Wyborcy w Danii właśnie zaczęli oddawać głosy w wyborach parlamentarnych, które mogą zdecydować, czy premier Mette Frederiksen uzyska trzecią kadencję.
Na głosowanie wpłynęły napięcia z Donaldem Trumpem dotyczące Grenlandii, po odnowionym zainteresowaniu USA wyspą arktyczną na początku tego roku. Stanowcza postawa Frederiksen (upierająca się, że "Grenlandia nie jest na sprzedaż") początkowo zwiększyła jej popularność.
Jednak podczas kampanii na pierwszy plan wysunęły się kwestie wewnętrzne. Rosnące koszty życia, debaty na temat imigracji oraz proponowany podatek majątkowy podzieliły wyborców, podczas gdy jej socjaldemokraci mają osiągnąć najsłabszy wynik od dekad.
Mimo to Frederiksen pozostaje faworytem do utworzenia kolejnego rządu, nawet jeśli jej blok nie uzyska większości parlamentarnej. Duński system pozwala na rządy mniejszościowe, co oznacza, że kluczowe będzie budowanie koalicji.
Kluczową rolę może odegrać Lars Løkke Rasmussen, lider centrowej partii Umiarkowanych, którego poparcie może zadecydować, czy Frederiksen pozostanie u władzy, czy też powstanie prawicowa koalicja.
Głosowanie rozpoczęło się dopiero o godzinie 8:00 czasu lokalnego, a lokale wyborcze zamykają się o 20:00, a sondaże exit poll mają się odbyć niedługo potem. Zaktualizujemy tę historię, gdy tylko otrzymamy wyniki.