Zupełnie nowa konsola Nintendo jest już doprowadzona do granic możliwości w najnowszej odsłonie Donkey Konga, a jeśli liczyłeś na solidną liczbę klatek na sekundę - cóż, możesz obniżyć te oczekiwania. Żonglowanie wokselami ma swoją cenę, zwłaszcza gdy, tak jak w Bananzie, prawie cały świat jest zniszczalny. Jest to coś, z czego reżyser gry Kazuya Takahashi jest w pełni świadomy i w wywiadzie dla La Vanguardia wyjaśnia dokładnie, co się dzieje.
"Celowo użyliśmy efektów, takich jak zatrzymanie uderzenia i zwolnione tempo, aby podkreślić wpływy. Po drugie, ponieważ używamy technologii wokselowej, zdarzają się sytuacje, w których dochodzi do poważnych zmian i zniszczeń w środowisku".
Dodaje, że liczba klatek na sekundę jest w większości stabilna, ale spowolnienie może wystąpić w intensywnych momentach, co jest celowym kompromisem, ponieważ zespół zdecydował się postawić na pierwszym miejscu zabawę, a nie czystą wydajność.
"Zdajemy sobie sprawę, że w tych momentach wydajność może nieznacznie spaść. Jednak, jak mówisz, ogólnie gra jest płynna, a w momentach, w których zachodzą zmiany na dużą skalę, naszym priorytetem była zabawa i grywalność.
Szczerze mówiąc, jest to trochę zaskakujące, ponieważ Nintendo jest zwykle złotym standardem, jeśli chodzi o wyciskanie każdej ostatniej kropli mocy ze swojego sprzętu, zwłaszcza w przypadku tytułów first-party. A fakt, że dzieje się to na zupełnie nowym sprzęcie, sprawia, że jest to jeszcze bardziej zaskakujące. Może Nintendo powinno było włożyć trochę więcej soku do Switcha 2?
Co myślisz? Płynna liczba klatek na sekundę czy chaotyczna zabawa, co byś wybrał? A co myślisz o tym, że Switch 2 jest już doprowadzony do granic możliwości?
