Nie mam osobistych doświadczeń ze słuchawkami Nothing (1), ale gdy zostały wprowadzone na rynek jakiś czas temu, spotkały się z globalnym uznaniem, ponieważ mimo stosunkowo wysokiej ceny wprowadzającej, ucieleśniają wszystko, co konsumenci kochają w Nothing. Przesuwają granice estetyczne poprzez efektowne projekty, myślą nieszablonowo i są gotowi kwestionować ustalone normy bardziej otwartą strategią.
I wydaje się, że to się sprawdziło – słuchawki (1) również odnoszą sukces sprzedażowy, ale jednocześnie można by łatwo argumentować, że zestaw słuchawkowy kosztujący nieco poniżej £300 jest po prostu zbyt drogi, by dla wielu w ogóle miał znaczenie. Tak jak Nothing zrobiło to z serią (a) w swojej gamie smartfonów, robią to samo ze słuchawkami.

Oto Nothing Headphone (a), zestaw słuchawkowy, który wygląda bardzo podobnie do swojego droższego starszego brata, ale jest wprowadzany za około 100 funtów taniej.
Na szczęście kluczowe elementy projektu pozostają. Fizyczne przyciski znajdują się wzdłuż krawędzi ogromnych kwadratowych nauszników, dając dostęp do ANC, głośności i wielu innych funkcji. Działa to znakomicie, a ten analogowy paradygmat użytkownika jest czymś, co zauważasz i doceniasz każdego dnia. Naprawdę.
Sama konstrukcja jest również solidna. Chciałbym mieć trochę więcej pianki PU pod górą dla dodatkowego wyściełania, bo nacisk z góry na czaszkę jest zauważalny po kilku godzinach, ale jest to znacznie wygodniejsze niż wiele innych słuchawek w tym samym przedziale cenowym. Jednak trochę szkoda, że nie można ich złożyć w coś bardziej przenośnego, a Nothing nie dołączyło etui dla konsumenta. Tak, są tańsze niż słuchawki Nothing (1), ale nadal nie są tanimi słuchawkami. Dostajesz naprawdę cienką torbę i tyle, i czujesz się trochę głupio, gdy wyjmujesz z torby coś, co wygląda jak elegancka torba na wymioty z samolotu RyanAir, używana do transportu zestawu słuchawkowego kosztującego około 200 funtów.
Poza tym trudno znaleźć im zarzuty. Są certyfikowane IP52 przeciwko deszczowi, ważą nieco ponad 300 gramów, czego na głowie nie zauważasz, a bateria wytrzymuje około 75 godzin przy aktywnej redukcji hałasu. Podsumowując, mają całkiem solidne specyfikacje.
W środku znajdziemy niestandardowe przetworniki 40mm z certyfikatami LDAC i Hi-Res, wspierane przez własny statyczny system dźwięku przestrzennego Nothing. Oprócz powyższych wymyślnych kodeków mamy także AAC i SBC, które mają Bluetooth 5.4, który zapewnia zarówno solidny zasięg, jak i wyraźne połączenie, zarówno przez połączenie jedno- jak i dwuosobowe w oknie testowym.

Nawet mikrofon, podzielony na trzy oddzielne jednostki z tzw. "ENC", czyli algorytmem szumowym, działał naprawdę dobrze, a ja byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony codziennym użytkowaniem, polegającym na długich rozmowach z przyjaciółmi i rodziną, odtwarzaniu muzyki i podcastów oraz ciągłej regulacji głośności i tym podobnych za pomocą przycisków, o których mówiłem wcześniej.
Są dodatkowe ustawienia EQ dla osób pobierających aplikację Nothing, a przycisk z boku można nawet użyć jako migawki aparatu, nawet jeśli nie masz telefonu Nothing – wystarczy mieć aparat wcześniej otwarty. To te drobiazgi, prawda?
Nothing Headphone (a) to jeden z lepszych, półtanich zestawów, jakie testowałem od dawna. Mówię "pół", bo ta cena za słuchawki nie może być tak naprawdę niska, a raczej niższa. Mimo to są to naprawdę solidne słuchawki, stworzone z myślą o wyróżnieniu się estetycznie, ale równie mocno po to, by dostosować produkt do rzeczywistych życzeń i preferencji konsumenta.
Dlatego naprawdę, naprawdę łatwo ich polecić, chociaż Nic naprawdę nie powinno było dać nam sprawy...