Podczas ostatniego Gamelab na Teneryfie wiele wielkich nazwisk i ważnych studiów z całego kontynentu usiadło, aby wspólnie dyskutować o przyszłości europejskiego przemysłu w tym sektorze i o tym, jakie wspólne strategie należy wdrożyć, aby stawić czoła globalnemu rynkowi, na którym obecnie znajdują się one w niekorzystnej sytuacji (głównie gospodarczej) w porównaniu z Chinami. Stany Zjednoczone lub Japonia, o czym wspomniał już Peter Molyneux, który również uczestniczył w tym wydarzeniu.
Jednak oprócz tego Gamelab dał nam możliwość zbliżenia się do niektórych z tych deweloperów i porozmawiania o ich obecnych lub przyszłych projektach, jak w przypadku wywiadu, który mieliśmy przyjemność przeprowadzić z Oscarem Wolontisem, COO w szwedzkim studiu Hazelight i jednym z kluczowych członków w rozwoju It Takes Two.
Wolontis uśmiechał się złośliwie za każdym razem, gdy próbowaliśmy wydobyć jakieś szczegóły na temat nowej gry Hazelight, która, jak zakładaliśmy, będzie kooperacyjną przygodą w stylu ich najnowszego dzieła. Potwierdził to w ten sposób:
"(Śmiech) Nie ma tajemnicy, że jesteśmy w tym biznesie. Pozwólcie, że powiem wam tak: nauczyliśmy się tak wiele z przeszłości, szczególnie z A Way Out i It Takes Two. Zespół... Nauczyli się, jak współpracować, robiąc te doświadczenia tak dobrze. Więc nie zamierzamy wyrzucać tego doświadczenia".
Oscar Wolontis nie tylko mówił o sukcesie wspólnej przygody, ale także w rozmowie z Gamereactorem, że prace nad wersją na Switcha są bardziej złożone, a co sprawia, że jego studio jest w stanie zrealizować swoją wizję gier.
"Nintendo Switch to zupełnie inny format niż poprzedni, który wydaliśmy. (...) Zawsze chcemy tam być. (...) I jesteśmy bardzo dumni, że przetłumaczyliśmy grę na Japończyków, Hiszpanów, Niemców... I ludzie są z tego bardzo zadowoleni".