Pojawiły się doniesienia, że bombowiec B-52 rozbił się tuż za bazą Edwards Air Force Base w południowej Kalifornii. Samolot miał miejsce wieczorem w czasie europejskim (i późnym porankiem czasu lokalnego), uczestnicząc w rutynowej misji testowej, gdy podczas startu napotkał nieokreślony problem i rozbił się.
Według BBC News, dość szybko katastrofa uznano za nie do przeżycia, a ośmiu pasażerów zostało potwierdzonych jako ofiary śmiertelne. Jeśli chodzi o przyczynę katastrofy podczas startu, nie zostało to jeszcze odkryte i ujawnione, a proces może trwać nawet do 30 dni.
Katastrofa była przynajmniej ograniczona do obszaru ucieczki bazy, co oznacza, że mimo iż obiekt znajdował się tuż na północ od Los Angeles, nie było innych zagrożeń dla życia ani dalszych szkód wynikających z incydentu.
Mówiąc o sytuacji, pułkownik James Hayes stwierdził, że wśród pasażerów była "mieszana załoga wojskowa, cywilów rządowych oraz kontraktorów rządowych".