Po tragicznych strzelaninach w Dayton w stanie Ohio i El Paso w Teksasie, Walmart podjął działania w tej sprawie. Po komentarzach Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, krytykujących brutalne gry wideo (co spotkało się ze sprzeciwem osób związanych z branżą, takich jak dyrektor Take-Two, Strauss Zelnick), pracownicy Walmart zabrali głos w tej sprawie. Na Redditcie i innych miejscach w Sieci ujawnili oni, że te wydarzenie doprowadziło do zmiany polityki sieci sklepów.
Z instrukcji dla pracowników, która obiegła Internet wynika, że pracownikom nakazano usunąć wszelkie oznakowania przedstawiające „brutalne obrazy" lub „agresywne zachowanie". Na tej samej kartce widać także, że pracownicy mają również wyłączać konsole z demami brutalnych gier.
Co więcej, wszelkie wydarzenia z udziałem „walki lub strzelanin z widoku trzeciej osoby" również powinny zostać anulowane. To samo dotyczy również filmów, które również zawierają przemoc - zwłaszcza te, na których pokazano sceny z polowań.
Ten sam dokument został udostępniony w innym miejscu na Twitterze, co zostało również potwierdzone przez Vice.
„Wczoraj poszedłem do pracy i wręczyli mi kopię instrukcji usuwania oznakowań z użyciem przemocy i ekranów, na których pokazywane są gry", powiedział anonimowy pracownik dla portalu Vice. „I natychmiast wyrzuciłem tę instrukcję, ponieważ jest to oczywisty sposób na odwrócenie uwagi od prawdziwego problemu związanego z masowymi strzelaninami. Nie udało mi się wczoraj zdobyć potwierdzenia tej informacji, ale z tego, co wiem, to kierownictwo nie planuję robić absolutnie nic w kwestii sprzedaży broni i amunicji w sklep."
Zapytany o to, czy zmieniła się polityka sprzedaży broni, rzecznik Walmart, Randy Hargrove, powiedział dla USA Today, że „nie wprowadzono żadnych zmian w polityce".
Czy to właściwy ruch Walmart?
