Five Nights at Freddy's 2
Five Nights at Freddy's 2 nadal pozostaje bezdusznym horrorem dla przednastolatków, ale jest nieco lepiej przedstawiony niż pierwszy film.
Five Nights at Freddy's 2 ma jedną główną zaletę: pierwszy film był tak zły, nudny i z tyle zmarnowanego potencjału, że kontynuacja nie mogłaby być gorsza, zwłaszcza gdy wszystkie nudne informacje o duchowych dzieciach uwięzionych w animatronicznych zwierzętach są poza grą (jedna z najgorzej opowiedzianych zagadek w historii). I pod tym względem spełnia oczekiwania, więc możemy zacząć tę Five Nights at Freddy's 2 recenzję filmu pozytywnie: kontynuacja jest trochę lepsza, bardziej rozrywkowa i na pewno zawiera znacznie więcej robotów i jumpscare'ów. Użycie prawdziwych animatroników połączonych z efektami cyfrowymi robi wrażenie mimo stonowanych kolorów, ale ogólnie film przypomina Freddy'ego Fazbeara, Chicę i resztę: bez życia.
FNAF 2 akcja rozgrywa się trochę po wydarzeniach z pierwszego filmu, aby wyjaśnić dorastanie dziesięcioletniej Piper Rubio, która tęskni za swoimi "przyjaciółmi", którymi, jeśli nie pamiętasz pierwszego filmu z 2023 roku, były duchami dzieci, które w latach 80. zostały porwane i zabite, a ich ciała ukryte w animatronicznych niedźwiedziach (akcja filmu rozgrywa się na początku lat 2000).
Jej starszy brat, grany przez Josha Hutchersona, na szczęście nie ma tych samych powtarzających się koszmarów o zaginionym bracie – co w kontynuacji jest ledwo wspomniane – więc zagrożenie pochodzi z innego miejsca: starszej pizzerii Freddy's, gdzie doszło do morderstwa, ponownie z udziałem Vanessy (Elizabeth Lail), córki Matthew Lillardapostać z pierwszego filmu. Był autorem serii okrucieństw w restauracji, ale to, co naprawdę się wydarzyło, jakie były jego motywacje i jakie były konsekwencje dla niego i jego rodziny, pozostaje w obu filmach w dużej mierze niewyjaśnione, mimo obiecującej sceny otwierającej retrospekcję.
Najgorszym grzechem tych filmów jest to, że ciągle mylą intrygę z zamieszaniem: przesadnie wyjaśniają fabułę, co każda postać robi w danym momencie oraz zasady "gry" (jak poruszają się animatroniki, jak z nimi walczyć, z wieloma innymi easter eggami dla fanów), ale najciekawsze elementy lore czy to, co wydarzyło się z postacią Lillarda (która ma tu tylko cameo), są ledwo poruszone na. Było to szczególnie frustrujące w pierwszym filmie i nadal utrudnia kontynuację, nawet jeśli są pewne poprawki, bo skupia się na innych częściach.
Na przykład Five Nights at Freddy's 2 pokazuje, że wokół stworzeń z restauracji Freddy's istnieje bardzo aktywny kult fanów (w tym całkowicie zmarnowany 'Fazfest' z setkami osób przebranych za te postacie), a także spisek po tragicznych śmierciach i zaginięciach dzieci w latach 80., ale film mówi tylko to, co scenarzysta chce przekazać przez słowa Vanessy, Co prowadzi do wielu luźnych wątków fabularnych, które dezorientują widza. Przy okazji, scenarzystą jest Scott Cawthon, twórca gry, którego jedynymi innymi filmami są seria chrześcijańskich krótkometrażowych filmów o Biblii.
Ma się wrażenie, że film ciągle wszystko nadmiernie tłumaczy, a jednocześnie trzyma najlepsze elementy tego świata z dala od ciebie, co sprawia, że dla każdego z zewnątrz (osób nieznających gier) jest bardzo frustrujące, by naprawdę zrozumieć, co się dzieje, by zacząć cieszyć się naprawdę fajnym pomysłem zabójczych animatroników dla dzieci.
Niestety, jak w pierwszym filmie, nawet tego nie da się zrobić, bo przemoc jest całkowicie stonowana, a kamera zawsze odwraca się przed jakimkolwiek momentem emocjonalnym. Innymi słowy, jeśli nie jesteś fanem gier szukających easter eggów i nie czerpiesz przyjemności z oglądania swoich ulubionych postaci na dużym ekranie, a po prostu chcesz cieszyć się rzezią w stylu Blumhouse'a, nie znajdziesz tu niczego przydatnego. McKenna Grace i Wayne Knight (!) to dwie bardziej znane postacie do obsady, ale nie oczekuj po nich zbyt wiele.
Poza fanserwisem, jedynym sposobem, by te filmy cieszyć się nimi, jest traktowanie ich jako wprowadzenia dwunastolatków do gatunku horroru. Sceny grozy są przewidywalne, schematyczne i opierają się wyłącznie na jumpscare'ach. Ale przynajmniej druga część ma ich znacznie więcej niż pierwsza, więc oglądanie jest trochę przyjemniejsze, z większą ilością fajnych momentów z robotami kręcącymi się po okolicy, nawet przed restauracją, oraz mniej dziwnych sekwencji snów z dziećmi w lesie.
Mimo to, przed nami jeszcze długa droga, by te filmy były choć trochę interesujące dla osób nieznających serii gier wideo. Więcej przemocy z pewnością sprawiłoby, że będą bardziej zabawni, ale Blumhouse chce, by seria była przyjazna rodzinom, i nie mogę ich za to winić, biorąc pod uwagę popularność gry. To nie jest dobry film, ale też nie tak zły jak pierwszy, więc jeśli utrzymają trend, może trzeci będzie całkiem niezły...







