Deep Water
Renny Harlin, reżyser Deep Blue Sea, znów pływa z rekinami – magia czy klapa?
Uwielbiam filmy o rekinach, choć niewiele z nich jest dobrych. Ciągle wypatruję kolejnego i czuję się trochę szczęśliwy, gdy czytam o nowym – trochę tak, jak chciałbym, żeby filmy akcji z dinozaurami były bardziej popularne. I tak, wiem, że w sierpniu ukaże się film Davida Roberta Mitchella "Koniec Oak Street" z Anne Hathaway i Ewanem McGregorem w rolach głównych. I wygląda naprawdę dobrze. Ale przepraszam, mieliśmy rozmawiać o rekinach. Od czasu, gdy streaming przejął kontrolę, pojawiło się kilka filmów o rekinach. Recenzowałem Thrash jeszcze w kwietniu i faktycznie w pewnym stopniu się sprawdził.
Ale teraz do sedna. Renny Harlin. Największy fiński eksport reżyserski wszech czasów, z Cliffhangerem, Long Kiss Goodnight i wieloma innymi filmami na swoim koncie, w tym Deep Blue Sea. Miałem trzynaście lat, gdy zobaczyłem go po raz pierwszy. I byłem wciągnięty. Był stylowy (jak na swoje czasy), brutalny i niesamowicie rozrywkowy. Zrobiło mi się niedobrze, gdy Stellan stał się jednorękim bandytą; Byłem zszokowany, gdy bohaterskie przemówienie Samuela L. Jacksona zostało przerwane. Ten film o rekinach miał wszystko. Nawet rekiny pływające do tyłu. I ten klasyczny tekst LL Cool J: "Zjadłeś mojego ptaka". I wiesz co? To jest absolutnie głupie. Przesadzone pod każdym względem. Ale nadal działa. Nawet dziś. Deep Blue Sea to mój ulubiony horror o rekinach zaraz po Szczękach, więc kiedy przeczytałem, że Renny Harlin znów pływał z rekinami, byłem naturalnie w siódmym niebie. Pozostaje jednak pytanie, czy jego ostatnie nurkowanie jest równie udane jak poprzednie.
Zacznijmy od fabuły:
"Grupa międzynarodowych pasażerów podróżujących z Los Angeles do Szanghaju jest zmuszona do awaryjnego lądowania w wodach pełnych rekinów. Teraz muszą współpracować, licząc na przetrwanie szalejącej grupy rekinów przyciąganych do wraku."
Renny postanawia więc zaprosić nas na katastrofę lotniczą i ucztę z rekinami. Brzmi jak genialny pomysł. Zwiastun obiecuje rozrywkę, więc pojawiły się nadzieje na swego rodzaju duchową kontynuację Deep Blue Sea. Poznajemy kilka znajomych twarzy. W głównej roli występuje szeroko otwarty Aaron Eckhart. Uwielbiałem go jako Harveya Denta w Mrocznym Rycerzu. Jest dość sztywnym aktorem, i tak jest tutaj, ale ma w sobie coś wyjątkowego. Spokojnego, kochającego imprezy, oklepanego kapitana pechowego lotu gra ikoniczny Ben Kingsley, który, co ciekawe, zawsze oscylował między ciężkim dramatem, oscarowymi kreacjami, zabawnymi rolami a wręcz klapą. Często zastanawiałem się, jak wybiera swoje role i doszedłem do wniosku, że musi się przy tym trochę bawić, tak jak ja radzę sobie z pewnymi sytuacjami: 'Może to nie wyjdzie najlepiej, ale brzmi fajnie. Do dzieła. Jest też Angus Sampson, który naprawdę przykuł moją uwagę w drugim sezonie Fargo (również pamiętny jako łowca duchów w Insidious).
Ale faktem jest, że wybór aktorów nie ma aż takiego znaczenia, bo to nie jest film, który wymaga roli zasługujących na Oscara. Ale teraz, oczywiście, jesteś ciekaw, jak Deep Water wypada na tle innych. W końcu minęło dwadzieścia siedem lat, odkąd Harlin wypuścił te sprytne rekiny na Głębokim Morzu. Lubię pierwsze pół godziny. Buduje atmosferę całkiem dobrze, nawet jeśli nic się nie wyróżnia. Poznajemy cienkie postacie i scenerie; Wiemy, że wszystko pójdzie nie tak. Uważam, że sam katastrofa lotnicza jest całkiem dobrze zainscenizowana. Nie wiedząc dokładnie, jak załoga się ze sobą komunikuje lub z kontrolą ruchu lotniczego, wydaje się to dość realistyczne, a gdy uświadamiają sobie, że awaryjne lądowanie na morzu to jedyne wyjście, czuję lekki ścisk w żołądku.
Tak jak zawsze kochałem filmy o rekinach i potworach, mam też słabość do filmów osadzonych w samolotach – niezależnie od tego, czy są w powietrzu przez cały czas trwania, czy rozbijają się po pół godzinie. Passenger 57, seria Idris Elba Hijack, Szklana pułapka 2, Alive. Lista mogłaby być długa.
Jednak dla każdego, kto liczy na świetną rozrywkę, mam złe wieści: niestety, bardzo niewiele w Deep Water działa. Nie jest szczególnie dobrze zrobiona, nie zależy ci na postaciach i nigdy nie staje się ani naprawdę ekscytująca, ani szczególnie rozrywkowa. Nie buduje napięcia, a ja nie dostrzegam żadnego uroku, który pojawił się w jego dowcipnym poprzedniku. Poczucie zabawy zostało zapomniane, a zagrożenie ze strony rekinów wydaje się mało interesujące i pozbawione ugryzienia (heh heh). Przyznaję, że są tam sceny, które działają całkiem dobrze i na pewno się nie nudzę, ale naprawdę liczyłem na więcej. Deep Water jest bardzo zapomniane i może wystarczyć na kaca w niedzielę, ale niewiele więcej. Z drugiej strony, bardzo chciałem obejrzeć Deep Blue Sea.


