Ze światem na wyciągnięcie ręki dzięki telefonom komórkowym i tysiącom programów telewizyjnych, filmów i nie tylko, które walczą o naszą oglądalność każdej nocy, może być trudno znaleźć nieoszlifowane diamenty. Często, po ciężkim dniu pracy, większość z nas chce po prostu odpocząć na chwilę i wygląda na to, że ci z branży filmowej złapali ten nawyk.
W rozmowie z The Guardian aktor znany z seriali "Poor Things" i "Nosferatu" Willem Dafoe mówił o dzisiejszej kulturze dyskursu filmowego. Uważa, że fakt, że ludzie oglądają więcej filmów w domu , jest "tragiczny"
.
"Rodzaj uwagi, jaką ludzie poświęcają w domu, nie jest taki sam" Dafoe rozwija temat. "Trudniejsze filmy, bardziej wymagające filmy nie mogą być tak dobre, gdy nie masz publiczności, która naprawdę zwraca na nie uwagę. To wielka rzecz. Tęsknię za społecznym aspektem, w którym filmy pasują do świata. Idziesz do kina, idziesz na kolację, rozmawiasz o tym później i to się rozchodzi. Ludzie wracają do domu, mówią: "Hej, kochanie, obejrzyjmy dziś wieczorem coś", przeglądają i oglądają pięć minut z 10 filmów, i mówią: zapomnij o tym, chodźmy spać. Gdzie można znaleźć ten dyskurs?"
Problemy Dafoe nie dotyczą jednak tylko widzów, ponieważ uważa, że studia są również częścią problemu. "Nie robią filmów w taki sam sposób, jak kiedyś. Są finansowane przez firmy produkujące zabawki i inne podmioty, i stają się narzędziem do robienia filmów, ponieważ wiedzą, jak to zrobić. Streaming, stają się jak monopolista, mają środki produkcji i dystrybucji. Jest to więc bardzo skomplikowane."
Pewna publiczność zawsze będzie doceniać filmy, ale być może Dafoe ma rację, jeśli chodzi o poglądy szerszej publiczności. Co myślisz? Czy zgadzasz się z Dafoe?
