The Mermaid Mask
Detektyw Grimoire i Sally wracają do trzeciego rozdziału sagi SFB Games w najlepszej i najbardziej rozrywkowej odsłonie do tej pory.
Choć nie dla każdego, jest coś w sposobie, w jaki deweloper SFB Games tworzy swoje tytuły point-and-click z serii Detective Grimoire. Połączenie kolorowych i osobliwych środowisk, charyzmatycznych i tajemniczych postaci, pomysłowych, często oszałamiających zagadek oraz dość zwięzła długość tworzą przyjemne i zapadające w pamięć przygody. Przynajmniej tak było w Tangle Tower, więc czy The Mermaid Mask pójdą w ten sposób?
Mówiąc prosto, The Mermaid Mask to najlepsza wersja formuły Grimoire'a. Trzecia część tej szerszej serii jest również jej najbardziej złożonym, najbardziej splecionym i najbardziej angażującym rozdziałem do tej pory. Wnioski i doświadczenia zdobyte w poprzednich tytułach są kontynuowane z wielkim efektem, ostatecznie serwując doświadczenie, którego nie będziesz chciał odłożyć, dopóki nie odkryjesz prawdy leżącej w sercu tajemnicy.
Założeniem tej historii detektywistycznej jest rozwiązanie morderstwa kapitana okrętu podwodnego. Z natury ułatwia to sprawę, ponieważ wszyscy ośmiu podejrzanych było na pokładzie okrętu podwodnego w chwili morderstwa, co oznacza, że element "szansy" dla zbrodni jest już zaznaczony dla wszystkich ośmiu postaci. To sprawia, że w roli detektywa Grimoire i towarzyszki Sally musisz szukać dowodów, rozmawiać i przesłuchiwać podejrzanych, a ostatecznie odkryć "środki" i "motyw" stojące za przestępstwem.
Głównym haczykiem przy ukończeniu takiego wyczynu jest to, że gry Detective Grimoire osadzone są w dość surrealistycznym świecie, w którym typowe prawa natury i fizyki nie mają tradycyjnego zastosowania. Chodzi mi o to, że mamy do czynienia z historią o łodzi podwodnej z twoich najśmielszych marzeń, a także o dziwacznej i osobliwej obsadzie obejmującej wyznawców sztuki mistycznej, aktorów, powieściopisarzy, nurków głębinowych, ekscentrycznych iluzjonistów i inżynierów oraz wielu innych. Chodzi o to, że podejrzani potrzebują trochę studiów, zanim naprawdę zaczniesz rozumieć, kim są i jak znaleźli się w swoim otoczeniu na okręcie podwodnym Mortuga, jak nazywa się ten statek.
To, co można cię pocieszyć, to fakt, że gra gra się podobnie jak poprzednie rozdziały serii, a także większość przygodówek point-and-click. Przemierzasz serię statycznych, wspaniale narysowanych pomieszczeń w łodzi podwodnej, klikając na niejasne i dziwne elementy tła, by sprawdzić, czy kryje się w nich coś więcej. Często trafisz na wskazówkę, którą możesz wykorzystać do obserwacji i powiązania między postaciami a przestępstwem, a innym razem po prostu usłyszysz błyskotliwą wymianę zdań między Grimoire a Sally. Bez względu na wynik, to prawdziwa przyjemność, ponieważ w pełni udźwiękowiona i znakomicie zagrana dialoga sprawiają, że eksploracja i spędzanie czasu w łodzi podwodnej to prawdziwa przyjemność.
Poza tym od czasu do czasu natkniesz się na zagadkę, która często prowadzi do nowej wskazówki. Chociaż The Mermaid Mask to raczej mechanicznie nieingerujący tytuł (jako gra point-and-click to naturalne), to właśnie tutaj SFB najbardziej pokazuje swoje umiejętności i naprawdę stara się przetestować gracza. Żadna z dwóch zagadek nie wydaje się choć trochę podobna, a choć wiele można pokonać, nie analizując zbyt dużo problemu, zdarzają się momenty, gdy rozwiązanie będzie absolutnie zdezorientowane. SFB ma kreatywny sposób, by popchnąć cię we właściwym kierunku bez rozwiązania problemu, serwując ślad wskazówek do podążania – system, który wykorzystuje dla całej narracji, by pomóc ci, gdy utkniesz w martwym punkcie, z kim porozmawiać dalej lub który pokój dalej eksplorować, by znaleźć kolejną przydatną wskazówkę. Chociaż uważam, że brak zagrożenia, zwłaszcza podczas przesłuchiwania podejrzanych, może sprawić, że gra ma poważny brak stawki, to w samych zagadkach jest to świetne rozwiązanie, które zapewnia, że gracz nadal czuje zastrzyk dopaminy podczas rozwiązywania wyzwania, nie będąc zbyt długo zagubionym w miejscu.
Ale tak, jak wspomniałem wcześniej, mimo wszystkich rzeczy, które The Mermaid Mask robi dobrze, głównym problemem jest brak ryzyka. To nie jest nic nowego i jest powszechne we wszystkich grach z serii Grimoire, ale czuję, że możliwość popełniania błędów i radzenia sobie z ich konsekwencjami mogłaby bardzo pomóc, by gracz musiał się bardziej skupić i zwracać większą uwagę na każdy szczegół. W obecnej formie możesz niemal nie odnieść sukcesu, co jest nieco dziwnym sposobem traktowania doświadczenia detektywistycznego.
Mimo to, sposób, w jaki SFB łączy The Mermaid Mask, jak misternie splata narrację, oferując po drodze zapadające w pamięć i satysfakcjonujące zagadki, a wszystko to w stylu point-and-click, gdzie na pierwszym planie są prostota i efektowna grafika, tworzy całość, która mogłaby być jednym z najlepszych przykładów współczesnego point-and-click doświadczenia. Nie ma tych samych ślepych zaułków, które często pojawiają się w tytułach Profesora Laytona, ani braku charyzmy i osobowości, które spotykamy w innych point-and-clickach, gdzie nie ma dubbingu i znakomicie zagranych dialogów. Ta gra ma kilka obszarów, w których można by się poprawić, ale jako całość to naprawdę fantastyczna rozgrywka, w której będziesz cieszyć się każdą minutą dobrze wyważonej i zwięzłej fabuły.
Tak więc tak, widać, że lata tworzenia przygód z serii Detective Grimoire opłaciły się dla SFB Games, bo The Mermaid Mask to najlepsze odwzorowanie tej formuły. Trzeci rozdział sagi to najgłębsza i najbardziej misternie wyrzeźbiona część, oferująca historię typu point-and-click, której nie chcesz odkładać. SFB może być gotowe na chwilową przerwę od Grimoire, teraz gdy ta gra się pojawiła, ale egoistycznie mam nadzieję, że mają więcej pomysłów, bo te tytuły są tak bezwysiłkowo rozrywkowe i łatwe do rozgrywki, że już nie mogę się doczekać kolejnych.






