Pomimo tego, że od dawna jest jedną z flagowych serii fantasy Amazon, w zeszłym miesiącu ogłosili, że The Wheel of Time zostaje oficjalnie anulowany. Serial był postrzegany jako prestiżowy projekt w stylu The Lord of the Rings: The Rings of Power, ale nie zostanie przedłużony na czwarty sezon.
Zapowiedź wzbudziła kilka pytań, zwłaszcza, że niedawno zakończony trzeci sezon został ciepło przyjęty przez fanów ukochanej serii książek Roberta Jordana. Co właściwie poszło nie tak? Według showrunnera serialu, Rafe'a Judkinsa, nie jest to kwestia braku zainteresowania widzów. W oświadczeniu wyjaśnia, że serial miał globalny wpływ dzięki wysokiej liczbie widzów; "Oglądała go ogromna liczba ludzi na całym świecie".
Powołuje się na dane Nielsena potwierdzające, że serial znajdował się na ich liście 10 najlepszych przez ponad 20 tygodni, co zdaniem Judkinsa "bardzo niewiele programów było w stanie dorównać w ciągu ostatniej dekady".
Dlaczego więc wyszło tak, jak się potoczyło? Cóż, mimo że wyniki oglądalności były imponujące, to budżet pokrzyżował plany. Wydaje się, że wysokie koszty produkcji stały się zbyt dużym ciężarem do udźwignięcia, nawet dla takiego giganta jak Amazon. Judkins ma jednak jeszcze nadzieję, że inna firma będzie chciała przejąć serię:
— Więc kto wie? Być możeThe Wheel of Time serial zrobi to, co książki zawsze udawało się robić od pierwszego dnia – przeciwstawi się tradycyjnym definicjom "początku" i "końca". Mam nadzieję, że tak się stanie – ponieważ ta seria książek i ci fani zasługują na to, aby zobaczyć tę historię skończoną.
Innymi słowy: być może The Wheel of Time skręci gdzie indziej.
