Temuera Morrison od 2002 roku wciela się w kultowego łowcę nagród z uniwersum Gwiezdnych Wojen, Bobę Fetta, więc oczywiście sam dużo wie o tej postaci. W trwającym serialu Disney Plus The Book of Boba Fett powraca do swojej roli i, nieco nieoczekiwanie, w tej serii stosunkowo rzadko nosi swój kultowy hełm i mówi o wiele więcej niż kiedykolwiek. Coś, czego Morrison nie lubi.
Według niedawnego wywiadu z NME, podczas kręcenia filmu próbował przekonać showrunnera Johna Favreau, że Boba powinien mówić dużo mniej, czego szefowie Disneya, w tym twórca Mandalorian, Favreau, nie chcieli słuchać.
„Nie odniosłem wielkiego sukcesu, miałem nadzieję, że nie powiem tyle, ile już w pierwszych dwóch odcinkach" - powiedział Morrison. „Mówię zdecydowanie za dużo. W rzeczywistości na początku próbowałem przekazać moje kwestie Ming-Na [Wen]. Powiedziałem: „Przepraszam reżyserze, naprawdę uważam, że Ming-Na powinna powiedzieć te słowa, bo chcę pozostać tajemniczy. Chcę pozostać cicho".
„Czasami mówię: myślę, że to za dużo, zdecydowanie to za dużo".
„Jon [Favreau] wyjechał do Atlanty, więc zadzwoniłem do [współscenarzysty] Noah Kloor tej nocy. Powiedziałem: „Noah, ta scena jutro. Za dużo w niej mówię! Ten Boba Fett nie mówi tyle. Słuchaj, mam te wszystkie akapity. Myślę, że powinniśmy się tego pozbyć, a Jon jedzie do Atlanty, więc mu nie mów! Potem, tego ranka na planie, dostaję telefon z Atlanty: „Eee, Jon chce, żebyś powiedział cały ten dialog. Skrócimy to później". Więc nawet miał na nas oko ze wszystkich stron świata".