Państwowa spółka naftowa Arabii Saudyjskiej Aramco ostrzegła przed poważnymi konsekwencjami dla światowych rynków ropy, jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta w związku z trwającym konfliktem amerykańsko-izraelskim z Iranem. Chociaż firma może przekierować około 70% eksportu ropy rurociągiem wschód-zachód do Morza Czerwonego i wykorzystywać zgromadzone rezerwy, jej dyrektor generalny Amin Nasser powiedział (za The Guardian), że zakłócenia są "zdecydowanie największym kryzysem, jaki spotkał się przemysł naftowy i gazowy regionu."
Transporty ropy przez wąski szlak wodny zostały w dużej mierze zablokowane od czasu amerykańskich ataków na Iran 11 dni temu, co codziennie usuwa około 20 milionów baryłek z rynków światowych. Ceny na krótko wzrosły do 119 dolarów za baryłkę, po czym spadły do 85 dolarów, gdy inwestorzy reagowali na wypowiedzi Donalda Trumpa sugerujące, że konflikt może wkrótce się zakończyć. Aramco zwiększa wysyłki przez swój gazociąg na Morzu Czerwonym, aby sprostać zapotrzebowaniu klientów, ale ostrzega, że rezerwy magazynowe są jedynie tymczasowym rozwiązaniem.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna i przywódcy G7 monitorują sytuację, a trwają dyskusje na temat możliwych uwolnień z awaryjnech zapasów ropy naftowej w celu stabilizacji rynku. Nasser podkreślił, że jeśli zakłócenia będą się utrzymywać, konsekwencje dla gospodarki światowej będą "drastyczne".