Oczekiwania po raz kolejny przerosły rzeczywistość: choć wydaje się absurdalnym, by po siedmiu ekspansjach kogoś interesował powrót do "gołego" World of Warcraft, dziesiątki serwerów Blizzarda już od tygodni krztusi się od natłoku graczy ściągniętych do Azeroth potęgą nostalgii. Kolejki na serwerze poprzedzały kolejki do NPCów, kolejki do mobków i do kolejek.

Możnaby pomyśleć, że Blizzard naprawdę prosi się o katastrofę, przeciągając tak bardzo otwieranie nowych serwerów. Jednak w rzeczywistości te są otwierane - a problemy nie znikają. Przedwczoraj okazało się, że przeciążenia nie wywołała sama ilość graczy zapychająca serwer - przyczyną były bowiem ataki DDOS wycelowane w dostawcę usług internetowych firmy. Do niedzieli rano sytuacja uspokoiła się, tylko po to, by ataki zaczęły się na nowo, tym razem wyłącznie na serwerach amerykańskich. Blizzard zapewnia, że pracuje nad problemem, a gracze muszą przeczekać syndrom odstawienia, nim sytuacja nie wróci do normy.