The Eternaut
Południowoamerykańska wersja The Last of Us firmy Netflix jest już dostępna, a my, wbrew wszelkim przeciwnościom, jesteśmy pod wrażeniem.
Co otrzymasz, gdy napełnisz blender jedną częścią I Am Legend, jedną łyżką The Last of Us, odrobiną Day After Tomorrow i łyżeczką The Road ? Dostajemy całkiem uroczą mieszankę apokaliptycznego dramatu i thrillera o smaku sci-fi, co jest najlepszym sposobem na opisanie miniserialu Netflixa The Eternaut.
Ten serial jest produkowany przez południowoamerykańską firmę, obsada jest argentyńska, akcja rozgrywa się w Buenos Aires, a gdy rozpoczyna się odcinek pilotażowy, poznajemy grupę nastoletnich dziewcząt, które w środku dnia na żaglówce zostają nagle zabite, gdy zostają uderzone przez coś, co wygląda jak zwykłe płatki śniegu. Płatki nie są jednak tak naprawdę śniegiem. Nie są one jak zwykle zamarzniętą wodą spadającą na ziemię, a wysoce efektywną i dobrze zamaskowaną bronią masowego rażenia "wyglądającą jak śnieg", która jest używana do unicestwienia ludzkości. Po incydencie z żaglówką śledzimy losy Juana, Favalli, Lucasa i Omara - czterech starszych wujków, którzy siedzą w piwnicy i grają w pokera, gdy opady zaczynają zabijać miliony.
Serial składa się z sześciu odcinków i początkowo tempo jest bardzo powolne. Ta typowa amerykańska panika zagłady w stylu World War Z lub War of the Worlds nigdy się nie materializuje, zamiast tego oferuje się nam dość intymny portret postaci bandy ignoranckich wujków. Można powiedzieć, że showrunner Bruno Stagnaro pozwolił sobie na zadomowienie się w wielu kluczowych scenach i że nie chce budować dramaturgii poprzez efekty szokujące czy drastyczną przemoc, ale raczej rodzaj prymitywnego niepokoju pośród całej tej niepewności. Moim zdaniem działa dobrze. Momentami bardzo dobrze. Oczywiście, aby poruszać się na świeżym powietrzu, musisz chronić się przed śmiertelnie trującymi opadami atmosferycznymi i jakby tego było mało, w czwartym odcinku okazuje się, że za atakiem kryje się większe zagrożenie, które obnaża swoje makabryczne oblicze.
The Eternaut nie jest, moim zdaniem, arcydziełem i są ekscytujące fragmenty, które wydają się nieco cienkie, gdzie postacie i ich zachowanie nie pasują do totalnej paniki, której przynajmniej bym doświadczył, gdyby 80% ludzkości umarło po burzy śnieżnej, podczas gdy ja siedziałem w domu, z zabitymi deskami drzwiami i oknami, bez prądu, wody i jedzenia. Powiem jednak, że The Eternaut jest lepszy niż 99% wszystkiego, co Netflix zaoferował w ciągu ostatniego roku i jest to serial, który mimo pewnych słabości uważam, że powinniście sprawdzić.


