu kolejnych wyborów w nadziei na przetrwanie tak długo, jak to możliwe, i jest formułą zaadaptowaną z oryginalnego pomysłu do współprac markowych, jak w Grze o tron, a także do innych historycznych sceneriów, jak Trzy Królestwa Chin. Dostępna na PC, ale także na urządzeniach mobilnych, gdzie moim zdaniem ta seria naprawdę błyszczy najjaśniej, Nerial zdołał złowić kolejną wielką rybę i połączyć podstawową genialność Reignsa z wyjątkowym fantasy uniwersum Wiedźmina.
Jeśli grałeś w edycję Gry o Tron i uważałeś, że to Reigns w najlepszym wydaniu, równie zaimponuje ci struktura Reigns: Wiedźmin. Założenie w ogóle się nie zmieniło. Patrzysz na karty z krótkimi wyzwaniami do pokonania i musisz wybrać jeden z możliwych scenariuszy, w zależności od tego, jak pasują do kierunku, w którym chcesz prowadzić fabułę. Zastrzeżeniem jest to, że musisz przetrwać jak najdłużej, ale to wcale nie jest łatwe, ponieważ cztery kluczowe atrybuty zmieniają się przy każdym wyborze.
Na przykład ludzki lord może poprosić o pomoc w rozprawie z agentem Scoia'tael, gdzie możesz zignorować jego prośby i zdenerwować ludzką frakcję lub zaakceptować ich prośbę i zdenerwować nieludzką frakcję. Rzadko zdarza się wybór, który sprawdzi się dobrze dla wszystkich zaangażowanych, a nawet gdy natrafisz na jednogłośnie pozytywne opcje, zwykle nie jest to korzystne dla Geralta, bo celem nie jest zadowolenie wszystkich, lecz utrzymywanie tych cech w centrum uwagi. Ostatecznie wiedźmin nie jest przede wszystkim sojusznikiem ludzi, ani nie-ludzi, ani użytkowników magii, lecz raczej wiedźmin przemierza ziemię przesiąkniętą bezstronnością. Jeśli okażesz się zbyt łaskawy dla użytkowników magii (na koniec dnia trudno odmówić Yennefer i Triss), Geralt ostatecznie umrze hedonistycznie, co można uznać za lepsze niż zlincz przez wściekły ludzki tłum, ale ostatecznie kończy się to tym samym – przygody Geralta nagle się kończą.
Jak widać, podobnie jak poprzednie części serii Reigns, ta edycja Wiedźmina to także kwestia polityki i balansowania oczekiwań wszystkich trzech kluczowych partii. Główna różnica w porównaniu z poprzednimi częściami serii polega na tym, że czwarty i ostatni atrybut jest specyficzny dla Wiedźmina. Każda decyzja, która przynosi korzyści lub szkodzi Wiedźminom, będzie rosła i obniżała tę cechę, gdzie dotarcie do dna jest ogromnym problemem, ale osiągnięcie limitu nie prowadzi do natychmiastowej śmierci, lecz do nadchodzącej walki, zwykle z potworem. To bardzo podstawowe starcie, w którym przesuwasz ikonę Geralta w lewo i prawo po siatce, by uniknąć nadlatujących kafelków obrażeń, jednocześnie próbując wylądować na kafelkach ataku, by móc odpowiedzieć. Pomyśl o Guitar Hero, gdyby ograniczono go do bardzo, najbardziej prymitywnej wersji. To miła przerwa od przesuwania kart, ale raczej nie jest to funkcja, która sprawi, że będziesz śpiewać z radości.
Ale tak czy inaczej, jaki jest tak naprawdę wątek fabularny, który łączy tę grę, pytasz? To Wiedźmin i jak można się spodziewać, każda historia warta podziwu w tym uniwersum jest odgrywana przez legendarnego (i całkowicie skromnego) barda Dandeliona. W tej grze nie grasz faktycznie Geraltem z Rivii, ponieważ fabuła polega zasadniczo na tym, że Dandelion opowiada historie, w których Geralt jest głównym bohaterem, a te historie są tym, czego doświadczasz, dlatego wydarzenia, które inaczej nigdy by się nie wydarzyły, i dlaczego tradycyjnie mądry i ostrożny Wiedźmin ginie w tej grze w wielu makabrycznych okolicznościach. Ten pomysł jest też sposóbem zastosowania różnych modyfikatorów kart, ponieważ musisz dostosować podejście do każdej historii w zależności od trzech wcześniej rozłożonych kart, co jest elementami przypominającymi Tarota, które odzwierciedlają określone założenia narracyjne. Może to być Geralt Wieczny, Geralt Komik, Geralt Kochanek, lista jest długa, a idea jest taka, że każda karta ma sposób na "uzupełnienie" jej poprzez eksplorację elementów narracyjnych, które pojawiają się tylko wtedy, gdy karta jest używana do "przebiegu". I dlaczego miałbyś kompletować kartę? W miarę ukończenia kart zdobywasz doświadczenie, by rozwijać Dandelion i odblokowywać nowe karty, a każda ukończona karta daje bardowi nowe inspiracje do opowiadania historii tym, którzy go zarezerwowali do zadań.
To prowadzi mnie do ostatniej warstwy godnej uwagi w Reigns: The Witcher. Występy Dandelion odbywają się od czasu do czasu i to właśnie wtedy odwiedzasz różne zamki i miasta, by snuć opowieść opartą na tym, czego szuka organizator. Ktoś może chcieć opowiedzieć historię o tym, jak okrutni są wiedźmini, co skłoniło Dandelion do wyciągania historii opartych na łatwowierności Geralta, miłości do potworów i nienawiści do ludzi, z których każda jest wątkiem opartym na ukończonych kartach. To mini gra fabularna, w której chodzi o wybór odpowiedniej karty na podstawie tekstowych dialogów, które są ostatecznie podobne do głównego formatu Reigns, ale jednocześnie bardzo unikalne. Podobnie jak walka, działa dobrze, ale nie będziesz płakać na rynku, jak rewolucyjna jest ta funkcja.
Nerial świetnie przeniósł Wiedźmina do Reigns, skutecznie wykorzystując szerszą narrację, potwory, postacie, polityczne powiązania i tym podobne, a muzyka, efekty dźwiękowe i reżyseria wizualna sprawiają wrażenie, jakby mogłyby pasować do jednej z gier CD Projekt Red. Najlepszym porównaniem, jakie przychodzi mi do głowy do wyglądu tej gry, jest to, gdyby Wiedźmin miał tryb podobny do Fort Condor z Final Fantasy VII. Taki jest klimat, jaki daje ten tytuł Reignsa.
Ale ogólnie rzecz biorąc, Reigns: Wiedźmin to po prostu kolejne Reigns. Jeśli nadal uważasz tę formułę rozgrywki za zabawną i rozrywkową, jest tu wiele do pokochania, ale jeśli uważasz, że przydałaby się bardziej przebudowana, ta odsłona nie zrobi na tobie większego wrażenia niż pozostałe, bardzo podobne rozdziały. Jest niesamowicie łatwy do opanowania, nie wymaga dużo czasu na przejście przez przejście i działa znakomicie na urządzeniach mobilnych. Można powiedzieć, że to ostateczna gra wideo do dojazdów i jeśli szukasz czegoś, co wypełni tę lukę, nie pomylisz się zbytnio. Mimo to, jeśli desperacko szukasz czegoś więcej od Wiedźmina, co pozwoli ci przetrwać aż do Wiedźmina 4 za kilka lat, prawdopodobnie nie znajdziesz tu zbyt wielu godzin rozrywki, zanim zdecydujesz się przejść dalej.











