Powtórki i ekipy filmowe wracające i przerabiające rzeczy po pierwszym cięciu zostały przetestowane z grupami fokusowymi nie są niczym nowym, zdarza się we wszystkich większych produkcjach filmowych - cały czas. Jednak znacznie rzadziej zdarza się, że bez działającej sceny kluczowej i trzeba kręcić wszystko od nowa w garażu głównego aktora. Ale tak właśnie się stało, gdy reżyser Christopher McQuarrie zebrał ostatnie i najważniejsze części obecnego thrillera akcji Mission: Impossible - Dead Reckoning Part One, jak powiedział magazynowi Empire.
Christopher McQuarrie:
"Grupy fokusowe i pokazy testowe po prostu nie rozumiały historii Marie. I zdałem sobie sprawę, że byliśmy po prostu zbyt sprytni o połowę, po prostu tego nie układamy... Cała ta scena odprawy Misji powstała w ciągu tygodnia i została nakręcona w ciągu jednego dnia. Z wyjątkiem wkładek, które nakręciliśmy w garażu Toma na Florydzie, ponieważ brakowało elementu. Najpierw ścigaliśmy się, aby strzelać do wkładek, a wszystko, co ścigasz się, wygląda jak sh-t. To był najdłuższy dzień w filmie, to był ostatni dzień w filmie. Składając scenę, zdałem sobie sprawę, że mam klucz, mam Islę, mam łowców nagród i zmagaliśmy się z tym, co oznaczają te retrospekcje do Marie...
Byłem w montażowni. Wciąłem materiał filmowy Marie i powiedziałem: "30 lat temu dano ci wybór". Po prostu to położyłem. Przestań próbować prosić publiczność, aby to zrozumiała i po prostu powiedz im, że chcą wiedzieć. Zadzwoniłem do Toma i po prostu powiedziałem: ". Brakuje jednego bardzo ważnego zdjęcia". Powiedziałem: "Potrzebujemy zdjęcia". Nie wystarczy powiedzieć to abstrakcyjnie. Potrzebujemy tego obrazu. To się uruchomiło - kiedy robiłem jedno zdjęcie, cóż, równie dobrze mogłem zrobić je wszystkie. Przynieśliśmy więc biurko, podłogę, torbę, kilka zdjęć, pistolet, wszystkie podstawowe rekwizyty i poszliśmy do garażu Toma na Florydzie. Mieliśmy załogę odłamków, która poszła i wszystko nakręciła".