Wejście w odpowiedni sposób myślenia do różnych ról to ważna część aktorstwa. Dokładnie to Jared Leto zdaje się robić podczas kręcenia Masters of the Universe, gdzie, według reżysera Travisa Knighta, podobno stosował różne metody, by zaskoczyć swoich współaktorek.
Między innymi Leto podobno podczas zdjęć rozmazywał twarz krewowym makijażem. Dlaczego? Ponieważ wygląd Skeletora jest tworzony cyfrowo w postprodukcji, Leto musiał kręcić swoje sceny bez maski czy czegoś podobnego. To był jego sposób na wywołanie szczerych reakcji u kolegów.
Według Alison Brie wydaje się, że to zadziałało, a w wywiadzie powiedziała, że krewowy ślad był na tyle niepokojący, że wywołał reakcje u wielu.
Brie mówi w Screen Rant, że:
"Ma na sobie niesamowity kostium, ale to wciąż tylko twarz Jareda, bo została zastąpiona czaszką CGI. Ale nie chciał, żeby inni aktorzy, z którymi dzielił sceny, patrzyli na niego i widzieli Jareda. Chciał, żeby spojrzeli na niego i zobaczyli coś strasznego. Więc nakładał na twarz taki krewisty, rozmazany makijaż. Wyglądał strasznie strasznie."
Masters of the Universe jest obecnie wyświetlany w kinach dla zainteresowanych.
