Warhammer 40,000: Rites of War – czy się trzyma?
Naprawdę podejmujemy klasykę w tym najnowszym spojrzeniu na zapomnianą grę z przeszłości.
W zeszłym tygodniu, w serii artykułów poświęconych Warhammer Classics, nie cofnęliśmy się zbyt daleko w czasie, patrząc na grę planszową z 2013 roku, która przekształciła się w cyfrowe doświadczenie Space Hulk. Tym razem naprawdę cofamy czas, do gry, która wyszła zaledwie trzy tygodnie po moich narodzinach. Zagłębiliśmy się ponownie w Warhammer 40,000: Rites of War, grę strategiczną od DreamForge wydaną w 1999 roku.
Rok 1999 był zupełnie innym czasem dla gier i Warhammera, co łatwo zauważyć, gdy spojrzy się na przestarzałą oprawę wizualną i modele Warhammer 40,000: Rites of War. Gra to turowa strategia z widokiem z góry i oparty na silniku Panzer General 2. Grasz jako Eldar, czyli Aeldari, jak są dziś znani, broniący galaktyki przed bioinżynieryjnymi Tyranidami i ich Flotą Ulową. Jeśli jesteś fanem współczesnego Warhammera 40,000, może wydawać się trochę dziwne, że mamy założenie gry, które nie wspomina o Imperium ani ludziach. Nie martw się, pojawiają się w kampanii, gdy Eldarowie łączą siły z ludzkością, by odeprzeć większe zło Tyranidów, ale mimo to nie spodziewałbyś się, że Xenos będą dziś protagonistami takiej gry.
To sprawia, że Warhammer 40,000: Rites of War jest w pewnym stopniu podobny do Warhammer 40,000: Fire Warrior. Jest wyjątkowo charakterystyczny dla swoich czasów, bo nie widzi ludzkości tylko jako frakcję protagonistów świata. Niezależnie od tego, czy jesteś zagorzałym fanem Space Marines, czy nie, zawsze miło zobaczyć tu i ówdzie inną perspektywę, a Warhammer 40,000: Rites of War to oferuje. Pomaga też to, że w kampanii są fajne przerywniki filmowe, które sprawiają, że zapominasz, jak stara jest gra, w którą grasz.
W dużej mierze, jak na wytwórnię Warhammer Classics, Warhammer 40,000: Rites of War pozostał w dużej mierze niezmieniony. Jest kompatybilny z nowoczesnymi maszynami, co oznacza, że jest grywalny, ale czy się sprawdzi, to już zupełnie inna sprawa. Oprawa wizualna gry jest przestarzała, nie da się tego przejść. Ruch modeli jest powolny i nieco nieporadny, ale naprawdę pozwala wrócić do tego, jak wyglądało granie pod koniec lat 90. Szczerze mówiąc, nawet gdy ta gra się ukazała, wydaje się trochę przestarzała, ale podczas gry jest w niej pewien staroświecki urok, który łatwo docenić.
Warhammer 40,000: Rites of War pozwala trochę odsłonić kulisy dawno zapomnianych czasów. Sprite'y, nawet jeśli są przestarzałe, są dobrze wykonane, a niektóre z nich wyglądają jak modele, które można dziś zbierać (co może trochę obciąża, biorąc pod uwagę, że GW prawie nie aktualizowało serii Aeldari aż do niedawna). Misje są różnorodne i bardzo przyjemne, pozwalając fanom taktycznych doświadczeń sprawdzić się w różnych scenariuszach i środowiskach. Nie grałem zbyt wiele taktycznych gier na siatkach heksagonalnych, a biorąc pod uwagę wiek Warhammer 40,000: Rites of War, spodziewałem się dość surowego traktowania. Kiedy jednak spróbowałem, gra okazała się zaskakująco wyrozumiała wobec nowych graczy. Później przyspieszy, a bitwy poza kampanią można ustawić według własnego uznania, ale nie jest tak bezlitosna jak niektóre inne gry taktyczne z tej epoki.
Mimo to Warhammer 40,000: Rites of War dziś wydaje się grą dla dość specyficznej grupy odbiorców. Nie można ignorować wieku gry, więc musisz być kimś, kto potrafi docenić starszy wygląd, by w pełni wykorzystać swoje doświadczenie. Poza tym, jeśli nie masz nostalgicznej więzi z Warhammer 40,000: Rites of War, gra przypadnie do gustu tylko wtedy, gdy jesteś fanem Warhammer 40,000 i masz sentyment do Aeldari. Byłoby wspaniale zobaczyć, jak inne "dobre" frakcje w uniwersum dostają traktowanie jak Space Marine II. Ale do tego czasu będziemy musieli zadowolić się starymi smakołykami.


