Kiedy siadasz do oglądania filmu zatytułowanego "Meg", spodziewasz się filmu o wielkim rekinie. To właśnie dostaliśmy w The Meg i za to, co jest warte, chociaż było to dalekie od kinowego arcydzieła, oglądanie było zabawne i zabawne. W tej kontynuacji, Meg 2: The Trench, jest to inna sytuacja, która ostatecznie prowadzi do tego samego wniosku.
Widzicie, ten film przywraca Jasona Stathama jako eksperta nurkowego, Jonasa, ale w przeciwieństwie do pierwszego filmu, w którym był człowiekiem sprowadzonym ze względu na swoje talenty, jest teraz jakimś eko superbohaterem. Pomyśl o Deckard Shaw, Lee Christmas, Arthur Bishop lub dosłownie o innych twardych typach akcji, w które Statham grał w przeszłości. Tym właśnie stał się Jonas w tym sequelu. Początkowa sekcja, w której Jonas walczy i ucieka przed nieuczciwymi piratami, jakby to był jakiś gorączkowy sen Mission: Impossible, nadaje ton całemu filmowi; To nie jest film o potworze z rekinami - to głupi, niekontrolowany, chaotyczny i bombastyczny zwrot wydarzeń.
Nie zrozumcie mnie źle, w tym filmie są megalodony, ale nie są głównymi złoczyńcami (jeśli wolisz), jak można się spodziewać. Nie, istnieje cała nadrzędna historia wypełniona korupcją, najemnikami, ekoterroryzmem i nie tylko. Fabuła w zasadzie nie ma podstawowego założenia i konsekwentnie gubi się, próbując utkać pozory narracji. Nie jestem pewien, co działo się w fazie pisania scenariusza tego filmu, ale najwyraźniej w montażowni brakowało chłodnej głowy, kogoś, kto stonowałby i zakorzenił fabułę, która była konstruowana. Aha, są też fabularne, które ten film ma tłumnie. W jednej minucie czyjaś głowa zostaje implodowana przez siły działające 25 000 stóp pod powierzchnią oceanu, a 10 minut później Jason Statham nurkuje swobodnie na tej samej głębokości. To dziwne.
Fabuła nie jest jedyną chaotyczną katastrofą, ponieważ dialogi nie robią nic, aby poprawić sytuację. Postacie nie wydają się wiarygodne i są absurdalnie przewidywalne. W całym filmie są dziesiątki momentów, które sprawią, że będziesz się śmiać głośno z powodu tego, jak głupi i głupi jest, ale właśnie taki jest cel Meg 2: The Trench, więc, i może się to wydawać naprawdę niezwykłe, aby to powiedzieć, to działa.
W żadnym momencie trwania ten film nie traktuje siebie poważnie. Wie, czym jest i czym próbuje być, i z tego powodu pochyla się nad głupotą i serwuje niezliczone śmieszne, ale genialnie zabawne chwile. Widząc, jak beczka Stathama toczy skuter wodny, aby uniknąć megalodona, włócznia innego ostrzem helikoptera, widząc, jak DJ Page Kennedy biczuje chromowany Desert Eagle z zatrutymi kulami z jego "plecaka awaryjnego", aby oddać hołd Jaws 2. Można by wymienić tak wiele wręcz głupich momentów z tego filmu, ale widząc, jak udaje mu się raz po raz się zjednoczyć, sprawia, że ten film jest zabawny.
Weźmy na przykład Fast X. Ten film był głupi i źle skonstruowany, ale próbował grać jako coś poważnego i z tego powodu wypada jako katastrofa, prawdopodobnie jeden z, jeśli nie najgorszy Fast and Furious film do tej pory. Meg 2: The Trench nie należy do tej samej kategorii. Ten film ma więcej wspólnego z parodiującymi filmami o potworach z udziałem aktorów z listy D, z wyjątkiem tego, że ma duży budżet i wielkie nazwisko.
Nie wyjdziesz z kina po obejrzeniu tego filmu i nie poczujesz wyzwania, jak to, co Oppenheimer, a nawet Barbie udało się osiągnąć, ale będziesz miał wielki stary uśmiech na twarzy, ponieważ tak głupi i absurdalny jak ten film, jest to również naprawdę fascynujący zegarek. To wypadek samochodowy w zwolnionym tempie, a on o tym wie i chce, abyś był świadkiem całej rzezi i jednocześnie dobrze się bawił. Obiektywnie, z artystycznego punktu widzenia, Meg 2: The Trench jest katastrofą, ale z rozrywkowego punktu widzenia, z perspektywy jaszczurzego mózgu, który chce wybuchów i głupiej akcji, jest to fantastyczny sposób na spędzenie dwóch godzin.