Jonas Vingegaard był drugi w Tour de France 2025, taki sam wynik jak w 2024 roku, po dwukrotnym wygraniu Tour w 2022 i 2023 roku. 28-letni Duńczyk z Visma-Lease a Bike jako jedyny był bliski rzucenia wyzwania Pogacarowi, kończąc wyścig ze stratą 4 minuty i 24 sekundy (trzeci w klasyfikacji generalnej, Florian Lipowitz, finiszował 11 minut za Pogacarem, ale nigdy nie czuł się wystarczająco groźny i wynik był do przewidzenia.
Ostateczny bilans dla Vingegaarda, jak sam przyznał prasie po wyścigu, jest mieszany, z dobrymi i złymi dniami, ale widzi pozytywy (za pośrednictwem Cycling Weekly).
"Przynajmniej na niektórych etapach byłem na najwyższym poziomie, jaki kiedykolwiek miałem. I myślę, że też na innych etapach miałem najniższy poziom od wielu lat - choć to były raczej gorsze dni, szczerze mówiąc. To było pewnego rodzaju potwierdzenie, że jestem lepszy niż kiedykolwiek. Ale pokazało to również, że mogę mieć kilka złych dni".
Vingegaard widział, że jego szanse na walkę o zwycięstwo w Tour de France niemal całkowicie zniknęły na czasówce w Caen (5. etap) i na podjeździe pod Hautacam (12. etap), tracąc łącznie 3 minuty i 15 sekund, ale i tak walczył o osiągnięcie jednych ze swoich najlepszych wyników w karierze, nie dając szans żadnemu innemu kolarzowi. Potwierdził też, że w przyszłym miesiącu weźmie udział w Vuelta a España, wyścigu, który Pogacar prawdopodobnie opuści. Przyznał również, że chciałby spróbować swoich sił w swoim pierwszym Giro d'Italia, być może w przyszłym roku.