The Fantastic Four: First Steps
Fantastyczna Czwórka już tu jest... Czy retro-futurystyczna przygoda Marvela przełamie klątwę Fantastycznej Czwórki? Dzielimy się naszymi przemyśleniami w tej gorącej recenzji prasowej...
Witamy na Ziemi 828, domu czterech niesamowitych bohaterów, którzy wykorzystują swoje supermoce, aby ocalić ludzkość! Jakby życie celebryty nie było wystarczająco idealne dla geniusza Reeda Richardsa, Johnny Storm i Bena Grimma, Fantastic Four rozszerzy się również na Fantastic Five po nieoczekiwanej ciąży Sue Storm. Ale ich szczęście jest krótkotrwałe, gdy Ziemia jest zagrożona przez pożerającą planetę Galactus, a po nieudanych negocjacjach z tym kosmicznym złoczyńcą ludzkość zaczyna zwracać się przeciwko naszym bohaterom...
Matt Shakman (WandaVision ) mocno flirtuje z retrofuturyzmem w czołówce filmu i jasne jest, że The Incredibles był źródłem inspiracji, która z kolei była mocno inspirowana twórczością Stana Lee i Jacka Kirby'ego. Początek jest pełen komiksowej miłości i absurdalnych superzłoczyńców, takich jak Mole Man, a tym razem oszczędzono nam obowiązkowej sceny pochodzenia, w której wszyscy astronauci otrzymują swoje supermoce. Trochę jak w najnowszym filmie Superman, to po prostu huk, chodźmy. Dynamika między czwórką głównych bohaterów jest dobrze ugruntowana i zrównoważona, a każdy ma szansę trochę zabłysnąć, a muzyka Michaela Giacchino od samego początku wprowadza nastrój. Innymi słowy, zaczyna się bardzo obiecująco.
Potem jednak film zaczyna sprawiać wrażenie trochę zbyt "byłem tam, zrobiłem to", zwłaszcza jeśli masz już z tyłu głowy okropne Rise of the Silver Surfer. First Steps ma być nowym budulcem dla nadchodzącego filmu Avengers Doomsday, ale jako samodzielny film o bohaterach, robi małe kroczki, zamiast naprawdę iść na całość i odważyć się bardziej bawić swoim komiksowym światem. Twórcy filmu wprowadzają trudny dylemat, który powinien być emocjonalnym kręgosłupem filmu, ale szybko zostaje on odrzucony, aby bezpiecznie uśpić czujność widza na znajomym terytorium Marvel. Z pewnością fajnie jest patrzeć, jak superbohaterowie próbują wymyślić nowe rozwiązania, aby poradzić sobie z głodującym bogiem kosmosu, ale brakuje tu napięcia, pewnego rodzaju ciężaru, czegoś zaskakującego. Emocjonalnie jest to po prostu dość nudne, po prostu. Zabawne klimaty retro sięgają tylko tak daleko.
Trzeba jednak przyznać, że aktorzy to nadrabiają. Nawet jeśli jesteś zmęczony oglądaniem Pedro Pascala w, no cóż, we wszystkim, jest on w rzeczywistości bardzo dobrym Reedem Richardsem, a Vanessa Kirby jest znacznie lepsza Sue Storm niż źle obsadzona Jessica Alba. Ebon Moss-Bachrach jest czarujący jako zrzędliwy The Thing i mimo że Joseph Quinn stonował status playboya Johnny Storm, wyróżnia się jako brat, który chce wnieść do zespołu coś więcej niż tylko postawę. W rzeczywistości przytulna dynamika rodzinna bohaterów jest tym, co sprawia, że First Steps nie jest tak pozbawiona uroku, jak na przykład wersja filmowa z 2015 roku, i to właśnie sprawia, że First Steps jest zabawnym filmem o superbohaterach. Potrzeba było więc czterech filmów, aby stworzyć Fantastic Four film wart obejrzenia, nawet jeśli nie do końca spełnia oczekiwania.
Być może rozpieścił nas bezwstydnie zabawnySuperman film Jamesa Gunna, ale
First Steps nie jest filmem , na który liczyłem. Szczerze mówiąc, wydaje się, że jest to bardziej pole odhaczone w pozornie niekończącej się fazie planowania Marvel niż ekscytujący nowy Marvel film. Sprawdź, gotowe! Na X-Men. Thunderbolts był odważniejszym krokiem we właściwym kierunku dla Marvel, a First Steps ostrożnie podążał za nim. Ale jest urocza, dobrze przemyślana na poziomie audiowizualnym i jest zabawną przygodą dla wszystkich fanów Marvel. Aha, i nie przegap sceny po napisach, która łączy Fantastic Four bezpośrednio z nadchodzącym Avengers: Doomsday.






