W grudniu 2015 roku Hideo Kojima rozstał się z Konami, gdzie przez lata pracował nad serią Metal Gear Solid. W niedawnym wywiadzie dla Famitsu (dzięki, Kotaku) deweloper otworzył się na temat trudności związanych z odejściem z firmy.
"To było trzy lata i dziewięć miesięcy temu, kiedy zdecydowałem się odejść" - powiedział. "W tym czasie miałem 53 lata. To jest wiek, w którym chciałbyś przejść na emeryturę, prawda? Członkowie mojej rodziny również sprzeciwiali się pomysłowi [założenia nowego studia]. Byłem 53-letnim facetem w średnim wieku, nie miałem pieniędzy ani nic więcej, po prostu mówiłem, że zamierzam stworzyć grę z otwartym światem".
Kojima dodaje, że spotkał na swojej drodze ludzi, którzy wątpili w jego przyszły projekt, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że początkowo był jedynym członkiem Kojima Productions pracującym nad Death Stranding. "Powodem tego jest fakt, że dotychczas nie było ani jednego znanego na całym świecie projektanta gier, który odniósłby sukces po samotnej walce".
"Nawet kiedy poszedłem do banku, nie mogłem wziąć kredytu" - kontynuował. "Odpowiedzieli: 'Wiemy, że jesteś znany, ale nie posiadasz żadnych rzeczywistych rezultatów swojej pracy'. Takim właśnie krajem jest Japonia".
"Ale pojawił się w końcu bankier z największego banku [w Japonii], który był moim wielkim fanem i tak dostałem dofinansowanie".
Następnie Kojima przeniósł się do wygodnego biurowca, aby firma wyglądała, jakby miała odnieść sukces, zapewniając pracowników. Znalazł także fana, który pomógł mu dostać się do miejsca, w którym znajduje się obecnie studio.
"Powodem, dla którego jestem teraz tym, kim jestem, jest 30 lat spędzonych w Konami" - dodaje. "Jestem wdzięczny Konami i nie mogę zaprzeczyć temu powiązaniu".
Wiele osób zastanawia się, w jakiej atmosferze odbyło się rozstanie, ale miło jest widzieć, jak Kojima dziękuje Konami w ten sposób, ponieważ zasłynął za sprawą serii Metal Gear Solid produkowanej pod ich szyldem.
