Do premiery Dungeons & Dragons: Honor Among Thieves został niecały miesiąc, a w wywiadzie dla Variety scenarzysta filmu obiecuje inną przygodę fantasy z zaskakującymi wyborami. Dokładniej, wyjaśniają, w jaki sposób męskie postacie są celowo osłabiane, a nawet, i jak zamiast tego bohaterkom pozostawia się więcej miejsca na błyszczenie i pokazanie, z czego są zrobione. Wszystko po to, by podważyć oczekiwania kinomanów i dostarczyć coś świeżego.
Jednak decyzja nie opiera się na żadnym rodzaju woke-izmu według zaangażowanych osób, ale bardziej dlatego, że czuli, że jest to sprzeczne z tym, co jest normą w Dungeons & Dragons. Coś, co sprawiało im frajdę. Scenarzyści wskazali również na Toma Hollanda jako Spider-Mana i Downeya Jr. jako Starka, jeśli chodzi o męskich bohaterów łamiących normę.
"To nie była próba przebudzenia z naszej strony, przysięgnij na Boga, to nie było. Podobało nam się, że Holga jest brutalem, który wykonuje brudną robotę dla Edgina, a on nie lubi brudzić sobie rąk. Uwielbiamy też wykańczać czołowych mężczyzn".
Według samego Chrisa Pine'a, który gra główną rolę męską, miał również dużo zabawy podczas filmowania i aktywnie starał się wyglądać jak najsłabiej. Nawet Hugh Grant, który również się pojawia, opisał, że gang poszukiwaczy przygód jest zbiorem, w którym każdy jest trochę.
Jak myślisz, jak to brzmi, czy dobrze wróży filmowi Dungeons & Dragons?

Dzięki, CBR.com