Samurai Academy: Paws of Fury
Hank i Jimbo wracają do zupełnie innej, ale niestety też nieco chaotycznej i niezrównoważonej przygody.
Samurai Academy: Paws of Fury kontynuuje historię z filmu animowanego Paws of Fury: The Legend of Hank (2022). Ponownie wcielasz się w rolę Hanka, niechlujnego marzyciela o psie, który znajduje się w świecie pełnym kotów. Gdy Hank i jego przyjaciel, kot sensei Jimbo, myślą, że bitwa (z filmu) się skończyła, Shogun wraca i chce przejąć wioskę dwóch przyjaciół, a także kilka innych.
Samurai Academy: Paws of Fury jest podzielone na trzy dość różne części rozgrywki. Po pierwsze, jest 3D półotwarty świat przygodowy z platformą, gdzie eksplorujesz kilka wiosek i okolicę, biorąc udział w różnych minigrach, rozwiązując drobne zadania dla mieszkańców, zbierając monety, kupując zabawne kapelusze i okulary dla swoich postaci itd. To tutaj spędzisz większość czasu, na dobre i na złe – do tego zaraz wrócę.
Są też Samurai Trials, czyli sekwencje platformowe 2.5D, w których ścigasz się z Jimbo na torze przeszkód. Tor jest pełen pułapek, przeszkód, półek i platform, które znikają, jeśli przeciwnik wskoczy na nie pierwszy, a celem jest przetrwanie i przekroczenie linii mety jako pierwszy. Na koniec jest Village Raids, czyli 15 kursów obrony wieży, gdzie musisz bronić świątyń wiosek przed hordami wrogich ninja i samurajów. Tutaj biegasz, rzucając klasycznymi westernowskimi pianinami saloonowymi i wybuchowymi beczkami w głowy wrogów, by uniemożliwić im dotarcie do świątyni wioski.
Na papierze brzmi to jak całkiem fajna mieszanka, ale w rzeczywistości tak nie jest, bo przynajmniej dwa z trzech typów gier mają swoje problemy. Największym problemem, który miał mnie całkowicie zniechęcić, były niektóre zadania powierzone w półotwartych obszarach wioski. Często proszą cię, żebyś porozmawiał z konkretną postacią, a potem na mapie widzisz, gdzie ta postać się znajduje, co jest łatwe dla młodszych graczy, bo ta gra również jest skierowana. Innym razem jednak kazano mi znaleźć trzy lisie ogony, a te nie były widoczne na mapie, więc spędziłem około dwóch godzin na przeszukiwaniu wioski, by znaleźć te cholerne lisie ogony. Albo to był błąd, albo po prostu bardzo słaby projekt rozgrywki. Innym razem gra nie mówi ci, co robić, by iść dalej, więc czasem jesteś całkowicie sam.
Samurai Trials jest frustrujące w inny sposób. Jak wspomniano, ścigasz się z senseiem kotem Jimbo, a frustrujące jest to, że jeśli popełnisz najmniejszy błąd i upadniesz raz czy dwa, musisz zacząć od nowa, bo Jimbo nie popełnia błędów. Oczywiście jest trochę lepiej, jeśli grasz w trybie kooperacji, gdzie każdy gracz kontroluje swoją postać, ale jeśli grasz sam, ta część może być dość męcząca.
Na koniec jest Village Raids, czyli tower defence, który faktycznie działa najlepiej, i te części są naprawdę fajne w grańsku, choć poziom trudności tutaj bywa dość wysoki.
Grafika w Samurai Academy: Paws of Fury jest prosta, jak można się spodziewać po grze tego typu. Możesz grać z przyjacielem w trybie kooperacji, gdzie pomagacie sobie nawzajem, co jest prawdopodobnie zaletą, zwłaszcza jeśli grasz z jednym z młodszych członków rodziny, bo wszystko może wydawać się nieco niezbalansowane, a poziom trudności może się bardzo różnić.
Na szczęście Samurai Academy: Paws of Fury nie jest leniwą adaptacją gry sprzed trzech lat animowanego filmu, ale niestety efekt jest trochę zbyt chaotyczny i zapadły niefortunne decyzje dotyczące rozgrywki. Jest tu spora różnorodność dzięki trzem odrębnym mechanikom rozgrywki, ale można ją polecić tylko fanom filmu Paws of Fury, i to tylko dlatego, że gra jest sprzedawana w bardzo rozsądnej cenie.






