Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
recenzje filmów
Good Luck, Have Fun, Don’t Die

Good Luck, Have Fun, Don't Die

Sam Rockwell gra potencjalnego szaleńca z przyszłości, który rekrutuje zespół do walki z zbuntowanym AI w filmie science fiction, który jest daleki od przewidywalności.

HQ

Podszedłem do najnowszego filmu Gore'a Verbinskiego bez żadnych oczekiwań i bez widzienia zwiastuna. Widziałem tylko okładkę Sama Rockwella, która od razu przywołała na myśl ekscentryczne filmy Terry'ego Gilliama.

Gore był bardzo aktywny na początku lat 2000. Wyreżyserował, jak uważam, bardzo udany remake "Pierścienia", który absolutnie przeraził mnie w kinie. Następnie przeszedł do bardzo, bardzo znanej franczyzy, gdzie Johnny Depp zatacza się jako wiecznie pijany pirat, który ciągle zastanawia się, dlaczego skończył się rum. Nie muszę przeliterować tytułu, prawda? Dał nam też komedię Nica Cage'a "The Weather Man", nudny "A Cure for Wellness" oraz "The Lone Ranger" (która nie poniosła sukcesu, ale była całkiem rozrywkowa).

HQ

Przejdźmy szybko przez fabułę. Człowiek z przyszłości wpada do baru w Los Angeles, by zwerbować niczego nieświadomych gości do desperackiej misji przeciwko złej sztucznej inteligencji. Poprzez groźby i podstępy jednoczy różnorodną grupę, która zostaje wrzucona w chaotyczny wyścig, gdzie zombie i roboty czają się za każdym rogiem, walcząc o przetrwanie ludzkości.

To jest reklama:

Trudno nie dostrzegać paralel z nagrodzonym Oscarem filmem Wszystko wszędzie naraz. Nie, nie jesteśmy przerzucani między różnymi wszechświatami w ten sam sposób, ale to prawdopodobnie mieszanka czystej estetyki, szybkiego tempa i nieprzewidywalności.

A słabości... Bo, i to może jak przeklinanie w kościele, nie jestem zbyt zachwycony Everything Everywhere All At Once. Uwielbiam fakt, że taki film o outsiderze sprawił ogromną niespodziankę na Oscarach. Uwielbiam aktorów, odwagę, estetykę i wiele humoru. Ale było to dla mnie zbyt chaotyczne i działo się za dużo, cały czas, dokładnie tak, jak sugeruje tytuł. Czułem się jak film stworzony przez dziecko z poważnymi trudnościami koncentracji, które chciało rzucać ci w twarz nowe rzeczy.

Good Luck, Have Fun, Don’t Die

I przeżywam Good Luck, Have Fun, Don't Die w podobny sposób, gdy zostajemy wrzuceni prosto w nie. Kocham Rockwella, zawsze kochałem, choć na początku jestem sceptyczny. Początek nic do mnie nie robi, ale potem film się rozkręca i pojawia się kilka naprawdę uroczych scen. Mamy mnóstwo czarnego humoru, a ta sprawa niemal żartowania o strzelaninach w szkołach wydaje się trochę loteria. Rozumiem o co chodzi – to surrealistyczne – ale mnie to drażni.

To jest reklama:

Szczególnie doceniam sceny między Zazie Beetz a Michaelem Peñą, które są bardzo dobre. W filmie pojawia się też głębszy, poważniejszy temat, który uważam za ważny: jak wykorzystujemy sztuczną inteligencję i co ona robi. Nie jestem prorokiem zagłady, który widzi otwarcie Terminatora 2: Dzień Sądu rozgrywającego się przede mną, ale mimo to używamy go do wszystkiego, wszędzie, mimo że wokół AI panuje wiele niepewności. Więc tak, podoba mi się motyw i działa. Nie wydaje się wymuszony, choć mam wrażenie, że filmy o zbuntowanej AI zaczynają być trochę... Nadużywane. Mimo to, kilka podnoszących na duchu, ekscytujących i subtelnych scen, stylowych wizualizacji i utalentowanych aktorów niestety moim zdaniem tego nie rekompensują. Wciąż jest zbyt chaotycznie, co oznacza, że nie obchodzi mnie, co się dzieje, ani zbytnio nie interesują mnie postacie.

Good Luck, Have Fun, Don’t Die

Ten film zyskałby na skróceniu o piętnaście minut i kilku dodatkowych poprawkach w scenariuszu. Jest tu coś naprawdę dobrego, pośród chaosu szybkich cięć i nieoczekiwanych wydarzeń, i wiesz co? Chciałbym zobaczyć na ekranie więcej mobilnych zombie.

05 Gamereactor Polska
5 / 10
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

Good Luck, Have Fun, Don't Die Score

Good Luck, Have Fun, Don't Die

RECENZJA FILMU. Przez Peter Westberg

Sam Rockwell gra potencjalnego szaleńca z przyszłości, który rekrutuje zespół do walki z zbuntowanym AI w filmie science fiction, który jest daleki od przewidywalności.



Wczytywanie następnej zawartości