Tadej Pogačar, po wygraniu swojego czwartego Tour de France, nie chce myśleć o przyszłości i najwyraźniej potwierdził, że w przyszłym miesiącu opuści kolejny kolarski Wielki Tour, La Vuelta a España. 26-letni Słoweniec wygrał wyścig w 2025 roku z przewagą czterech minut i 24 sekund nad Duńczykiem Jonasem Vingagaardem, który wygrał Tour w 2022 i 2023 roku, który wydawał się jedynym rywalem Pogacara, ale nigdy nie był wystarczająco groźny.
"Wszystko jest możliwe, ale w tej chwili nie myślę o żadnym innym wyścigu. Robi się późno i nie chcę teraz myśleć o innych wyścigach. Możemy rozmawiać o Giro, Vuelcie w przyszłości" – powiedział Pogačar prasie po wyścigu (via Cycling News).
"Nie jest moim celem wygranie pięciu Tourów i w tej chwili nie mam jasnych celów. Może Mistrzostwa Świata w tym roku, może Lombardia, ale żadnych innych sprecyzowanych celów. Będę cieszył się chwilą, a potem dość szybko pomyślę o swoich kolejnych celach.Oczekiwana reakcja dla kogoś, kto właśnie wygrał Tour de France i przyznał, że już w ostatnim tygodniu zawodów czuł się "trochę zmęczony". Na razie nie chcę mówić o tym, co poszło nie tak, teraz chcę cieszyć się tą żółtą koszulką w Paryżu.
Przyznał nawet, że może nie być odporny na wypalenie zawodowe, po niekończącym się cyklu treningów i zawodów oraz "dawania z siebie wszystkiego". "Jestem w takim momencie mojej kariery, że jeśli się wypalę, będę zadowolony z tego, co osiągnąłem. (...) Widzisz, że niektórzy zawodnicy są zmęczeni zbyt wcześnie w sezonie, a zespół potrzebuje cię, abyś się ścigał, ścigał, ścigał, a ty nadal kręcisz się w tym kręgu i nigdy się nie regenerujesz. Potem jest październik i w końcu przerwa, a potem w grudniu robisz to wszystko od nowa. Wypalenie zawodowe zdarza się cały czas i może mi się to przydarzyć."