Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
zapowiedzi
Stupid Never Dies

Stupid Never Dies Zapowiedź rozgrywki: Monster Mash

Granie bezmyślnym idiotą Davy to najbardziej, z czym kiedykolwiek utożsamiałem się z protagonistą gier wideo.

HQ

W moich formacyjnych latach gra wideo Crash Bandicoot: Crash of the Titans okazała się moją ulubioną grą. Możliwość przejęcia kontroli nad pokonanymi przeciwnikami i użycia ich mocy do rozbijania hord innych przeciwników była niesamowicie przyjemna, a gdy zobaczyłem, że weterani Capcomu tworzący nowe studio GPTRACK50 Inc. pracują nad podobną mechaniką w swoim debiucie Stupid Never Dies, oczywiście musiałem sprawdzić tę grę.

W grze śledzimy protagonistę Davy'ego, który szuka sposobu, by rozmrozić zamrożoną dziewczynę, w której się zakochał. Problem? On jest zombie, ona jest człowiekiem, a cały świat został opanowany przez potwory. Aby uratować sytuację i znaleźć prawdziwą miłość, Davy będzie musiał spłukać się w toalecie i przemierzyć warstwy podziemia, walcząc z wszelkiego rodzaju potworami.

HQ

Stupid Never Dies zaczyna cię w opuszczonym centrum handlowym, które uczyniłeś swoim domem. Od razu przyszły mi na myśl Dead Rising, ale to tylko centralny obszar, gdzie możesz wymieniać ulepszenia Davy'ego, rozmawiać z innymi pomocnymi bohaterami spotykanymi podczas przygody, a potem wybrać kolejną rozgrywkę. Kiedy nie zapuszczasz się w głębiny podziemia, jesteś naprawdę powolny. Na szczęście nie musisz za każdym razem powoli podchodzić do toalety, gdy chcesz zacząć nową rozgrywkę, i możesz się tam po prostu teleportować. Ta powolność to zabawny klimat, ale czasem zastanawiasz się, czy ten klimat jest tego wart.

To jest reklama:

Gdy już wyposażysz się w nową rękę, nogę, głowę lub cokolwiek innego, co chciałbyś zmienić w Davy'm, możesz zanurzyć się w podziemiach. Tam nie jesteś już tak wolny i przechodzisz przez serię map inspirowanych różnymi okresami historycznymi, jeśli trafiły do innych wyobrażeń o piekle. Walczysz z mniejszymi, potworami jobberów i bardziej elitarnymi przeciwnikami, których możesz pożreć po pokonaniu, by przyjąć ich formy i moce.

Stupid Never Dies

Za chwilę przejdziemy do różnych form potworów, ale najpierw porozmawiamy o Davy'm. Nie jest całkowicie bezużyteczny w walce, a dzięki podstawowemu zestawowi umiejętności potrafi nawet całkiem dobrze przetrwać. Jego ataki zadają wystarczająco dużo obrażeń, by łatwo przejść do pierwszej formy potwora, a jego mniejszy model sprawia, że można go przenieść podczas obrony. Masz też ugryzienie zombie, które leczy cię w trakcie kombo, oraz przycisk parowania, który pozwala odbijać ataki przeciwników, gdy świecą na żółto. Możesz kontynuować parowanie i zadać ogromne obrażenia, a podobnie jak twoje ugryzienie, twoje formy potwora mogą go używać, podobnie jak podstawowa forma Davy'ego.

Potwory występują w różnych kształtach i rozmiarach, na szczęście nie są tylko przeróbkami siebie nawzajem. Wilkołak gra się zupełnie inaczej niż harpia, a potwory takie jak wisp są niezwykle unikalne pod względem designu i stylu gry. Nie wszystkie są sobie równe, ale wszystkie oferują coś interesującego, co sprawia, że wybierasz nowego potwora, gdy tylko nadarzy się okazja, by go wypróbować. Punkrockowa estetyka Stupid Never Dies przenika przez wszystkie wizualizacje, w tym projekty i umiejętności potworów, dodając kolejną warstwę klimatu, sprawiając, że gra wydaje się kreatywnie spójna i prosta przyjemność w grze.

To jest reklama:
HQ

Gdzie mogę nie być do końca przekonany w Stupid Never Dies, to format oparty na biegach. Wiele gier obecnie dodaje elementy roguelike'a, być może po to, by nie być postrzegane jako zadania trwające 40 godzin zamiast gry, przy której warto się bawić. Jednak struktura Stupid Never Dies ' oparta na rozgrywkach czasem sprawia, że z czasem będzie się powtarzalna. Nie mogę tego powiedzieć na pewno po krótkim czasie grania z Stupid Never Dies, ale sedno doświadczenia nie wydaje się wymagać elementów roguelite w swoim rdzeniu. Poszczególne poziomy, liniowa struktura kampanii, mogłyby zaoferować wyraźniejsze powiązanie z główną fabułą. Wydaje się, że elementy roguelite powstały z chęci nie marnowania czasu gracza, ale przez to pojawia się pytanie, dlaczego w ogóle spędzać ten czas?

Jeszcze raz – nie grałem wystarczająco dużo w Stupid Never Dies, by powiedzieć na pewno, czy struktura roguelite reprezentuje jakieś kluczowe problemy, a przez cały czas gry po prostu świetnie się bawiłem, przemieniając się w różne potwory, przebijając się przez zwariowane, punkrockowe półświatki i stawiając czoła tylu wyzwaniom, ile tylko mogłem w wyznaczonym czasie. Stupid Never Dies jest tak jasny i zabawny, jak się spodziewałem, z arcade'ową walką, która daje frajdę, niezależnie od tego, czy utknąłeś jako Davy, czy grasz w jedną z jego potwornych form. Niech będzie październik!

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości