Starfield: Terran Armada
Prawie trzy lata po premierze Starfield, Bethesda wydała drugi płatny dodatek do tej kosmicznej przygody i sprawdziliśmy, czy warto wydać pieniądze.
Minął ponad rok od ostatniej gry Starfield, a powrót do gry po tak długiej przerwie naturalnie sprawił, że czułem się trochę zagubiony, zastanawiając się, gdzie jestem, dlaczego mój sprzęt wygląda tak, a nie inaczej, próbując pozbyć się rdzy i przypomnieć sobie wszystkie niuanse i funkcje. Powodem mojego powrotu jest to, że Bethesda wydała nie tylko aktualizację Free Lanes, ale także porządne rozszerzenie z nową kampanią.
To jest przeznaczone dla tych, którzy już przeszli większość gry, a aby mieć rozsądną szansę, zaleca się, by mieć co najmniej 50 poziom. Aby zacząć, musisz udać się do Osiedlonych Układów, konkretnie do Miasta Akila, aby posłuchać transmisji radiowej. Okazuje się, że nowa frakcja stanowi ogromne zagrożenie, a ja będę nieco niejasny co do tła, ponieważ za tzw. Terran Armada kryje się całkiem ekscytująca historia, która również dała nazwę temu dodatkowi. Podsumowując, chodzi o zaginionych żołnierzy z Wojny Kolonialnej, którzy najwyraźniej czekali na odpowiedni moment i zbudowali potężną armię robotów, którą teraz są gotowi rozmieścić.
Coś, co wyróżnia tę historię spośród wszystkich poprzednich w Starfield, to fakt, że w narracji wprowadzono kilka nowych funkcji dodanych w ramach aktualizacji (głównie Free Lanes). Najbardziej oczywistym przykładem są tzw. incursje, które zasadniczo oznaczają, że dany obszar jest atakowany. Ponieważ nie mam kontroli nad tym, kiedy się pojawiają, przypominają one klasyczne losowe spotkania z japońskich gier fabularnych. Aby je rozwiązać, zwykle trzeba aktywować tryb Cruise (również nowa funkcja), który pozwala swobodnie latać w przestrzeni kosmicznej, po czym możesz do nich korzystać, namierzać misje, próbować zestrzeliwać i wchodzić na pokład statków i wiele więcej.
Niestety, tych elementów jest jednak zbyt wiele. Oznacza to, że początkowo przyjemna funkcja szybko zaczyna przypominać żmudny grind, a nie coś nowego i świeżego, prawdopodobnie po to, by Terran Armada wydłużyła czas gry i dała graczom szansę na zdobycie nowej "waluty", czyli X-Tech. Co więcej, inkursje są dość podobne i powtarzalne, co oznacza, że biegasz przez obszary, które szybko poznajesz, choć z nieco innym układem.
Kolejnym elementem, który wydaje się trochę przeeksploatowany, są roboty tworzące twoich głównych wrogów w dodatku. Problem z robotami w każdej grze i kontekście polega na tym, że wszystkie są takie same. Owszem, jest kilka różnych modeli, ale strzelanie do nich nigdy nie daje tyle satysfakcji, a automatycznie staje się mniej angażujące, gdy ten sam wróg pojawia się raz za razem.
A skoro mowa o robotach, pojawił się nowy towarzysz w Terran Armada, który również jest robotem. Ten jednak ma inne lojalności i trochę przypomina K2SO z Gwiezdnych Wojen: Łotr 1. Działa jak brakujące ogniwo między twoją stroną a wrogiem, a także narzędzie do pchania fabuły do przodu, podczas gdy infiltruję bazy i biorę udział w wspomnianych bitwach kosmicznych.
Jeszcze jedna uwaga, którą chciałbym dodać do wad: Terran Armada nie oferuje tak naprawdę żadnych nowych, rozległych i ekscytujących środowisk do odwiedzenia na taką skalę jak Dazra City (z poprzedniego dodatku, Shattered Space). Chociaż pojawiają się nowe obszary, często są to mniejsze bazy, stacje i strefy, między którymi się przemieszczasz, zamiast eksplorować nowy, duży obszar, który naprawdę wnosi świeże powietrze. Jest funkcjonalny, ale nie szczególnie inspirujący.
Terran Armada nigdy nie jest zła, ale też nie staje się angażująca, a być może sama Bethesda to zauważyła, bo dodatek kosztuje połowę mniej niż Shattered Space. Jeśli naprawdę marzyłeś o nowej broni, nowych częściach do budowy statków kosmicznych i nowym ekwipunku, to na pewno będziesz bardziej zadowolony ode mnie, bo właśnie to dostajesz. Jak zwykle, zadania poboczne są najlepsze, a szczególnie chciałbym wyróżnić "Help Wanted". Nazwa sugeruje, o co chodzi, ale pozornie prosta misja stopniowo staje się bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Bethesda ma talent do eksperymentowania z tymi historiami i żałuję, że nie mieli większego zaufania do takiej nieoczekiwanej narracji.
Ogólnie rzecz biorąc, dostajesz około ośmiu godzin rozgrywki za swoje pieniądze, z czego wiele niestety jest dość powtarzalnych, z podobnymi incydentami i zbyt dużą liczbą robotów. To, czy warto ją kupić, zależy ostatecznie od tego, czy naprawdę kochasz Starfield i chcesz więcej, ale jeśli masz nadzieję, że Terran Armada na nowo rozbudzi twoją pasję do gry i sprawi, że zmienisz zdanie o Starfield, to niestety mam złe wieści.









